środa, 9 kwietnia 2014

Wtorkowe szkolenia- o co w ogóle chodzi??

Oczywiście nie sprawdzałam pogody, 20 minut przed wyjściem burza z ogromnym gradem, ulewa. Ale dobra, czekamy, jak nie przestanie to zadzwonimy. Uspokoiło się, nawet na chwilę wyszło słońce więc wyszliśmy z domu.
No i znów złapało nas na szkoleniach- deszcz i grad. 
Poćwiczyliśmy może 15 minut, Emet trochę się wystraszył więc postaliśmy pod wiatą.


Ale po kolei...jeśli ktoś jest ciekawy naszej pracy, warto przeczytać.

Chyba po tym co usłyszałam już mniej więcej potrafię określić naszą sytuację. 
Kiedy Emet jest sam ze mną, pracuje cudownie, udało nam się nawet wypracować spokojne siedzenie podczas mijania innych psów, wcześniej uciążliwe gonienie rowerów, samochodów, ludzi, wózków i wszystkiego innego co się porusza. Nawet z kotami nie ma tragedii! Właściwie to nie mam z nim problemów, kiedy przebywamy sami ze sobą. Ale.. to wszystko jest oparte jedynie na wyuczonych zachowaniach jako szkoleniu, podstawowym posłuszeństwie a nie na WSPÓŁPRACY.
W czym więc tkwi problem? 
W tym, że w każdym miejscu kiedy dochodzi do mojej rozmowy z innymi ludźmi, przebywania z nimi Emet wyłącza się na świat, przechodzi na swoją stronę wariactwa. Skacze na ludzi, nagle ciągnie na smyczy, nie potrafi pracować z innymi ludźmi. Jednym słowem ma wszystko gdzieś, sam chce wybierać sobie atrakcje.
Dlaczego tak jest? 
Okazało się, że Emet jest do mnie bardzo przywiązany, traktuje mnie jako ''coś'' potrzebnego ale nie jako swojego przewodnika (i wcale nie sięgam tu do teorii dominacji bo to rozmowa na inny temat). Wynika to z jego rozpieszczenia i ogólnie rzecz biorąc źle ułożonej psychiki. 

Zapytałam się co mam robić w sytuacji, która ostatnio nam się przytrafia a mianowicie nadmiernej dominacji innych psów i zazdrosnym zachowaniu przy jedzeniu w obecności innych psów. Jaką dostałam odpowiedź? Nie możemy skupiać się na tym, co zrobić w danej nieprzyjemnej sytuacji ale JAK jej zapobiec, aby się w ogóle NIE wydarzyła.
A jak to zrobić?
No właśnie, zmienić tą psychikę i nastawić na WSPÓŁPRACĘ z człowiekiem. I nie tylko ze mną, ale z każdym innym. 
Wiecie jak Emet zachowuje się na naszych szkoleniach kiedy prowadzi go nasza pani trenerka (nie ja) ? 
Wyrywa się do tyłu, kładzie, napiera na nogi, podgryza, skacze- można to zachowanie porównać do buntującego się dziecka- NIE, NIE ZROBIĘ I KONIEC. I oczywiście oznacza też brak szacunku. Chcę zaznaczyć, że szkolenie jest pozytywne, nie stosujemy żadnego przymusu.
Drugi przykład- samokontrola. Pani macha smakołykami przed nosem, za chwilę zamyka smakołyk w pięści i nie rusza ręką. Emet ma spojrzeć w oczy, aby dostać nagrodę. Wiecie ile to trwało? Około trzy minuty. Spojrzenie po trzech minutach, poprzedzone próbą wydostania smakołyka z dłoni za pomocą pyszczka i łapek. Ale dlaczego o tym piszę? Dlatego, że w domu i na spacerach przećwiczyliśmy chyba wszystko co możliwe z samokontroli, łącznie z podrzucaniem smakołyków i piłek nad nosem. I co? Emet nawet nie myśli o tym, aby chociaż na chwilę na nie zerknąć, stoi tylko wpatrzony we mnie.
Teraz już rozumiecie o co chodzi? Niby wszystko jest pięknie, ale powtórzę się- tylko wtedy gdy jesteśmy sami, jest to oparte na wyuczonym szkoleniu, ''sztuczkowaniu'' a nie przestawionym jego mózgu na- JESTEM ZALEŻNY OD CZŁOWIEKA.

Nie było by źle, gdybym mieszkała na odludziu, chodziła na spacery po polach i nie miała kontaktu z innymi ludźmi i psami. Pewnie niektórzy marzą o takim psie na co dzień. Ale zawsze powtarzałam, że chcę mieć psa, którego mogę wszędzie zabrać, który może chodzić na spacery z innymi psami. Oczywiście, chodzimy, ale jakim kosztem? Moich obtartych rąk, bolącego kręgosłupa, z pewnością bolącej szyi Emeta z powodu ciągnięcia na początku spaceru kiedy rozmawiamy,witamy się (później już luz w lesie), a co gorsza przeprosiny w stronę innych ludzi kiedy Emet pobiegnie się przywitać (co na szczęście już dawno się nie zdarzyło, bo staram się unikać takich sytuacji i puszczam go tylko w pewnych miejscach z psami). 
I w tym momencie nie chodzi o obedience, o coś z czym chcę wiązać naszą przyszłość. Tu chodzi o szczęście, o jego szczęście. Bo nie wierzę, że taki beztroski, niezależny pies jest szczęśliwszy od psa, który wie że to człowiek jest dla niego najważniejszy, że to w nim ma szukać oparcia, zabawy, że współpraca z nim to sama przyjemność i wszystkie przyjemności wychodzą właśnie od niego, nawet zabawa z innymi psami.
Na początku szkoleń, kiedy mówiłam coś w stylu ''ale w domu nam wychodzi, jest idealnie'' słyszałam odpowiedź : ''w domu się nie liczy''. I teraz wiem, że to bardzo słuszna odpowiedź.
Zresztą dobrze wiecie, że psy które podziwiamy na zawodach nie tylko są przywiązane do człowieka, ale właśnie są nastawione na współpracę właśnie z człowiekiem. Wiedzą, że wszystko co dla nich przyjemne, ważne i wartościowe wychodzi od człowieka i to jemu należy się podporządkować, aby te przyjemności otrzymać. Nie mają też problemu pracować z kimś innym niż swój przewodnik. 

Tak więc, jeśli chodzi o to, na czym będziemy się skupiać w najbliższym (nie wiadomo jak długim) czasie to zmiana nastawienia Emeta. Wiem, że może być ciężko i będzie to się wiązało z jego sprzeciwami, ale mam nadzieję że z każdymi zajęciami będzie widać poprawę. Jedynie w innym miejscu, pracując z innym człowiekiem, mamy szansę to wypracować. W innym wypadku jego pogarszające się zachowania przy innych psach pokazują, że sprawa może się znacznie skomplikować, np. w postaci przekierowywania swoich emocji w większym stopniu na ludzi, a wtedy to już będzie spory problem. A zakładając, że nadal mam wyrośniętego szczeniaka, jesteśmy w stanie w miarę szybko to naprawić.

Jedno jest pewne : mam niesamowicie inteligentego psa i wiem, że w przyszłości kiedy omieniemy ten trudny etap dojrzewania okaże się to dla nas niezwykle pomocne przy pracy w obi i nie tylko. Przecież nie możemy zamykać się na jeden kierunek :).

Czasami zastanawiam się, czym sobie zasłużyłam na takiego psa i ile dzięki niemu się nauczę, nie tylko w kwestii zachowania psów. Dziękuję.

Jeśli chodzi o treningi sportowe obedience, które chciałam zacząć, na razie nie jest to możliwe. Znów będzie sytuacja, kiedy ze mną będzie wszystko wykonywał perfekcyjnie a gdy pojawi się inny człowiek prowadzący czy najcięższe nasze rozproszenie (psy) przestanie współpracować.
Oczywiście nadal ćwiczymy sobie w domu czy na spacerach, dla przyjemności. Być może pomoże to w naszej przyszłej pracy nad obi (w końcu na ''siad'' wydane przez inną osobę reaguje, haha).
I wcale nie jestem załamana takim wyjściem, wierzę że taka kolejność ćwiczeń bardziej się sprawdzi.
Będę na bieżąco pisać o naszych kolejnych treningach. Niestety jak już pisałam, z powodu pogody wczoraj zajęcia skończyły się na przejściu trzech kółek po placu.

Trzymajcie się. Nawet nie wiem, czy ktoś przeczyta ten post, ale jeśli tak - DZIĘKUJĘ CI  
Chciałam ułożyć to sobie w głowie.


16 komentarzy:

  1. moj pies jest raczej nieokrzesany ale nie mam dla niego tyle czasu ile potrzeba...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, ja nie potrafię się tak rozpisywać i to jeszcze nie zbaczając z tematu, pochwalam :) Widać, że to szkolenie na pewno dużo wam da. Życzymy cierpliwości i wytrwałości, bo wiem, że czasami bywa trudne. Powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam, z przyjemnością :) I widzę po tym co napisałaś, że sobie poradzicie bardzo bardzo dobrze♥
    I właśnie tak krok po kroku dojdziecie do perfekcji i z przyjemnością dla obu stron.
    Gratulacje dla Emeta, że ma taką Panią i dla Pani cudownego Psa :)
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam :) I mocno trzymam kciuki za pracę, jaka was czeka. Świetnie,że masz takie podejście i nie załamujesz rok. Wspieramy Was mocno!

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze że robicie coś z Emetem w tym kierunku by było lepiej. ;) oby tak dalej... już zaszliście daleko,teraz tylko czekać na dalsze efekty !

    pozdrawiamy
    Ola i Baddy !

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że morzecie pochodzić na takie treningi to bardzo pomaga. Ja oczywiście przeczytałam cały post, żeby nie było :D. Muszę się pochwalić jutro jadę po nowego psa!!!! :)

    Pozdrawiamy Hania&Fiona

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że Emet ma ogromne szczęście, że trafił mu się taki człowiek jak Ty Olu. Jak już przejdziecie przez ten ciężki okres (jestem pewna, że Wam się uda) to będziesz miała taką praktykę, że ja osobiście już Ci zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zdania, że żaden zwierzak nie trafia do nas przez przypadek. Ich problemy najczęściej odzwierciedlają nasze i żeby pracować nad psem, najpierw musimy popracować nad sobą. Ja też każdego dnia dziękuję za te zwierzęta, które stanęły na mojej drodze i codziennie uczą mnie czegoś nowego. Ja zawsze miałam problem z cierpliwością, więc dzień w dzień mogę się wykazać. :)

    Życzę powodzenia i wysyłamy pozdrowionka!
    jak-pies-z-kotami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie podobają mi się takie szkolenia :( Pies ma być naszym przyjacielem, a nie wyuczonym stworzeniem, który ma reagować na wszystkie komendy i robić to co się mu karze, a jak tego nie robi to tragedia :/ U mnie w domu zwierzęta nie mogły jedynie zachowywać się agresywnie, rzucać sie na swoich, warczeć gdy ktoś zblizał się do miski.. Cała reszta zachować typu skakanie na ludzi z radości było normalne i nikt nie myślał żeby psa oduczyć tej radości, to trochę nie wporządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie wiem czy warto mi to tłumaczyć,szkoda że nie każdy to rozumie ale to wymaga zrozumienia zachowania samych psów, a nie ich jako ludzi. Szkolenie prowadzi właśnie do jego szczęścia jako zrównoważonego psa.

      Usuń
    2. Odpowiedź na komentarz Monnie
      Na spacerach spotykamy właścicielkę wyżła weimarskiego, który skacze obcym ludziom na plecy, robi to z radości. Właścicielka psa usłyszała już tyle wyzwisk pod swoim kierunkiem, że ma dość. Do tego dochodzą koszty zniszczonych ubrań. Czy uważasz, że takie skakanie jest fajne i właścicielka tego psa powinna się cieszyć, że pies tak okazuje radość.
      Z resztą nadmierna ekscytacja może prowadzić do zachowań agresywnych.

      Usuń
    3. Nie w porządku jest pozwolonenie psu na różne fiksacje, ponieważ właśnie wtedy się męczy. Każdy ma inne podejście do psów, jednak szkolenie jest nieodłączną częścią relacji. Psy to kochają, spójrz na zdjęcie Emeta. Nie widzisz tego błysku w oku?

      Usuń
  10. Przeczytałam! :) My właśnie zaczynamy trenować rally-obedience. Życzę szybkiego rozwiązania problemów i polepszenia relacji pies-człowiek

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo pracy i dużo cierpliwości wymaga takie szkolenie. Trzymam kciuki za jego skuteczną realizację :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytane, mi się właśnie podobają takie szkolenia. Życzę Wam powodzenia, wielu sukcesów ;)

    Pozdrawiam, Olga&Kaprys.

    OdpowiedzUsuń