czwartek, 20 kwietnia 2017

LATA KITA- naturalne przysmaki dla psów + FILM

DSC08149


Dzisiaj mam dla Was recenzję smakołyków od firmy tworzącej z pasją, rodzinnie i zdrowo- a mowa o LATA KITA, która przekazała nam do testowania paczuszki pełne dobroci. Jak je oceniamy? Sami zobaczcie!

Do testowania otrzymaliśmy następujące wersje : burak, siemię lniane, ostropest i algi- to nazwy dodatków, których podstawą jest wołowina. Do wyboru jest także opcja z marchewką. 

DSC08220


W każdym opakowaniu znajdziemy smakołyki w szczelnie zamkniętej folii, co utrzymuje ich świeżość jeśli nie planujemy od razu otworzyć paczki (przykładowo przydatność do spożycia smakołyków przekazanych nam w kwietniu, przypada na listopad tego roku). Są to paski różnej długości, suche i nie brudzące rąk. Wszystkie mają przyjemny zapach, dla człowieka nie przeszkadzający a dla psa bardzo atrakcyjny sądząc po reakcji Emeta kiedy tylko po nie sięgam. Pomimo wysuszenia, można je bardzo łatwo łamać na małe kawałki (zobaczycie to na filmie)- to zdecydowany plus, kiedy chcemy nagradzać psa częściej, na przykład podczas ćwiczeń.

Bardzo fajnie dobrane są produkty dodawane do przysmaków, czyli wspomniane buraki (źródło witamin, minerałów i betanin wzmacniających odporność i chroniących przed działaniem wolnych rodników), siemię lniane (pozytywny wpływ na przewód pokarmowy, wysoka zawartość kwasów tłuszczowych omega-3), ostropest (wspiera pracę wątroby, chroni jej komórki) i algi (bogactwo makro- i mikroelementów, protein, błonnika). 

DSCF7866-horz


SKŁAD 

Burak : mięso wołowe 80%, burak 11%, ziemniaki 9%

Siemię lniane : mięso wołowe 82%, siemię lniane 10%, ziemniaki 8%

Ostropest : mięso wołowe 90%, ostropest 7%, ziemniaki 3%

Algi : mięso wołowe 90%, algi 7%, ziemniaki 3%

Przysmaki od LATA KITA nie zawierają glutenu, cukru, soli oraz alergenów. To ważne w przypadku psich alergików i to sprawiło, że tak bardzo przypadły mi jak i Emetowi do gustu. Zdrowie zawsze stawiam na pierwszym miejscu- po zjedzeniu przez Emeta sporych ilości przysmaków nie zauważyłam u niego żadnych problemów pokarmowych i co najważniejsze, żadnych objawów alergii- chociaż przy takim składzie to oczywiste i mogę podawać je z pełnym spokojem :). Smakowitość w każdym przypadku była taka sama, bardzo wysoka. Do tego stopnia, że kiedy zostały mi w ręce przysmaki razem z kilkoma kawałkami karmy, wybierał te pierwsze. 

Na koniec sprawdźcie, czy Emetowi też lata kita, czyli jak przebiegały nasze testy :) Przebiegły- dosłownie 🏃🐶
Oglądajcie w HD i z dźwiękiem, zapraszam!


Przysmaki możecie kupić bezpośrednio na facebookowej stronie firmy LATA KITA, której bardzo dziękujemy za współpracę :). Za opakowanie 80g zapłacicie 15 zł, co uważam za rozsądną cenę jak na jakość a także ilość smakołyków, których po podzieleniu na małe kawałki jest naprawdę sporo.

A jak Wy odnosicie się do naturalnych smakołyków dla psów? Zwracacie uwagę na skład przy zakupie? 

niedziela, 16 kwietnia 2017

Wiejski klimat Świąt

DSC08182

Dzisiaj kolejny raz nadajemy z Przechlewa, jak wiecie jesteśmy tu od środy. Chyba nie muszę wspominać Wam o pogodzie, chyba że jest jakiś szczęśliwy region jeśli o to chodzi? U nas wygląda to tak, że zbieramy się na spacer z całym sprzętem typu aparat, statyw, torba z zabawkami i produktami do recenzji. Kiedy już mamy wyjść - ulewa. Żeby to raz się zdarzyło..;). Na szczęście - nie ma złych warunków dla biegaczy a błoto na polu to dla nas frajda. Minus jest taki, że bardzo ciężko zebrać materiały do filmu i zrobić zdjęcia przy braku słońca, aczkolwiek liczę na to że dogramy resztę po powrocie.

DSC_0015
na coś się przydaje ten deszcz..;)
Emet na polu jest bardzo grzeczny, odwołuje się od wszystkiego, na razie największym hardcorem był wielki lecący ptak. Saren nie widać, na nasze i ich szczęście. Kiedy biegamy, ściga się ze mną, kiedy chodzimy lata w każdą stronę. Z ćwiczeniami daję mu względny spokój, należy się chłopakowi porządny odpoczynek. Zresztą ostatnio zaskakuje mnie pracą, chociażby pięknym chodzeniem, przywołaniem itp przy innych psach - dlatego tutaj moim jedynym wymaganiem jest trzymanie się w zasięgu mojego wzroku. Łapki są w świetnym stanie, mięśnie też coraz lepszym. Prawie codzienne masaże też powodują efekty, Cielak krócej odpoczywa po długich spacerach, a kolejne wędrówki nie różnią się stopniem intensywności. Sama sprawdziłam to na swoich mięśniach, dlaczego nie pomóc psu, w oparciu o uczelnianą i nie tylko wiedzę :).

DSC08205

DSC08213
Niestety smutna wiadomość jest taka, że jutro wracamy do Bydgoszczy. Można wpaść w depresję co? Dokładnie za tydzień biorę udział w biegu na 5 km, bez Emeta ale na pewno będzie mi towarzyszyć w ostatnich rozbieganiach. Myślę, że zebraliśmy sporo sił na wsi. Kolejny wyjazd tutaj pewnie dopiero w wakacje... 
Wesołych Świąt dla Was :)

czwartek, 13 kwietnia 2017

Czerpanie z każdej sekundy życia

,,Po prostu w życiu ma się dwie możliwości. Albo przeżyjemy je ciekawie, realizując i rozwijając siebie, albo będzie ono nudnym i beznadziejnym epizodem, z którego nie wypłynie zbyt wiele pozytywnych efektów. Wybór oczywiście należy do każdego z nas''.
Krzysztof Nowakowski, 23 kilometr

DSC_0067-horz
Emet na uczelni 

DSC_0074-horz
ćwiczymy mięśnie na placu zabaw

DSC_0083-horz
kolejny miś i niespodziewana kąpiel w przerwie podczas biegania

Pewien czas temu zakorzeniło się we mnie dość silnie przekonanie : zaplanuj sobie życie, wyznacz cele, do których dążysz. Inaczej będziesz stać w miejscu, zabraknie Ci motywacji aby się rozwijać. 
Trąbi o tym każdy dookoła, każdy coach, mówca motywacyjny. Planuj, planuj, zapisuj, twórz, planuj, wyznaczaj cele...
Jest to z pewnością jakiś kierunek w życiu, ale...myślę, że nie dla każdego i nie jest to priorytet na każdy moment. Nie dla osób, które mają za sobą jakąś przeszłość, w głowie pozostawione stereotypy, rujnujący wpływ nieodpowiednich osób. Bo jeśli problemem byłaby sama motywacja, każdy z nas osiągałby wyżyny ludzkich możliwości, nieważne w jakiej dziedzinie. A tak nie jest, dlatego się różnimy. I dlatego każdy z nas ma szansę na rozwój, o ile zacznie od korzeni. Od tego, co siedzi w nim najgłębiej. 
Wiecie, gdzie ja byłam myślami? Cały rok w przyszłość. I mogłam przeżyć to życie myśląc o tym, co będzie, nawet na to pracując- jednak zapominając o każdej cennej chwili po drodze. Oczywiście, każdy wie że marzenia to jedno a praca i determinacja aby je osiągnąć to drugie. Praca tu i teraz, marzenia za jakiś czas. Ale co z czasem codziennym, który wypełnia nam resztę życia, gdy nie pracujemy nad marzeniami? Na przykład, przygotowując się do zawodów, trenujemy kilka razy w tygodniu czy nawet codziennie. Jednak zostają nam całe długie godziny, kiedy oddajemy się innym rzeczom. Dlaczego często uważamy je za zwykłe wypełniacze czasu? Dlaczego nie czerpiemy z tych chwili równie ważnych dla naszego rozwoju? Warto się zatrzymać, pomyśleć kim się jest TU I TERAZ. Fajnie pożyć tak, jakby jutrzejszego dnia miało nie być. To trochę drastyczne, ale na tym polega życie marzeniami a nie życie dla marzeń. 

Wniosek ?
,,Przestań zadręczać się przeszłością i martwić się o przyszłość, zacznij żyć chwilą obecną, a zobaczysz czym jest szczęście...''.

DSC_0118

Tak pięknie spędzaliśmy czas w zeszłą niedzielę. Emet, Ika i Zoe- 3-miesięczna kuleczka. Po drodze spotkaliśmy jeszcze doga niemieckiego Zojkę, z którą już kiedyś odbyliśmy miłe spacerki. Psy otworzyły sezon pływacki, oj brakowało nam tego! Cielak był bardzo grzeczny. Powoli się przyzwyczajam do psa aniołka, chociaż jeszcze zdarzają się małe skoki w bok ;). Aczkolwiek jestem z niego naprawdę dumna. Przestają go interesować obce pieski i inne ruszające się obiekty. Zdarzają się momenty zawieszenia w lesie, kiedy wyczuje zwierzaka. Ale kurcze, to, że w końcu mam psa uważnego na spacerach i odwołującego się, jest tak wielką wartością, że tylko zdrowie może to przewyższyć. Z tym mogło by być lepiej- problemy behawioralne nie dają nam spokoju, teraz wygryzanie łapek jest raczej czysto lękowe. Poza tym jeszcze chwila i z drzwi od łazienki nic nie zostanie. Myślę nad włączeniem leków, na pewno o tym napiszę, o ile się zdecyduję. Taki strachopies to nie łatwa sprawa.

DSC_0127

DSC_0143

DSC_0149

DSC_0158

Ten post piszę prosto z Przechlewa, z naszych ukochanych Borów! Jest cudownie, pomimo pogody. Niestety pokrzyżowało nam to plany z nagraniami ujęć do recenzji, ale zrobię co w mojej mocy żeby jakoś to wyszło. Na wsi zostajemy do poniedziałku i mam zamiar skorzystać z ukochanych pól i lasów, choćby po kostki w błocie :). 
Trzymajcie się cieplutko! Kolejny post już w wiejskim, deszczowym klimacie.