czwartek, 12 lutego 2015

Biegaj! Z psem :)

Zacznę od tego, że na bieganie z Emetem zdecydowałam się już dłuższy czas temu, mniej więcej pod koniec 2013 roku. Wtedy wyglądało to tak, że mniej więcej raz w tygodniu wychodziliśmy do lasu na długie marszobiegi. Na dłuższy, ciągły bieg nie miałam wystarczającej kondycji ;). O początkach biegania z psem pisałam TUTAJ. Kupiłam też pas biodrowy, co znacznie ułatwiło bieganie mi jak i psu. I tak mało systematycznie biegaliśmy do wiosny 2014 roku. Latem przerwa- upały nie pozwalały na to Emetowi, a ja nawet nie myślałam o tym żeby wyjść na samotne bieganie. Jesienią chciałam wrócić do biegania, ale oczywiście znalazło się kilka powodów na nie- zaczęły się studia, więc nie było tyle czasu na długie wycieczki do lasu, poza tym mój pies zamienił się w myśliwskiego zbója i myślał tylko o sarenkach, które przed chwilą przeszły ścieżką. Coraz szybciej też robiło się ciemno.
Wpadłam więc na nowy pomysł- mieszkamy nad kanałem, więc dlaczego nie spróbować biegania koło domu w tak przyjemnym miejscu?


Początki nie były łatwe. W lesie nic zbytnio nie interesowało Emeta (oczywiście do czasu obudzenia się myśliwskiego instynktu), więc nie było problemu z węszeniem. Kilka wyjść i mieliśmy opanowane zmiany tempa i kierunków, czasami jedynie biegał sobie na boki ale cały czas z przodu więc tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Inaczej było nad kanałem. W okolicy mieszka mnóstwo psów, zapachów więc co nie miara. Biegaliśmy zawsze wieczorami, żeby uniknąć dodatkowych rozproszeń i skupić się na sobie. Z każdym razem miałam mniej cierpliwości, a pies zero przyjemności. Nie mogliśmy dojść do porozumienia. Ja chciałam biec, on zapierał się przy każdym drzewie. Kiedy już cudem zauważył, że ja mam zamiar biec, przyłaczył się z WIELKĄ chęcią, skacząc na mnie, szarpiąc smycz i robiąc dzikie zrywy w przód i w tył. Gdyby nie pomoc i wspacie kilku osób, stanęlibyśmy zapewnie na tym wesołym i męczącym etapie. A że podobno nie mieliśmy się poddawać bo będzie lepiej, to postanowiłam próbować dalej i rzeczywiście tak było. Na słowo ,,biegniemy'' robiłam swoje, a psa ignorowałam. Jak chciał węszyć, powiedziałam jedno słowo (imię lub ,,biegniemy'') i biegłam dalej. W końcu Emet zrozumiał, że to całkiem fajna okazja do wybiegania się i wyrzucenia wszystkich emocji, więc z czasem już pięknie gnał przed siebie, bardzo mi w tym pomagając.
I tak zaopatrzeni- w odblaskową smycz Hurtty, wygodne szelki i pas biodrowy Hifica- wychodziliśmy biegać, według planu 3-4 razy w tygodniu.


W między czasie stałam się miłośniczką-marzycielką biegów ekstremalnych do tego stopnia, że zapisałam się na pierwszą edycję Terenowej Masakry w Bydgoszczy. Dystans 5 km, dużo trudnych do pokonania przeszkód i błoto. Taka ,,mała'' motywacja ;). Bieg jest 7 czerwca, a miesiąc później odbędzie się IV Bieg z Łapką także w Bydgoszczy, na dystansie 8km. Niestety pobiegnę bez Emeta ze względu na pogodę, chociaż ten bieg jest także przeznaczony dla osób z psami.
Nigdy nie lubiłam sportu. Z daleka omijałam wf a większość dnia spędzałam w domu. Jednak zawsze uwielbiałam adrenalinę. Myślę, że to dzięki temu tak pokochałam bieganie, bo z psem to zawsze przygoda. Co więcej, na ten moment potrafię wyjść biegać sama. Kiedyś dziwiłam się wszystkim biegaczom, teraz z utęsknieniem patrzę na nich przez okno kiedy mam kontuzję. A kontuzja przez nic innego jak rozpędzone psy, które postanowiły trafić mi prosto w kolano ;).
I proszę, nie mówcie mi że nie macie czasu. Chcecie biegać, to po prostu to róbcie! Ten sport nie wymaga wiele- najwięcej to Wasza chęć i motywacja. Jeśli taka osoba jak ja, która unikała całe życie wszelkiej aktywności, nagle mówi że KOCHA to robić, to Wy też możecie. Tak, też mówiłam że nie mam kiedy, ale to nie prawda. Brakowało mi motywacji, a kiedy już była nagle znalazł się wolny czas- który wcześniej przeznaczałam na chwilę odpoczynku między nauką, na powolne snucie się z psem po dzielnicy albo oglądanie serialu. Przecież nikt nie siedzi całe dnie nad książkami, chyba że ma taką chorą ambicję ;). Nie ważne jaka będzie Wasza motywacja- moją jest pies i chęć zmierzenia się w ciężkich biegach, przy tym nie zrobienie sobie przypału :P. Jak już ją znajdziecie, zobaczycie że wszystko jest możliwe. Bo najpiękniejsze jest pokonywanie własnych granic, granic które wyznacza tylko nasz umysł.



Dodatkowo zapraszam na blogi, które jako ludzko-psie teamy dodatkowo skłoniły mnie do tego, żeby się nie poddawać :).
http://giro-bc.blogspot.com/
http://lab-runner.blogspot.com/

34 komentarze:

  1. Życzymy sukcesów w bieganiu !
    Nie można się poddawać :D
    Emet w końcu załapie na dobre o co chodzi ♥
    Pozdrawiamy
    Fifi i Roxi oraz właścicielki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Macie cudowną obrożę Obi Emet!!! Piękna :).
    My biegałyśmy we wrześniu, ale potem głównie przez brak czasu i rozpoczęcie zimy przestałyśmy. Latem znowu zaczniemy bieganie, bo bardzo mi się podobało. Mam nadzieję, że i wam uda sie od nowa wrócić do sportu. Powodzenia w biegu w czerwcu :).

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, nie warto szukać wymówek, nie wiem czy ktokolwiek jeszcze wierzy w to, że można cały dzień się uczyć/sprzątać/robić inne obowiązki. Każdy ma taką chwilę w ciągu dnia, gdy nie robi nic konkretnego, może warto wtedy po prostu wyjść pobiegać? Na początku zadyszka, zmęczenie, ból głowy (przynajmniej mnie zawsze boli głowa jak wracam z biegu :D), ale potem jest wielka radość. U mnie też największą motywacją jest chęć nie bycia ostatnim na mecie. Na razie nie biegamy z Daisy regularnie, ale od wiosny mamy zamiar zacząć :).

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale super, trzymam kciuki za Wasz start w Terenowej Masakrze!
    U nas od biegania z psem jest P. Ja mogłabym najwyżej biegać sama, bez psa, ale uczciwie przyznaję, że mi się nie chce - okropnie mi się nudzi intelektualnie podczas biegu i pięć minut dłuuuży mi się niczym godzina. To zdecydowanie nie jest sport dla mnie, chociaż bardzo podziwiam zawziętych biegaczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojeju, zazdroszczę ci motywacji :D
    Ja nigdy nie lubiłam biegać i dalej nie lubię, a nawet nienawidzę... Poza tym szybko się męczę bieganiem (mam minimalną astmę) i przede wszystkim nie daje mi to satysfakcji... Chociaż przydałoby się zrzucić parę kilo, to jednak bieganie nie jest dla mnie. :D Może i szybka jestem, ale na krótkich dystansach, na dłuższych wysiadam... xD

    Fajnie, że macie takie wspólne zajęcie :) Ja jednak preferuję rower z Fuksem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ,że dodałaś post o bieganiu. My teraz na wiosnę też zaczynamy biegać :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dopiero zacznę biegać na wiosnę jak się zrobi ciepło.. ostatnie bieganie w taką pogodę zakończyło sie przeziębieniem. No postanowiłam pobiegać na około mojej wsi - zapalenie gardła ;D
    W takim razie czekam na wiosnę bo zaczniemy sobie biegać. Pas dopiero mamy zakupić w czerwcu :)
    Warto biegać ! Również was zachęcam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie to samo... ;)

      Usuń
    2. W czsie biegania wyrabia się niesamowicie odporność, kiedyś zanim zaczęłam biegać, chorowałam minimum co 2tyg, a teraz w czasie całej zimy 2 razy tylko ;)
      No i trzeba pamiętać że psy mogą zacząć z nami biegać dopiero jak skończą rok!

      Usuń
  8. Ja odkryłam bieganie w tamtym roku, a konkretnie mój ukryty talent do tego. Bardzo chcę biegać regularnie, bo to lubię i nawet mi wychodzi, oczywiście z psem, ale zima to nie najlepszy okres dla początkującego. Po jednej półgodzinnej przebieżce miałam chore gardło, więc chyba poczekam po prostu do wiosny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z moim psiakiem biegam codziennie. Prawie zawsze mam na to czas. Nie wierzę żeby ludzie nie mieli na to czasu...

    max-psiprzyjaciel.blogspot.com

    Pozdrawiamy!
    W&M

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chciałam biegać i było kilka razy, że biegałam z Kentucky'm, ale potem znów brak motywacji i niby brak czasu... Ale teraz dzięki Tobie znowu chcę biegać i obym w końcu się zmotywowała do biegów :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że znalazłaś motywację, żeby biegać z Emetem! :> Zgodzę się, obroża genialna :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie, że masz motywację. My pewnie nie będziemy biegać bo ani mi ani pieskom pewnie by się nie chciało :/
    Zapraszamy na konkurs:
    http://wesolepupile.blogspot.de/2015/02/mamy-juz-1000-wyswietlen-konkurs.html?m=1
    Pozdrawiamy!
    http://wesolepupile.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  13. też nie lubię sportu... powodzenia w biegach!

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam podobnie... Dawniej nienawidziłam jakiegokolwiek sportu. Dwa lata temu zaczęłam biegać ze Skwarkiem, kiedy to nie mogłam go spuścić ze smyczy, bo mieliśmy problemy z przywołaniem, a chciałam znaleźć jakiś sposób na wybieganie go. Z małymi przerwami biegam do dziś, 2-4 razy w tygodniu. Zawsze z psami, nie wychodzę biegać sama bo uważam to za stratę czasu który mogę przeznaczyć na dodatkową aktywność dla psiaków, poza tym nie mam serca zostawić ich w domu kiedy idę biegać. Moja kondycja znacznie się poprawiła i pokochałam bieganie. Polecam wszystkim, chociaż spróbować. Pierwsze tygodnie ciężko zebrać się do wyjścia z domu, ale potem staje się to dla nas naturalne. Często mam też dni kiedy w ogóle nie chce mi się iść biegać, ale jak już się przemogę, ruszę tyłek sprzed komputera, założę buty, wezmę psy, wyjdę na dwór i zacznę biec to endorfiny uderzają do głowy :). A jaka satysfakcja po skończonym treningu :D.
    Od listopada do stycznia biegaliśmy niewiele, wracałam późno ze szkoły, a nie chciałam biegać po ciemku, potem powtarzała mi się kontuzja kostki, teraz próbuję wbić się w rytm regularnego biegania, chociaż cierpię ciągle na braki motywacji. Na wiosnę mam bardzo aktywne plany biegowo rowerowe :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam na odwrót... to znaczy miałam, gdy biegałam :) Latem po prostu chciało mi się wyjść z domu wieczorem, gdy było chłodniej, ale w zimniejsze pory roku już nie :c

    OdpowiedzUsuń
  16. super, może kiedyś się spotkamy na trasie gdzieś :D Btw- dawno robiłas zdjęcia? Ile śniegu O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj śniegu to było więcej niż na pierwszym zdjęciu! Spadł u nas tydzień temu pierwszy raz tej zimy ale niestety tylko kilka dni się utrzymał. Obecnie hmm wiosna :P.
      Ja myślę że będę brać udział w biegach bez psa nawet jeśli będzie można, ewentualnie jeśli zdecydujemy się na dogtrekking :).

      Usuń
  17. Fajnie, że zaczęliście biegać z Emetem :)
    Ta obróżka jest taka super! :)
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wciąż myślę, czy może z moją Roxi zacznę biegać. To aktywny pies, którego bieganie ciekawi...ale czy ze mną? W końcu psie dzikie ścieżki są zawsze lepsze.
    Gratuluję Tobie, że osiągnęliście coś w tych biegach i jednocześnie zazdroszczę. :D

    Pozdrawiamy,
    Monia i Roxi,
    http://suczkaroxi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja uwielbiam biegać, najlepsze co może być na wf (no, może oprócz grania w nogę ;). Czasem biegam z Harry'm, ale nigdy nie na smyczy, bo strasznie świruje :P
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  20. My biegaliśmy, potem przestałam przez moje kolano, które jak się okazało- wymaga kolejnej operacji, po której raczej nie będzie w pełni sprawne, tj. moze mnie boleć podczas biegania i dużego wysiłku..

    A pies ma problem z łapą, więc się uzupełniamy.. Jednak kochałam biegać i nadal to kocham, zrobię wszystko, by znów biegać z psem godzinę wieczorami, jak za starych, dobrych czasów :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Alez pieknie napisalas o celach, dodatkowo wpis pelen motywujacych slow :) Rewelacja, ze nad kanalem idzie Wam lepiej I Emet zaczal czerpac przyjemnosc z biegania :) Z kontuzjami kolanowymi kiepsko, ale rozumiem, ze psiaki chcialy sie tylko przywitac ;)? Tak mnie zmotywowalas, ze chyba jak wyzdrowieje, wezme sie za spelnianie mojego celu - praca nad miesniami brzucha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wbiegły we mnie podczas zabawy. Nie sądziłam, że będę musiała mieć tak długą przerwę. Minął tydzień i nadal bez zmian..
      W takim razie powodzenia! U mnie brzuch też jest w planach i teraz jak nie mogę biegać to chociaż ćwiczę :).

      Usuń
  22. Ale fajniste szelki - dobrze widzę, że to Trixie? To są sledy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trixie, z tego co czytam niektórzy mówią że to guardy ale myślę że jednak się różnią. A z kolei sledy są znacznie dłuższe, idą przez cały kręgosłup. Zainwestuję w nie jak Emet będzie biegł ciągle z przodu, bo na razie mógłby z nich wylecieć.

      Usuń
  23. Ja niestety nie mam gdzie biegac ze swoim psem, do tego nie moge puscic jej ze smyczy w miejscu publicznym bo niestety rzuca sie na inne psy, juz raz mialam sytuacje gdzie musialam sila odciagnac ja od psa i kopnac bo myslalam ze go nie pusci :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiadomo, że jeśli czegoś się chce to zawsze znajdzie się czas, tylko trzeba chcieć ;) Ja próbowałam biegać pod koniec zeszłego roku, ale jakoś ani mi ani suni nie sprawiało to przyjemność. Zawsze straasznie podobają mi się inni biegacze i podziwiam ich motywację i samozaparcie :) Ale myślę, że my zostajemy jednak przy naszych wyprawach w góry :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Pies jest świetną motywacją do biegania, wiem to po sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Podziwiam motywację do biegania. Mnie każdej wiosny nachodzi, żeby z Miczką biegać, ale dosyć szybko mi mija :P Raz, że nie mamy fajnych terenów koło domu (po chodnikach latać nie będziemy), a dwa ja mam problem ze stawami. Bo kondycyjnie to może i bym się wyrobiła, chociaż teraz krótki odcinek przyprawia mnie o zawał serca :D

    OdpowiedzUsuń
  27. My też biegamy z psiakiem:) korzystamy ze smyczy http://www.shamanpets24h.pl/smycz-do-joggingu-roweru-dla-psa.html dobrze się sprawdza. Mieliśmy teraz przerwę zimową, ale jak się tylko cieplej zrobi to ruszamy;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Matko, ja biegać wprost nienawidzę :D Za to małżon z psami biega, szczególnie z Zuzią (Bohun i Bromba podchodzą do tego podobnie jak ja :D ). Ja za to uwielbiam jeździć konno z psami! A jako, że mieszkam gdzei mieszkam, to i warunki są :-)


    Pozdrawiamy!
    Śledź też pies

    OdpowiedzUsuń