PIES + STUDIA = ?

Minął mniej więcej miesiąc od czasu, kiedy stałam się studentką pierwszego roku na kierunku zoofizjoterapii, czas więc na pewne przemyślenia dotyczące pogodzenia wcale nie łatwych studiów z opieką nad psem.
Co prawda zostałam w swoim rodzinnym mieście, ale moja sytuacja niewiele różni się od osób wyjeżdżających na studia z psem poza miasto. Jestem jedyną osobą, która się nim zajmuje, więc tylko na mnie spoczywa ten obowiązek zajęcia się Futrzakiem, dość sporo wymagającym ;).

ZOSTAWANIE W DOMU
Oczywiście Emet wcześniej zostawał sam w domu, jednak zwykle nie był to czas przekraczający 4/5 godzin. Obecnie musi poradzić sobie zostając w domu na 7 godzin, 3 razy w tygodniu. Poza tym raz w tygodniu na 5 godzin. Jede dzień mam wolny- piątki.
Najgorsze są dla nas poniedziałki, na szczęście w przyszłym tygodniu mam test kończący przedmiot więc odpadną zajęcia po południu. Jednak do tej pory wyglądało to tak: idę na uczelnię, nie ma mnie 7 godzin, wracam do domu podczas okienka- czas dla psa 20 minut czyli wystarczy na wypuszczenie na ogród i nakarmienie- po czym znów jechałam na zajęcia i nie było mnie 5 godzin.

Jak Emet sobie z tym radzi? 
Chyba całkiem nieźle, sąsiedzi się nie skarżą ;). Wracając po 5 godzinach zastaję psa totalnie zaspanego, właściwie to kot wita mnie jako pierwszy. Po 7 godzinach widać, że już się nudził i tylko stoi w korytarzu czekając na wyjście na spacer, na który wychodzę z nim od razu po powrocie.
Jak umilić psu czas, kiedy zostaje sam?
Rano obowiązkowy spacer i śniadanie, po którym pies może spokojnie iść spać. Ja zostawiam jeszcze coś do gryzienia- kurze łapki, kość wędzoną lub porządnie wypełnionego konga. Można pobawić się w chowanie smakołyków w pudełkach lub różnych częściach domu. U nas z pewnością ten czas ułatwia obecność kota- wydaje mi się, że zostając z młodą jest bardziej spokojny, nie ma piszczenia kiedy wychodzę. 


SPACERY
Emet jest psem, który potrzebuje częstych spacerów po lesie, najlepiej takich kiedy może odchodzić ode mnie na duże odległości. W dni kiedy mam zajęcia jest to właściwie niemożliwe (o tej porze roku). Nie zdążymy dojść do lasu, a już robi się ciemno. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale teraz mieszkamy w innym miejscu gdzie nie jest zbyt bezpiecznie. 
Dni wolne na spacery po lesie to piątek,sobota i niedziela. Podczas pozostałych czterech dni muszą wystarczyć mu mniej więcej trzy 30-minutowe spacery na smyczy i do tego krótkie wyjścia na ogród (zwykle w ogóle nie ma ochoty na niego wyjść). Emet nie wykazuje żadnych problemów, jeśli chodzi o bardziej leniwe dni i daje mi spokój, po prostu w domu odpoczywając. Nie ma podgryzania, piszczenia i tym podobnych. 
Problem pojawia się, kiedy już wychodzimy na długi spacer lub jedziemy autobusem gdzieś dalej. Po tych kilku dniach kumuluje się w nim tyle energii, że w lesie biega w kółko, a przy spotkaniu z innymi psami jest go o wiele trudniej ogarnąć. Po takim dniu pada na ziemię. 
Wygląda to mniej więcej tak : (przy okazji przykład dlaczego u nas linka nie ma sensu i już raczej nigdy nie użyję jej w lesie- jak będzie chciał uciec to i tak ucieknie, przecież nie mam szans z jego siłą, filmik skończył się zaplątaniem między drzewami, chciałam zobrazować o co mi dokładnie chodzi)



ZAJĘCIA W DOMU 
Ja akurat lubię uczyć się systematycznie, żeby nie nie siedzieć po nocach przed sesją jak słyszałam, że robi to większość. Ale przecież nie oznacza to, że będąc w domu cały czas się uczę ;). 
Naszym sposobem na pozbycie się chociaż małej części energii, jaka kumuluje się w psie, są wszelkie ćwiczenia i zabawy. W domu można ćwiczyć naprawdę wiele rzeczy, od postawowych komend po przeróżne sztuczki, te zawsze znajdą się nowe do nauki. My lubimy też bawić się w szukanie zabawek lub smakołyków, na przykład pod stertą koców. Wystarczy kilka krótkich sesji, aby Emet znów zaczął słodko chrapać a nie reagować na moje ruchy czekając aż coś ciekawego się wydarzy. 

PODSUMOWANIE 
Czy wiele się zmieniło? U nas nie. Ale wiele osób obawia się samodzielnej opieki nad psem podczas studiów. Ja miałam to zawsze, poza tym że teraz faktycznie Emet spędza więcej czasu w domu. Jak widać można to pogodzić, zamieniając długie spacery na ćwiczenia a weekendy wszystko odrabiając.
Mi na początku ciężko było się zorganizować, a Emetowi przyzwyczaić się do nowej sytuacji po 4 miesiącach przebywania ze mną na co dzień. Teraz robimy wszystko na spokojnie, nie ma żadnego pośpiechu a on dobrze wie, że w końcu przyjdzie jego czas na porządne szaleństwa ;). Pod tym względem jest zupełnie bezproblemowym psem.

Share:

34 komentarze:

  1. widać że chce sie bawić, wiadomo że linka dobra jest na wolne przestrzenie tam gdzie sie nie zaplącze. Jesteś przykładem na to że jak ktoś chce to naprawdę daje radę! Bardzo Cie za to cenie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, ja nie mogę spuszczać go ze smyczy w lesie, pracujemy nad tym. W środy jestem 7 godzin i czasami w poniedziałki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się własnie obawiam jak będzie z psem na studiach... fajnie, że dajesz sobie jako tako połączyć naukę z psiakiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo że wymaga to dużo poświęcenia, moim zdaniem Ty i tak masz lepszą sytuację niż osoby, które na studia wyjeżdżają kilometry zostawiając psa z rodzicami w domu. Kiedyś znałam się z dziewczyną, która bardzo tego żałowała, ponieważ w domu bywała kilka razy w roku i któregoś razu pies jej nie poznał. Dobrze że zapewniasz Emetowi takie dogodne warunki, w końcu to dla niego duża zmiana. A nauka na takim kierunku to pewnie sama przyjemność :).

    Pozdrawiamy
    Evily i Daisy

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, że dajecie radę!
    Harry jeszcze nigdy nie został sam w domu, mama obawia się, że pod naszą nieobecność go zdewastuje..

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy? Oj, to radzę jak najszybciej go przyzwyczajać, bo kiedyś nadejdzie chyba dzień, kiedy będzie musiał zostać sam.
      Wszystko pomału a na pewno się uda ;)
      A co do postu to super, że Emet dobrze się w tym odnajduje. Moja Zuzia też nie źle sobie radzi z samotnością - nigdy nie hałasuje, czasem coś napsoci, ale ogólnie jest dobrze :D

      Pozdrawiam!
      poprostuzuzia.blogspot.com

      Usuń
  6. zawsze powtarzam, że wychowany i zrównoważony pies poradzi sobie w każdej sytuacji o ile my z tym problemu nie mamy. Dla wielu ludzii opcja zostawienia psa w domu na 8 godzin jest nie do przyjęcia, a ja uważam że każdy pies potrzebuje odpoczynku. Czas kiedy my pracujemy, uczymy się itd jest czasem odpoczynku dla psa, a po naszych zajęciach przychodzi czas na spacer, zabawę, ćwiczenia. Wilk syty i owca cała:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tak samo powiem ci. Tylko że nie jestem na studiach ale w technikum logistycznym. Jestem tam drugi rok. rok wcześniej w LO taka sytuacja ;p I Szasta przez te 3 lata przyzwyczaiła się do takiego trybu życia. ciężko było bo w gimnazjum od 7:40 mnie nie było do 14:30. Ale teraz gdy nie ma mnie od 6:30 do 16:30 najpóźniej do 17 to masakra. Gdy tylko mam czasu więcej biorę psa i bawimy się wygłupiamy się (np. wczoraj nasze wygłupy skończył się tym że mam uszkodzoną kostkę ;D poboli i przestanie xd)

    Dokładnie, wszystko można pogodzić ale trzeba wiedzieć jak to zorganizować ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze że Emet nie rozrabia gdy cię nie ma nie wiem jak ty to robisz że na wszystko znajdujesz czas :-)
    Fajny filmik

    Pozdrawiamy Ola&Luna

    OdpowiedzUsuń
  9. Grunt to wyrobić psu rutynę, świetnie, że to zrobiłaś! :) Podziwiam Cię, że radzisz sobie z tak dużym psem, ile on waży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie 43,5kg po wakacjach, wcześniej 46 :).

      Usuń
    2. To on jest rzeczywiście wielki, myślałam że jest taki jak mój Kermit, ale Kery waży około 30 kg.

      Usuń
    3. O matko! To jak trzy moje psy. Szacuneczek ;)

      Usuń
  10. Super, że znalazłaś złoty środek na pogodzenie tego wszystkiego :) Ja mam to szczęście, że z moim psiakiem prawie zawsze ktoś jest.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie że sobie radzicie ja też wolę się uczyć 'systematycznie' ale nie zawsze to wychodzi w 100% :D Knapik by tyle godzin sam chyba nie wytrzymał ale 2 razy w tygodniu też jestem 7 godzin w szkole ale przynajmniej jest ktoś w domu więc może się wyszaleć na podwórku :D Mi do studiów jeszcze troszkę daleko więc na razie o tym nie myślę :)
    Pozdrawiamy W&K

    OdpowiedzUsuń
  12. Piano raz został sam w domu. Wchodzę po schodach, patrzę a tam wszystkie miski plastikowe z szafki na wysokości kolan leżą rozwalone po całej kuchni, gazety, książki i miśki leżą w strzępach, a Piano śpi w najlepsze na kanapie :P Od tamtej pory siedzi z babcią, albo na dworze poz naszą nieobecność :)
    Fajnie, że dajecie radę, podziwiam Was za to :D Fajny filmik :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie temat studiowania obecnie nie dotyczy ponieważ jeszcze trochę czasu na to mam. :) Należy jednak wcześniej o tym myśleć i planuję studia wraz z psem, mam nadzieje że poradzę sobie tak jak i Ty.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!

    OdpowiedzUsuń
  14. Niby jestem młoda, ale już denerwuję się tematem, o którym czytałaś : /

    Pozdrawiam i zapraszam na nowego post : )

    http://ckcs-working.blogspot.com/2014/10/zabiegany-dzien.html

    OdpowiedzUsuń
  15. No i super, że udało Ci się z Emetem wypracować taki system, że zarówno Ty, jak i on dajecie sobie radę :) Znam ten "ból", bo sama przez studia znikam z domu na 8 godzin, a w tym czasie Habs musi siedzieć sam w domu. Najważniejsza jest systematyczność i co najważniejsze brak paniki, że pies jest sam w domu. Ja wiem, ciężko czasami jest, jak się pomyśli, że nasz futrzak siedzi sam w domu, ale przynajmniej wiemy, iż żadna krzywda mu się tam nie stanie.

    Pozdrawiam,
    Ola i Habs
    habsterski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też trochę obawiam się jak będę sobie radzić z psami podczas studiów. Tym bardziej, że dojdą mi dość długi dojazdy. Nie planuję przeprowadzki, nie ma to większego sensu w moim przypadku, a najbliższą uczelnię mam 40-50 km ode mnie. Ale wszyscy sobie jakoś radzą to i my sobie poradzimy ;). Trzeba być dobrej myśli.
    Ja też nie widzę sensu używania linki w lesie. Po ostatnim odmóżdżeniu Kermita zrezygnowałam ze spuszczania go ze smyczy na jakiś czas, bo mnie po prostu olewał i spaliłam mu komendę na przywołanie. Używamy linki, ale tylko na polach, kiedy idę drogą obok lasu prowadzącą do naszego domu, muszę już zapinać go na normalną smycz bo na lince od razu się plącze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja studiowałam w innym mieście, więc do domu tylko na weekendy przyjeżdżałam.I tak przez całe studia jeździłam ciągle do domu. Lekko nie było. Niestety wynajmując pokój/mieszkanie na psa muszą zgodzić się współlokatorzy, nieczęsto są to stare kamienice. Siedzenie długo na uczelni, bardzo często przez większość dnia, a podczas okienka nie zdążyłabym wrócić do domu, o spacerze czy powrocie do szkoły nie było mowy. Także fajnie, że masz taki plan zajęć :) Ja się teram cieszę, że jestem na zaocznych i to ostatni rok.
    i powodzenia z nauką systematyczną, bo ja tego nigdy nie ogarniałam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post! Sama nie raz się zastanawiałam, jak jest z psem, gdy się studiuję. Myślę, że gdybym była na studiach, dla wygody siebie i psa wolałabym kota ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super, ze Emet tak latwo dostosowal sie do nowego rytmu :) Faktycznie, towarzystwo mlodej pewnie mu pomaga :) Niezle szalenstwa w lesie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super, ze tak świetnie udało się Wam to pogodzić:) U nas też nie ma większych problemów, kiedy wychodzę do pracy, gorzej z "nadprogramowymi" wyjściami, kiedy Miloł koniecznie chce, aby zabrać go ze sobą:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajnie, że umilasz mu czas, który spędza w samotności, a kot na pewno go uspokaja :D Super filmik!

    OdpowiedzUsuń
  22. ja mam szczęście, większość przedmiotów mam jako e-learning i jestem w domu o wiele więcej niż w trakcie liceum :)

    OdpowiedzUsuń
  23. No to fajnie, że dajecie radę :)
    Świetny post! :)
    Pozdrawiamy
    W&M

    OdpowiedzUsuń
  24. W twoim przypadku nie wygląda to tak strasznie jak myślałam. Ja na razie staram się o tym nie myśleć. Bo minię trochę zanim pójdę na studia. Ale czasami tak sobie obmyślam o tym. ;) Gdy pójdę na studia Majlo będzie już seniorem ,bo będzie miał coś koło 10 latek :D Ale na razie cieszymy się naszym aktualnym życiem !
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie też pies zostaje z kotem, gdy wychodzę. Najczęściej przesypiają ten czas wtuleni w siebie na legowisku psa, albo moim łóżku, kocie łóżko jest dla nich chyba za niewygodne:D
    Też mam psa ze schroniska, ale u mnie to koty były pierwsze. Na początku bałam się ich zostawiać samych razem i wtedy pies wydaje mi się, że bardziej przeżywał zostawanie. Przy kocie chyba stwierdza, że jak tamten idzie spać to też wypada się położyć:D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja już za niedługo też wybieram się na studia, tylko u mnie wlicza się jeszcze przeprowadzka do innego miasta :/ Najprawdopodobniej do Krakowa, a chciałabym sunie zabrać ze sobą, tylko nie wiem czy to będzie miało sens i czy nie będzie się męczyć. Nie wyobrażam sobie codziennego życia bez niej i będę robić wszystko, żeby się udało, ale na pewno będzie ciężko :/ Dobrze, że u Was się wszystko układa :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetna notka!

    Zapraszam zaczynamy od nowa (tamten blog się usunął):
    http://max-psiprzyjaciel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Długo czekałam na ten post i powiem szczerze, że jestem z niego bardzo zadowolona. Zmotywowałaś mnie i pokazałaś, że dam rade znaleźć, więcej czasu dla Fiony, więc postaram się wychodzić z nią na spacery nie tylko w weekendy, jak to robiłam do tej pory oraz znajdę więcje czasu na ogólne ćwiczenia. Fajnie, że starasz się coś robić z Emetem, twoje studia bardzo mi się podobają, ale ja stawiam na weterynarie. Już rozpoczęłam krok w tą strone idąc do klasy medycznej, jeszcze kilka lat przede mną, ale szybko mi minie. Pozdrawiam was!

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  29. Wreszcie znalazłam jakiś pozytywny post o psie na studiach! Dzięki

    OdpowiedzUsuń

Archiwum