piątek, 15 listopada 2013

Nasz własny dogtrekking + W jaki sposób nagradzać psa, aby nie pracował na smakołyki?

Cześć!
Wróciliśmy z Emeciakiem z pięknego długiego spaceru z psiakami mojej koleżanki, z Zafirą i Lorie. W sumie przeszliśmy 10km lasem + 2 km dojścia do lasu. Po drodze psy zamoczyły się w strumyku, Lorie niechcący zaliczyła swoją pierwszą kąpiel :). Emet cały czas był na lince, na początku trochę musiałam się namęczyć z jego ciągnięciem do psów, ale z czasem był spokojnieszy. Całą trasę biegł, a teraz padł na łóżku i śpi. Lorie już mniej bała się Zgredka, nawet pod koniec skakała mu do pyszczka.
Trasę włączyłam z aplikacji Endomondo, żebyśmy się przypadkiem nie pogubiły. Zrobiłam mnóstwo zdjęć, mam nadzieję że coś będzie na nich widać ;)

nasza trasa na niebiesko


 Występują : 
Emet

szczurek Lorie
Zafira



w swoim żywiole 

wcale nie jest mi zimno...

w lesie też poćwiczyliśmy :)





zając

łapka :) 


A dla zainteresowanych dalsza część postu :)

NAGRADZANIE PSA

Na początek małe pytanie. Czy ludzie pracują po to, aby zadowolić swojego szefa? 
No właśnie. Ludzie pracują dla pieniędzy. Mało jest psów, a chociażby mniejsza ich część robi wszystko tylko po to, aby zadowolić swojego właściciela. Chodzi mi tu bardziej o początki szkolenia, kiedy pies uczy się współpracy z człowiekiem. Psy wiedzą, co bardziej im się opłaca. Po co ma przychodzić, jeśli większą nagrodą niż dostanie smakołyka jest dla niego wolne bieganie? Nie chcemy też, aby pies pracował tylko na widok smakołyków. Kiedy pyszności są-pies zachowuje się jak aniołek. Gdy ich nie ma- pies nie zwraca na nas uwagi. Macie taki problem? Przecież nie każdy pies to border collie :). 
Z biegiem szkolenia i wzajemnej współpracy z psem, jeśli będziemy uważnie stosować wszystkie nagrody, pies będzie słuchał niezależnie od tego, czy mamy w kieszeni kurczaka, czy nie.

A jak to osiągnąć?
Odpowiedź jest jedna- musimy samemu stać się dla psa największą nagrodą. Musimy być nieprzewidywalni. Jeśli na spacer naładujemy pełną torebkę karmy, pies będzie wiedział co dostanie gdy np. zawołamy go do siebie. Zacznie zastanawiać się, czy warto przyjść po tą nagrodę.  
A co jeśli użyjemy naszej wyobraźni? Kiedy weźmiemy na spacer niekoniecznie dużo, ale przeróżnych nagród, w tym smakołyków i zabawek, pies nigdy nie będzie wiedział jaką nagrodę dostanie po przyjściu. Raz dajmy mu kawałeczek pysznego kurczaka, raz jedną kulkę zwykłej karmy, innym razem pobawmy się z nim czy po prostu pochwalmy. W ten sposób pies będzie chętniej do nas przychodził, a także zrozumie, że nie zawsze musi być nagroda w postaci jedzenia, może to być coś znacznie ciekawszego, jak np. zabawa w przeciąganie się. To naprawdę nic dziwnego, jeśli pies po pewnym czasie dostawania tej samej nagrody po prostu mniej chętnie do nas przychodzi. 
U mnie sprawdziła się jeszcze jedna ważna rzecz- nie używanie saszetki na smakołyki podczas spacerów. Kiedy pies widzi, że mamy przy pasie przpiętą torebkę z pysznościami, jasne jest że będzie czekał i wykonywał nasze polecenia, aby tylko coś otrzymać w nagrodę. Jeśli idziemy na spacer, wcześniej rozkładając sobie smakołyki i zabawki po kieszeniach, pies uświadomi sobie, że nagroda jest zupełnie niespodziewana, że ,,wyskakuje'' z nikąd. To kolejny ważny element, który uczy psa pracy ,,nie na smakołyki''. 
Wszystko zależy od nas i od naszej wyobraźni i to my musimy postarać się o to, aby pies zawsze chętnie do nas przybiegał, gdy tylko go zawołamy.
Jeśli ktoś z Was osiągnął taką współpracę z psem, to wie, że to najlepsze co może być i dla Was i dla Waszych psów.



A to nasz dzisiejszy zestaw spacerowy. Kosteczek zielonych było oczywiście mniej, a oprócz tego zabrałam też szarpak. Zrezygnowałam z parówek, ponieważ one najbardziej uczulają Emeta. I chcę w ogóle nie używać tego typu smakołyków, ale naprawdę mało jest smaczków dla alergików. A jeśli już są, to bardzo drogie.



Trzymajcie się!




<a href="http://www.bloglovin.com/blog/11058843/?claim=mrzmbxmtsq6">Follow my blog with Bloglovin</a>

7 komentarzy:

  1. A propo nagradzania zauważyłem, że pod tym względem szczury są bardzo podobne do psów! :)

    Pozdrawiam, Niepoprawny.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, szczury bardzo. Szczury to takie małe psokoty imo :)
    Fajnie, że tak chodzicie na lince w lesie i ćwiczycie. Zafira też była na lince cały czas?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dogtrekking to rewelacyjna opcja na aktywność fizyczną dla psa i dla człowieka! Spokojny ruch i świeże powietrze to klucz ddla zdrowego organizmu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo ja kocham biegać , a z pieskami to już wq :D

    http://wwithmylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham zwierzęta,dlatego twój blog jest dla mnie świetny.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. zazdrościmy tak wspaniałego kompana do aktywnego spędzania czasu!!!
    jesteśmy ogromnymi fankami Twojego bloga i cudownego psiaka ;)
    pozdrawiamy!

    Alicja i Magda

    OdpowiedzUsuń
  7. Dogtrekking to super sprawa:) a aplikacja taka jak Endomondo jeszcze bardziej motywuje, jeśli wiemy, że później wskaże nam ile to kilometrów razem przeszliśmy:) Ja mam akurat Sport Trackers bo podczas używania Endomondo GPS gubił mi zasięg:( Ale też jest spoko;)

    OdpowiedzUsuń