czwartek, 20 sierpnia 2015

Nowa organizacja życia

1,5 miesiąca wypoczywaliśmy na wsi. Wszystko po to, aby nabrać sporo sił na zmiany. Przeprowadziliśmy się, właściwie od powrotu ciągle spędzam czas na rozpakowywaniu rzeczy. A w tym wszystkim pies.

SPACERY
Emet na szczęście dobrze radzi sobie w nowych sytuacjach. Przez pierwsze dni był zestresowany, nie chciał wchodzić do mieszkania. Później wszystko się unormowało, powoli poznajemy nowe tereny więc jest znacznie bardziej zmęczony po każdym nawet krótkim spacerze. Jeśli chodzi o spacerowe miejsca, jest bardzo kiepsko. Nie mamy już lasu ani kanału pod domem. Blisko nas jest malutki skwer, na którym dziennie spotykamy kilkadziesiąt psów- jedyny kawałek trawy w okolicy. Ale nie dla nas takie spacery, w 15 minut możemy dojść do kolejnego zielonego miejsca. Jeśli chodzi o dłuższe spacery i bieganie, w około 30 minut powinniśmy dojść do lasu, który łączy się z Myślęcinkiem (do którego teraz mamy połowę drogi bliżej, a w którym odbywają się treningi i grupowe spacery). Niestety jeszcze tej drogi nie sprawdziliśmy, ale na dniach zbadamy teren do biegania. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć węższą ścieżkę w lesie na której będę mogła puścić mojego Cielaka.
Na większą swobodę blisko domu znalazłam polankę obok placu zabaw, więc dobre rozproszenia do trenignów obi.
IMG_20150617_160853
Miejsce ma swoje plusy, chociaż na początku byłam tym przerażona :
okljk
Gołębie, a jak gołębie to chleb. Z tym pierwszym nie mamy większych problemów, nad kanałem często mijaliśmy różne latające stwory. Czasami wyrwie się za jakimś lecącym mu nad głową, po czym robi zwrot do mnie po nagrodę bo przecież go nie zjadł. Ale że Emet pochłania wszystko nie patrząc nawet co to jest, to z chlebem walczę cały czas.  Czasami nie ma kawałka trawy bez czegoś do zjedzenia. Zauważyłam, że psy nie mają z tym problemów. Natomiast Emet zachowuje się jak głodny rekin. Nie zadziałały na niego ostrzejrze groźby, więc wytrwale staję nad nim powtarzając ,,nieee'' aż w końcu się odwróci, wtedy go nagradzam. Niestety póki co jego apetyt na chleb się nie zmniejszył ;). Zwykle codziennie udaje mu się coś zdobyć, niestety przez jego alergię zaczął się więcej drapać.

KLATKA
Jej zakup dotyczył głównie seminariów. Pewnie większość z Was pamięta, że niecały rok temu Emet dostał materiałową klatkę wymiarach 122x79x79. Mieścił się w niej pies, ja i jeszcze w moich myślach drugi pies. Po pierwsze- źle zobrazowałam sobie wymiary i przy tej wielkości nie było mowy o podróżowaniu z nią pociągiem. Po drugie, Emet polubił ją i szybko cały wchodził do środka, ale przemyślając wszystko jeszcze raz stwierdziłam, że bardzo szybko się z niej wydostanie kiedy zniknę mu z pola widzenia, za dobrze go znam. Metal był nam potrzebny na te kilka razy żeby dać mu do zrozumienia, że z klatki się nie ucieka- ale nikt w okolicy nie ma takich rozmiarów, na seminariach też nie widziałam tak dużych psów. Pozostało mi sprzedać materiałową i kupić metalową, tym razem wymiary 106x71x77 czyli rozmiar mniejszą. Z tego co widzę, jest to już minimum, w jeszcze mniejszej musiałby sporo się schylać i ciężko by było mu się obracać.

Na początku Emet nie zbliżał się do klatki bliżej jak na tą odległość :
IMG_20150602_120324
Przyzwyczajanie go trwało znacznie dłużej w porównaniu do materiałowej. Jak chcecie, mogę napisać za jakiś czas post o przyzwyczajaniu bojaźliwego psa do klatki. Takiego, który tylko czekał czy zaraz coś w niej nie wybuchnie ;).
Ostatnio miał 1,5 miesiąca przerwy od klatki (na wieś jechaliśmy pociągiem). Po powrocie zaczęłam klikać od nowa i o dziwo poszło bardzo szybko. Nie chcę więcej rozpisywać się o samej klatce, ale na ten moment ćwiczymy już w ten sposób, że Emet leży w klatce a ja ruszam nią tak żeby jak najbardziej hałasowała. Pies potrafi w niej też wyleżeć także kiedy w domu są ludzie (pół godziny z jednym jęknięciem). Nie zostawiam go w niej w domu kiedy wychodzę, myślę że nie będzie to potrzebne. Sam z siebie przesypia w niej całe noce.
Kolejny etap który pozwoli za jakiś czas na zamianę metalu z powrotem na materiałową to zabieranie jej na grupowe treningi. Pierwszy już w sobotę, nie pytajcie mnie jak dotargam 10 kg na miejsce, sama jeszcze nie wiem i jestem lekko przerażona podróżą ;).



ZOSTAWANIE W DOMU
Na ten moment najcięższy temat. Jesteśmy w lepszej sytuacji, bo został nam do przyzwyczajania ponad miesiąc, ale za dobrze to nie jest. Przed wakacjami zdarzało się, że Emet zostawał w domu bez problemu po 7/8 godzin chociaż zwykle krócej. Przez 1,5 miesiąca pobytu na wsi nie został sam w domu ani razu, co na pewno było sporym błędem. Po powrocie chciałam go zostawić na chwilę, ale na ulicy słyszałam tak głośne wycie i jęki, że po kilku minutach kiedy nadal się nie uspokajał, musiałam wrócić do domu bo by mnie stamtąd wyrzucili. Obecnie zostaje na dwie godziny kilka razy w tygodniu, ale ciągle jęczy przez kilka pierwszych minut (nagrywam go aparatem). Na początku jest cisza kiedy zjada wszystko co mu zostawię, ale po skończeniu jedzenia podchodzi bliżej drzwi i zaczyna koncert.

BRAK WYJŚCIA AWARYJNEGO
Najbardziej istotne jest to, że od przeprowadzki jestem jedyną osobą zajmującą się psem. Mieszkamy zupełnie sami. Nie ma już opcji ,,wypuść psa na ogród''. Trochę jak z dzieckiem. To będzie dla mnie najcięższe i prawdopodobnie we wrześniu Emet będzie musiał spędzić cały dzień w psim hotelu.


To takie najbardziej istotne zmiany, które nas ,,dotknęły''. Jak zawsze są plusy i minusy. Mam nadzieję, że w końcu uda nam się wszystko dobrze zorganizować i zniknie ciągłe zamieszanie. W październiku pojawi się post odnośnie rozkładu naszego tygodnia, głównie jeśli chodzi o spacery- tu na pewno musi być i będzie duża zmiana. Trzymajcie za nas kciuki, bo nie jest łatwo :D.
Przepraszam za jakość tych kilku zdjęć robionych telefonem. Ale wiecie że to wyjątek, nawet nie miałam czasu wyciągnąć aparatu, na szybko zrobiłam kilka w klateczce. W weekend pojawi się recenzja oleju z łososia który wreszcie mogliśmy spróbować, a po tym relacja z grupowego wtorkowego spaceru i grupowego treningu obedience, który odbędzie pojutrze.
Trzymajcie się! Mam już z powrotem komputer, więc mogę nadrabiać zaległości na Waszych blogach.

21 komentarzy:

  1. To zostawione jedzenie to największe utrapienie na spacerach. Póki jest chleb to jeszcze nie jest tak źle, w mojej okolicy sąsiedzi nagminnie wyrzucają makaron, ryż, ziemniaki, a najgorsze są kawałki mięsa z kurczaka z kośćmi... :/ Psa nie można spuścić ze smyczy, bo mimo ćwiczeń z nieruszania jedzenia w domu widząc takie smakowite kąski na spacerach złapałby je od razy.
    Ja tez zamierzam kupić klatkę, właśnie metalową, więc post o przyzwyczajaniu do klatki bojaźliwego psa przeczytałabym z chęcią. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny post. :D Ja ze swoją suczką mam ten sam problem - je wszystko z ulicy :/
    Pozdrawiam :)
    collie-jetta.blogspot.com ----> mój nowy blog :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymamy mocno kciuki, żeby szybko i sprawnie poszło Wam zorganizowanie się na nowym miejscu. Popatrz na plusy - do Myślecinka macie bliżej! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Z jedzeniem porozrzucanym na trawie mamy taki sam problem :/ Na szczęście mam kilka różnych opcji spacerów i staram się nie chodzić w miejsca, gdzie jest chleb, pizza, itd.
    Życzę wam powodzenia w nowym mieszkaniu, dla mnie byłoby to spełnienie marzeń :D Na pewno szybko się zaaklimatyzujcie i przyzwyczaicie do nowej sytuacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia!!! Przeprowadziłaś się z domu do mieszkania tak? W tym samym mieście czy większym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, właściwie do kawalerki, w tym samym mieście. Ale ostatecznie i tak będzie mieszkanie w Warszawie lub za granicą, nie ma innej opcji :).

      Usuń
  7. Nas też to czeka na przyszły rok i strasznie się obawiam, że nie znajdę mieszkania, w którym zezwolą na trzymanie psa :/ Dodatkowo Kraków - wielkie miasto i brak takich terenów do spacerowania jakie mamy teraz, zobaczymy co to będzie ;) Życzymy Wam powodzenia i liczę na więcej notek odnośnie tego tematu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Krakowie są bardzo fajne tereny spacerowe, naprawę nie ma się czego bać pod tym względem. :)

      Usuń
    2. O to chociaż tyle :D Gorzej z mieszkaniem, ale nie ma rzeczy niemożliwych :)

      Usuń
  8. Pod blokiem, w którym wynajmuje mieszkanie można znaleźć dosłownie kompletną zawartość przeciętnej lodówki. A Milo jak to szczeniak - próbuje zeżreć wszystko. Znam wasz ból :(.

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas na szczęście problemu z jedzeniem nie ma. I pomimo tego, że jako papi Vin pożerał wszystko, teraz znalezioną kosteczkę przynosi mi pod nogi :D
    Życzymy wytrwałości przy przeprowadzce!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojaa, przeprowadzić się z domku do kawalerki pewnie nie jest takie fajne... Tak, klatka to naprawdę świetna sprawa, też muszę ją zakupić.:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeprowadzka, mnie czeka za 1,5 roku ale nie wiem gdzie i to z początkiem bez psa -,- zobaczy się co da się zrobić :)
    Klateczka <3 Ja upolowałam sobie już, ale jako tako brak funduszy mam na nią, ale coś może się zbierze kiedyś :)
    Oby wam się dobrze mieszkało w nowym mieszkaniu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aj biedni Wy z tymi zmianami, ale jak piszesz, zawsze sa dwie strone medalu. Co do chleba, nie pozostaje Ci nic innego, jak kupowac bochenek dziennie dla Emeciaka ;) Zartuje oczywiscie :) 3mam mocno kciuki za Wasza organizacje i opanowanie pozostawiania Emeta samego w domu :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgrany z Was duet, więc pewnie się nawet nie obejrzysz, jak wszystko się w nowym miejscu poukłada.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo uważaj na spacerach, bo skoro jest chleb to z pewnością znajdą się też inne pyszności, które pies może zjeść i poważnie sobie zaszkodzić.
    Najgorszy problem, to, oczywiście wycie, kiedy pies jest pozostawiany sam w domu. Mam nadzieję, że uda się Wam z tym uporać przez wrzesień. Sama mam podobny problem z Gambitem, który pozostawiony na dłużej w klatce zaczyna koncert. Na szczęście, mogę go zostawić też luzem razem z Tytanią i wtedy jest ok, więc na razie - krótkie wyjście = ćwiczenie zostawania w klatce, długie wyjścia = pies zostaje luzem, żeby mnie sąsiedzi nie zamordowali. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku,nie wiedziałam, że przeprowadziliście się :P powodzenia w uczeniu Emeta ciszy pod Twoją nieobecność.. :)
    Mnie przeprowadzka czeka za dwa lata, oczywiście z psem, jednak będą tego same plusy ( tak myślę :D ).
    Uporacie się z podjadaniem na spacerach, ja walczyłam dwa lata i są efekty, więc Wam tym bardziej się uda :)

    No i zazdroszczę kolejnego miesiąca wakacji!! :D

    nandoon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. A zdradzisz jakie osiedle wybraliście na nowe gniazdko? :)
    My też właśnie jesteśmy w trakcie tego okropnego przeżycia, nienawidzę przeprowadzek :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja przymierzam się do zakupu materiałowej klatki :) Bardzo prosiłabym o post jak nauczyć lękliwego psa zostawać w klatce, my będziemy musieli się tego nauczyć :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Czekam z niecierpliwością na dalsze posty o przeprowadzce! Jestem ciekawa zwłaszcza tego o rozkładzie spacerów. ;) Mimo że z moim psem nie powinno być problemu żadnego kiedy w końcu i nas będzie tyczyć się przeprowadzka to obawiam się tego, chociaż sama nie wiem czemu. xd Klatka wprowadzona, zostawanie samemu w domu lub w niej też i chodzę czasem do krewnych, którzy mieszkają w bloku i spędzamy tam z Kajkiem kilka godzin oraz jak wyjechaliśmy raz do Warszawy i nocowaliśmy w hostelu też nie było problemu, żeby go zostawić i iść coś zjeść w knajpie. ;p Życzę, aby problem zostawania samemu zniknął całkowicie jak najszybciej! :)

    OdpowiedzUsuń