poniedziałek, 5 stycznia 2015

Wyprawa po pojednanie

W niedzielę po jednym ze spacerów nie miałam ochoty widzieć Emeta na oczy. Wiem, że w domu już dawno zapomniał o tym zdarzeniu, ale i tak lepiej że trzymał się ode mnie z daleka ;).  Chodziło o wyrywanie się na smyczy z warczeniem do ciemnego, dużego owczarka.  Za dwa tygodnie (według planu) jedziemy na konsultację do trenera, który z takimi przypadkami ma do czynienia. Podejrzewam, że bez konkretnych metod się nie obejdzie- nawet nie wiem czy będę pisać tu szczegółową relację. Najpierw zobaczę co i jak ale wiem, że to nie żarty. Zdarzyło się to drugi raz, ale za bardzo znam swojego psa, żeby na tym miało się skończyć. Niestety ale na agresji się nie znam, nawet nigdy się w to nie zgłębiałam. Z małymi psami radzimy sobie bardzo fajnie, karma już jest od nich lepsza.
A jeszcze nie tak dawno nie wiedział, jak można w ogóle warknąć do psa, a co dopiero chcieć go zaatakować.
Wczoraj też zdałam sobie sprawę, że mam ogromną cierpliwość a Emet widocznie chce dawać mi kolejne wyzwania. Kiedyś bym nie sądziła że tak długo wytrzymam i się nie poddam. Póki co.


Wracając do niedzieli, pomyślałam że albo będę dalej się na niego wkurzać i przesiedzimy cały kolejny dzień w domu, albo wybierzemy się na planowany poniedziałkowy grupowy spacer- może wcale nie będzie tak źle. Nawet jak już trochę się pozbierałam napisałam na grupie, że fajnie gdyby pojawił się duży, czarny pies.
Pies się nie pojawił, za to były dwa duże samce- labrador i kundelek, dwa biszkopty. Kundelek był niewidomy, powarkiwał na psy kiedy się do niego zbliżały. Labrador wesolutki i grzecznie pilnujący się w lesie. Także z grupowego spaceru zostaliśmy w 3 osoby i 3 psy. Skoro już zmieniliśmy trasę na leśną, po dojściu do ścieżki puściłam Emeta luzem. Najpierw zrobił kilka sporych okrążeń, zwykle mało go widziałam ale po chwili przybiegał. Na początku zero reakcji, z czasem jak już się bardziej zmęczył, przychodził do mnie ale jeszcze nie chciał smakołyków. Kalyna, dziękuję za to, że jakiś czas temu wspomniałaś mi o zabawce w nagrodę. Dzisiaj dzięki pokazaniu piłki, przypomniałam Emetowi że też tu jestem. Bardzo fajnie przychodził, kiedy pokazywałam mu zabawkę. Rzucić nie mogłam, bo uciekłby z nią do lasu, ale w końcu coś zainteresowało go o wiele bardziej niż jedzenie. Dopóki nic innego nie działa, będę starał się nagradzać go w ten sposób. Jest już za późno na to, żeby nakierować go zabawką na mnie, ale kiedy już porządnie się wyszaleje- jest coś, dzięki czemu przyjdzie na zawołanie. Na razie to będzie lepsza opcja niż jedzenie, które jest dla niego bardziej przymusem niż nagrodą. Co nie zmienia faktu, że na dłuższą metę i tak musimy sobie z tym poradzić, bo gdy nie będzie miał ochoty na zabawę, nadal będzie w stanie za kimś uciec.
Spacerowaliśmy dalej, w końcu postanowił pobawić się z labkiem, więc trochę poganiali wokół drzew. Po jakimś czasie Emet zaczął go dominować (wiedziałam,że taka będzie kolej rzeczy), więc trafił na chwilę na smycz. Puściłam go zaraz, po chwili kolejna próba powarkiwania, smycz. Za trzecim razem był już grzeczny (i zmęczony), więc nie sprawiał żadnych problemów.


Jestem z niego zadowolona i porównując do wczorajszego dnia, wcale nie mam ochoty znów go udusić. Fakt, biegał po lesie daleko i jak chciał, ale nie trwało to długo, jak zawsze wracał. Na początku drogi musiałam założyć mu kantarek, ale później bez problemu szedł na szelkach kiedy musiał być na smyczy. Miał wokół siebie dwa duże samce, więc jego niechęć jest skierowana jedynie do dużych czarnych psów. Wiecie, co bym zrobiła gdybym mogła? Zaadoptowałabym dużego owczarka. Chyba, że ktoś chce pożyczyć? ;)
Droga powrotna idealna. Zero paniki w autobusie, zupełnie przełączył się na tryb pracy. Zaczął chodzić na kontakcie, dostawiał się do nogi. Ale to po jakim czasie? Czy naprawdę musi mijać 7 godzin i 15 km drogi, żebym miała psa aniołka? Błagam...


Na koniec sklejone filmiki z dzisiejszych szaleństw i zabaw ze Scottim.
Te dwa filmiki są takie same- dajcie znać, czy pierwszy też działa.


video


Jestem załamana powrotem na uczelnię w środę, ale jakoś trzyma mnie myśl, że w niedzielę mamy pojawić się z Emetem na obikowym treningu z Asią Hewelt. jeśli wszystko zostanie tak jak w planach.

32 komentarze:

  1. Nie ma się co załamywać, najlepsze są właśnie takie spacer na przełamanie złej passy!
    Jeśli już przywołujesz go na zabawkę, może lepszy będzie jakiś szarpak albo futerko z piszczałkami? W ramach nagrody poszarpiesz się z czarnym i nie będzie zagrożenia, że zwieje Ci z zabawką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Następnym razem zabiorę coś lepszego. Dzisiaj była nieświadoma próba, a jednak skuteczna.

      Usuń
  2. Awww, czyli u Was jak w prawdziwym związku... nie tylko tym partnerskim :D

    OdpowiedzUsuń
  3. My mamy podobne miejsca na spacery ;) Emeciak jest śliczny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój biszkopt na całe szczęścia jest psem całkowicie łagodnym w stosunku do innych zwierząt jak i ludzi. Nigdy na nikogo nie zawarczał, a żeby ugryzł to nie ma mowy. Odnosząc się do psów nigdy się z nimi nie gryzł, gdy zostaje zaatakowany na jego mordce widnieje mina biedaczyska, który chcę z siebie wydusić "mamo weź mnie, najlepiej na rączki". Niekiedy niestety wraz ze swoim psem przechodzimy przez ciężki okres, są i dni gdzie puszczają nam nerwy i jako właściciele chwiliwo nie mamy chęci na dalszą pracę.. ale grunt to się nie poddać i dążyć do celu.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że byliście na takim grupowym spacerze i że Emet dobrze się zachowywał :). Ja też bardzo boję się powrotu do szkoły, ech.

    Pozdrawiamy
    Evily&Daisy

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że moja rada poskutkowała. Cieszę się. A jeszcze lepiej, abyś uciekała w drugą stronę jak nie chce przyjść. I właśnie przeciąganko.

    Trzymam kciuki i jestem ciekawa rad.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj mało brakowało, a Harry zagryzłby się z dwa razy większym od niego wolnobiegającym wiejskim kundlem. Podszedł do nas, zaczął warczeć, a potem rzucił się na mnie i Harry'ego, Harruś oczywiście zaatakował go, ja zaczęłam krzyczeć, bo psy się gryzły, aż tu nagle jakiś gościu na drogę wychodzi i woła tego swojego psa na podwórko. No myślałam, że oszaleję, takiego 'milutkiego' pieska wypuszczać na drogę, no skandal.
    Fajne filmiki, a grupowego spaceru tak Wam zazdroszczę, że nie masz pojęcia :)
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  8. też idę w środę na uczelnię -.-
    ja zauważyłam, że psy chyba wiedzą podśwaidomie, że coś zawaliły i po porządnej akcji nieposluszeństwa robi się lepiej. Nie wiem czy faktycznie są zdolne to tak dlugich i głębokich przemyśleń ale ta teoria się sprawdza u mnie i większości moich znajomych :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostaliście przez nas nominowani do Liebster Blog Award ;) http://hathijrt.blogspot.com/2015/01/nominacja-do-liebster-blog-award.html#comments

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale wam fajnie, że macie okazję chodzić na takie grupowe spacerki :D Dobrze, że się nie poddałaś ;) Ja swojego Knapika boję się puścić w lesie, ponieważ sama za dobrze go nie znam XD
    Pozdrawiamy W&K
    Ps. Nominowałam was do LAB.

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia w walce z agresją wobec psów. Trzymam kciuki i mam nadzieję, że coś jednak napiszesz o waszych postępach w tej kwestii. Myślę, że jest to problem wielu właścicieli psów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Owczarki są fajne:)) ale ja i tak wole ASTy<3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tą agresją nie ma żartów, szczególnie z tak potężnym psem jak Emet, jednak jakby bardzo chciał to dałby rade zrobić psu poważną krzywde, dobrze że umówicie się na komsultacje z trenerem.
    Coraz bardziej zadziwia mnie ile Emet ma w sobie siły i energi. Cudownie bawili się z labkiem w lesie. :)

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  14. Noris nienawidzi Owczarków Niemieckich i psów do nich podobnych. Co prawda nie warczy na nie, ale tak szczeka i się strasznie wyrywa > . < Nie mam pojęcia jak sobie z tym radzić :c Szczeka też na inne psy, ale nie na wszystkie- znasz może jakąś dobrą książkę w której piszą jak skutecznie oduczyć psa takich zachowań ?

    z-rudzielcem-przez-zycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie czytałam książek na ten temat, ale i tak zawsze trzeba dopasować metodę do danego psa. Ja czekam aż odwróci się do mnie i nagradzam, zobaczę co poradzi nam trener, nie chcę za dużo sama kombinować w tym przypadku.

      Usuń
  15. Mam psa który miał problemy z agresją i mogę szczerze powiedzieć, że wszystko da się naprawić, tym bardziej, że Emet jest bardzo mądrym psem a Ty poświęcasz mu dużo czasu. Nie ma co tu gdybać , dobrze, że lecicie od razu do trenera, bo nie wiadomo jakby to się skończyło. Trzymamy za was kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie każdy psiak to ideał, no ale dobrze że już tak się zachowywał :) To już jakiś sukces może i mały ale zawsze coś do przodu ;)
    Ty w środę na uczelnie a my do szkoły... -,- nooo ale co by było na dobre to 3 dni i potem 5 dni nauki i ferie 2 tygodnie nic nie robienia ;D Trochę za wcześnie ale cóż jakoś to będzie :)
    Pozdrawiamy ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. No, to wyobraź sobie, że my mamy takie sytuacje z rzucaniem się na psy codziennie, klika razy podczas jednego spaceru...
    Musimy się chyba niedługo wybrać na wybieg do Myśla, bo tam już Fuks nie jest takim bohaterem. :)

    Też nie jestem zadowolona z wizji, że już jutro do szkoły, a ferie dopiero w lutym... :/

    OdpowiedzUsuń
  18. Nominuję Cie do LBA, więcej informacji na moim blogu http://pusia-i-ja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Powodzenia z tą agresją! W tamtym roku Molly miała 2 razy starcie z innym psem...
    Ja idę w czwartek do szkoły, bo w środę jest święto grecko-katolickie i dyrektorka dała nam jeszcze jeden dzień wolnego :D
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Cóż, mój pies nie jest agresywny w stosunku do innych jeśli tamte nie są uporczywe i nie chcą, np. dominować. Ale no kurcze, jakaś hierarchia w stadzie musi być :P nie możesz zrobić z niego pierdoły :D.
    Ale sytuacja z owczarkiem już fajna nie jest. Czekam na relację ze spotkania z trenerem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziala pierwszy :)
    Niezle, ze Emet wykazal agresje w stosunku do tego owczarka i wierze, jakie nerwy mialas ;( Dobrze, ze z biszkoptami sie dogadal ;) Myslisz, ze to branie na smycz pomoglo w pohamowaniu agresji, bo ja zupelnie sie na tym nie znam, a moj piesio rowniez czesto powarkuje na inne zwierzaki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emet po jakimś czasie zabawy zaczyna dominować duże psy, agresja to pewnie w tym przypadku nie jest. U niego jest to raczej kwestia emocji, dlatego na smyczy uspokaja się i później już jest ok. Gdyby chciał zrobić psu krzywdę, pewnie by już nie pomogło bo na smyczy dalej by warczał, a puszczony znów wrócił by do tego psa. Na szczęście agresja zdarza się sporadycznie, a takie jego górowanie nad psami da się opanować właśnie na smyczy.

      Usuń
  22. Ola dasz radę! Jesteś konsekwentna i cierpliwa, więc sobie poradzicie również z tym :)

    Bierz też pod uwagę, że nie wszystkie psy są tolerancyjne w stosunku do innych i nie każdy właściciel nad każdym psem potrafi zapanować. Nie wszystkie reakcje Emeta muszą być jego winą. Z psami tak jak z ludźmi, nie wszystkie muszą się kochać na wzajem, ale ważne jest żeby wszystkie się tolerowały ! :)

    pzdr
    O&N

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Ja też nie mam od niego wielkich wymagań, ale jeśli zacznie startować na smyczy do każdego większego psa to spacery przestaną być ciekawe, a tym samym oddalimy się od postanowienia większej ilości spacerów z luźnym bieganiem.

      Usuń
  23. Jak Emet nie chce przyjść to poprostu odejdź na drugą stronę i nie męcz sie z wołaniem ;) Moja koleżanka ma jeszcze gorszego psa jeżeli chodzi o wychowanie ;) Więc Emet napewno zareaguje.
    Fajny filmik :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Mi pierwszy filmik działa.
    Co do agresji, to wydaje mi się, że każde zwierze ma ją w sobie (w końcu to zwierzę). Może w jakiś sposób, poczuł się zagrożony? Ciężko mi powiedzieć na psach się kompletnie nie znam. Ja jestem miłośniczką kotów, i o nich wiem trochę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Powroty na uczelnię bolą najbardziej..a taki fajny był ten okres przed-w trakcie-po-świąteczny :)
    Podniosę Cię może na duchu: moja Kepi przychodziła na zawołanie jak porządny pies, ale jak ją później coś dopadło..teraz proces nauki zaczęłyśmy od nowa, bo była nie do zniesienia.
    Zazdroszczę Ci natomiast psa, który interesuje się zabawką. U nas zachwyt nie trwa dłużej niż 3min.
    Pozdrawiamy!
    [vizsla-kepi]

    OdpowiedzUsuń
  26. A mi się takie ataki zdarzają często:( Polecam ci ksiązki, których zdjęcie wstawiłam w poprzednim poście, właśnie w tematyce agresji.Warte przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  27. Na szczęście Abi jest pacyfistką i kocha wszystko i wszystkich ;) Pracujcie dalej, bo jak pewnie wiesz Abi kiedyś była małym diabełkiem, a teraz mam psa idealnego. Wszystko jest do przepracowani, ale potrzeba baardzo dużo czasu ;) Dacie radę, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń