Dzień przed wyjazdem na HDR- pakowanie!

Kto lubi się pakować ręka w górę! Bo ja nie. Ale nie lubię też zapomnieć o zabraniu ze sobą ważnej rzeczy, dlatego od kilku dni dopisywałam niezbędne pozycje do naszej listy. Jutro rano wyjeżdżamy pociągiem na Hard Dog Race, śpimy na miejscu pod namiotami, a wracamy w sobotę wieczorem chociaż kusi mnie opcja zostania dłużej. Właściwie jest godzina 22, a my daleko w tyle z przygotowaniami, dlatego szybko wrzucam Wam listę, co zabieramy i uciekam dalej!

_DSC6707


Na początek najbardziej istotne rzeczy, te dotyczące Emeta:
  • miska
  • karma (porcje w woreczkach)
  • woda
  • smakołyki
  • dwie obroże, dwie smycze + smycz automatyczna
  • szelki do biegania
  • pas do biegania
  • karabińczyk
  • kamizelka chłodząca
  • książeczka zdrowia, zaświadczenie o szczepieniu przeciw wściekliźnie
  • obroża przeciw kleszczom
  • piłka, pluszak
  • koc do spania
  • szampon
  • ręcznik
  • woreczki na odchody
  • kaganiec
  • kantarek
  • apteczka, a w niej: bandaż, plaster w taśmie, pęseta, nożyczki, preparat do opuszek, bucik
  • mokre chusteczki
_DSC6711


Poniżej ogólna lista rzeczy, które przydadzą się nam podczas wyjazdu:
  • namiot
  • śpiwór
  • karimata
  • woda
  • jedzenie
  • spray na komary
  • krem z filtrem
  • worki na śmieci
  • latarka do namiotu i czołówka
  • zegarek sportowy
  • aparat+ładowarka
  • trochę moich rzeczy: ręcznik, ubrania, kosmetyki, czapka z daszkiem, klapki, rzeczy do biegania, buty, strój kąpielowy
_DSC6708

Startujemy w sobotę o 11.15 w drużynie HDR Wataha Bydgoszcz. Łącznie jest nas 20, więc spora ekipa! Mam nadzieję, że pogoda wykończy dobije Emeta i że jakoś przeżyjemy pierwszą noc pod namiotem z trzema psami! Na fanpage'u będę pewnie zdawać krótkie relacje, więc zapraszam Was na fb (obok okienko) a za kilka dni widzimy się znów na blogu, ze szczegółową relacją :).

Share:

Ostatnie dni przed HDR

Ależ ten czas szybko minął! Już w piątek wyjeżdżamy na Hard Dog Race Poland- bieg z przeszkodami z psami, na którym mieliśmy zjawić się w zeszłym roku ale byłam zmuszona zrezygnować. Tym razem w pełni sił odliczamy dni do startu :). 


W czwartek Emet mógł ostatni raz wyszaleć się do woli nad jeziorem. Teraz zostały nam zwykłe spacery dla wybiegania psa, ostatni dłuższy planuję w środę. Czwartek to całkowity reset a piątek rano już wyjście na pociąg. Niedługo zabieram się za pakowanie, więc za kilka dni napiszę co zabieramy. Trochę tego będzie licząc spanie pod namiotem i sam bieg, który oznacza masę błota. 
Na razie pogada zapowiada się na bardzo ciepłą (oby bez burzy!), ale myślę że na samej trasie Emet da radę dzięki wodnym i błotnym przeszkodom. Podczas zawodów czeka nas też ,,małe'' wyzwanie, ale o tym wspomnę kolejnym razem. 


Emet kondycyjnie jest bardzo dobrze przygotowany. Od końca zimy jest u nas bardzo aktywnie i różnorodnie. Cielak nabrał mięśni, a co najważniejsze jest zdrowy i to cieszy mnie najbardziej. Na emeryturę jeszcze nikt się nie wybiera. Sam start nie będzie dla niego bardzo wymagający, myślę że tylko ja będę musiała zacisnąć zęby i wytrzymać jego tempo :). Mam nadzieję, że nie zeświruje na przeszkodach- często włączają mu się niezłe głupawki gdy ma gdzieś wskoczyć. Uwielbia takie zadania, ale oby obyło się bez zbędnych emocji. O, wiem czego jeszcze się obawiam- że wejdzie do wody i będzie chciał w niej zostać. 


Ten start to dla nas przede wszystkim przygoda, nie wiem czy jeszcze kiedyś weźmiemy udział w zawodach więc zamierzamy świetnie się bawić i dać z siebie wszystko! Biegniemy w jednej z drużyn Watahy Bydgoszcz.




My uciekamy dalej grzać się na słońcu, za kilka dni widzimy się ponownie na blogu ze sprawozdaniem z pakowania! :)
Share:

Nasze codzienne miejsca na spacery + ostatni dzień konkursu!

Jako że odkrywamy nasze ,,psiarskie'' życie na nowo (czyt. poprzedni post), przedstawię Wam kilka miejsc w których absolutnie uwielbiamy spędzać każdą wolną chwilę! 
1. Las
Numerem jeden jest Puszcza Bydgoska (tereny od lotniska), ale tam mamy spory kawałek drogi i dopóki nie poruszam się samochodem, wybieramy las idący od Zaświatu do Myślęcinka. Znamy tam każdą ścieżkę, a Emet bardzo ładnie się trzyma. Nie reaguje na psy i ludzi, co nie wszędzie jest takie oczywiste. Myślę, że to kwestia stałego miejsca- w nowych zawsze są inne emocje i tym samym większa chęć ucieczek. Ogromny plus- las właściwie się nie kończy, możemy dojść prawie nad morze :D.


2. Myślęcinek
Największy park miejski i ogrom ludzi. Ale wielki plus- stawy, które w taką pogodę jak teraz się zaczyna są obowiązkowym punktem spaceru.

woda i piłka- pełnia szczęścia
3. Pustynia!
Tak u nas mówimy na to miejsce, to fragment lasu na Bielawach z wielką piaskownicą. Emet uwielbia każdy rodzaj piasku. Chodzi się tam dość ciężko, ale radość psa jest tego warta :D.



Na naszym Instagramie trwa konkurs, dzisiaj ostatni zdjęć na dodanie zdjęcia z Waszego ulubionego miejsca na spacery! Sprawdźcie na profilu olka_emet. Czekam na zgłoszenia i nie mogę się doczekać szykowania paczki ❤
Share:

(Nie)być psiarą

Co to znaczy być psiarą? Jaki jest tego wyznacznik? Czy czuję się psiarą? A może odeszłam od tego pojęcia i całego ,,psiego światka’’? Czego mi brakuje a może mam czegoś dość? Wokół tych pytań będzie krążył dzisiejszy post, jednak bez konkretnych odpowiedzi. Czas na ważne i osobiste przemyślenia.
Obudziłam się pewnego dnia. Wieczorem. Po wielu godzinach leżenia z psem i zajmowania się jedynie codziennymi obowiązkami. Świat jakby zatrzymał się na moment. To było zwykłe porządkowanie folderów na laptopie. Folderów zawierających zdjęcia psa. Jego, nasze wspólne, ze spacerów z innymi czworonogami, z dalekich wyjazdów, wakacji…wszystko zatrzymane na tysiącach migawek. I to wszystko zdawało się tak odległe. Zaczęłam wspominać konkretne wydarzenia, dokładnie je analizować. Dlaczego każde z tych dat klasyfikuje się do przeszłości? Dlaczego nie ma nowych folderów, nie ma nowych wydarzeń i właściwie to nawet brak grupowych spacerów które tak radośnie wypełniały naszą codzienność? 
W przeciągu ostatnich dwóch lat coś się zmieniło. Moje podejście, postrzeganie psiego świata jako tego, w którym fajnie jest uczestniczyć w 100%, zaczęło ewoluować. Zaczęłam więcej uwagi skupiać na sobie i swoich potrzebach a także potrzebach innych osób. Angażowałam się w coraz to nowe rzeczy, które wypełniały tak samo moją codzienność. Wypełniały ją jednak czasowo, bo w środku czułam pustkę.
Obudziłam się, ale nie fizycznie. W mojej świadomości zaczęły krążyć poza wspomnieniami swego rodzaju wyrzuty sumienia. Dlaczego z tego zrezygnowałam? Dlaczego mam zupełnie inny obraz siebie i psa- choć nadal spełniający się, to nie tak beztroski. Zadałam sobie pytanie, co właściwie chcę osiągnąć, w którym kierunku idę w tym psim świecie? Świecie, który świadomie wybrałam a od którego (nie)świadomie zaczęłam się oddalać. Zaczęło mi zwyczajnie tego brakować. Może potrzebowałam takiego pstryczka, takiego przebudzenia aby zdać sobie z tego sprawę. 
Pomyślałam, że to nie jest stracony czas. Stracony byłby teraz, gdzie widząc braki w moim spełnianiu się jako psiary, nadal nie robiłabym nic w tym kierunku. Dotarło to do mnie w takim stopniu, że zaczęłam zabierać codziennie psa do lasu. Oczywista sprawa,co? A jak budująca te wartości na nowo…Zapisałam się na zawody z psem. Zaczęliśmy uczęszczać na zorganizowane biegowe treningi. Wróciłam do przeglądania i szczerego czytania wpisów na innych blogach. W moim bujo pojawiła się strona podsumowująca miesięczne aktywności z psem. 
Radość, szczerość i życie chwilą- to pokazały mi te zdjęcia. Wartości, których mam wrażenie w moim osobistym życiu nie jestem na ten moment zastąpić czymś innym. Czy chciałam to zrobić? Nie. Za bardzo szukałam zmian, może nawet czułam jakąś presję znajomych/rodziny/środowiska- słysząc ,,weź się za siebie, tylko o psie myślisz, wszystko jest podporządkowane pod niego’’ ktoś w końcu może pęknąć. Chociaż wydawało się, że inni mają na mnie znikomy wpływ. Można nieświadomie sprowadzać swoje życie na inne tory. Złe tory, bo tylko te własne, przez nikogo niezmienione- będą dawać szczęście. Wiesz o tym? Czy nadal dajesz kierować swoim życiem przez inne osoby?
Odetchnęłam z ulgą. Uświadomiłam sobie, że cały ten świat na nas czeka. Nic nie uciekło. Las nadal w tym samym miejscu, psów nawet więcej i samych wydarzeń też. Zrozumiałam, że wcale nie potrzebuję spełniać swoich w potrzeb w takim stopniu- że moje potrzeby wiążą się z psem i nikt ani nic nie powie mi, że mam przestać myśleć o psie. Dziękuję, ale teraz już wiem. Wiem, czego chcę- a chcę być psiarą. Wiecie, nie taką którą byłabym w opiniach innych. Psiarą, ale w moim odczuciu. Dla mnie oznacza to widok radości na psim pyszczku- taką widzę tylko na długich spacerach lub spotkaniach z innymi psami. I moją radość- podróżując, poznając nowe tereny spacerowe i rozmawiając z ludźmi na wspólne, psie tematy. To trudne kiedy o tym zapominamy…i żyjemy nieswoją rzeczywistością. 

Share:

Archiwum