środa, 7 października 2015

Sposób na Emeta

O naszych problemach pisałam już dawno, o drodze do ich rozwiązania także (obedience, spalenie miski) ale...brakowało czegoś. Brakowało tego, na co każdy mądry na naszej drodze zwracał uwagę. To proste i skomplikowane jednocześnie.
_DSC5802
Dużo mówi się o wysiłku fizycznym, to jasne że psy potrzebują ruchu. Jednie mniej, drugie więcej. To jedna z naturalnych potrzeb psów, którą należy zaspokoić. Każdy wspominał mi, że podstawą naszej pracy jest wybieganie psa każdego dnia, tak aby nie było mowy o kumulowaniu w nim energii. Oczywiście byłam tego zawsze świadoma, ale na pierwszym miejscu stawiałam przeważnie inne sprawy a pies nie dawał mi wyraźnych sygnałów co też utrudniało moją mobilizację - bo luźne bieganie to nie trening na lince który mogę zrobić przy domu, a dalszy wyjazd w poszukiwaniu wąskich ścieżek w lesie (wtedy jeszcze uciekał do wszystkiego). Emet znosi ze spokojem każde warunki, do których chwilami musi się przystosować. Kiedy jest sesja lub wyjątkowo zachoruję (co raczej mi się nie zdarza), może cały tydzień przeleżeć wychodząc jedynie na krótkie spacerki koło domu. Nie niszczy przy tym rzeczy, nie zaczepia, nie jęczy. Gdyby uznać go za psa rodzinnego, na ten moment jest dla mnie psem zupełnie bezproblemowym. I tu nie muszę dodawać nic więcej- na codziennych spacerach, podczas zwykłych dni nie ma niczego nad czym musiałabym z nim bardziej popracować. No dobra, nad zjadaniem wszystkiego po drodze przyda się.
_DSC5817
Jest jedna różnica, o której każdy odwiedzający bloga czytał. Biorąc psa chciałam, aby spędzał ze mną jak najwięcej czasu. Od wakacji sprawa bardziej się skomplikowała, ponieważ tylko ja zajmuję się zwierzyńcem (tak było zawsze, ale kiedyś była możliwość puszczenia psa na ogród kiedy dłużej nie było mnie w domu). Samotne wędrówki czy wycieczki na miasto- jak pisałam wyżej, nie sprawia nam to problemów. Ale ile można? O wiele większą przyjemność sprawia spędzenie tego czasu chociaż czasami z inną osobą, z innym psem. Fajnie jest pójść ze znajomymi na miasto mając pewność, że pies nie odstawi jakiegoś numeru.
To samo tyczy się spacerów grupowych z psami, treningów, seminariów i innych sytuacji kiedy jestem w kontakcie z innymi a nie kiedy otoczenie stanowi dla nas tylko tło jak to jest podczas spacerów. Czyli to, czego chciałam - rozwijać swoje pasje, ale z udziałem psa jednocześnie sprawiając przyjemność także jemu.
_DSC5953
Jest to dla mnie ważne z tego względu, że widzę jak szczęśliwym jest psem mając na spacerze swobodę i później odpoczywając w domu. Już na drugim planie są moje własne ambicje, chęć bycia coraz lepszym zespołem i większe możliwości zabierania psa w różne miejsca ze znajomymi bez tracenia kontaktu z psim móżdżkiem. Z tym wiążą się także wyjazdy takie jak seminaria na które nie bez powodu miałam duże obawy się zgłaszać. 
_DSC5648 _DSC5636
Musiałam długo go obserwować, próbować różne kombinacje spacerowe połączone ze swobodnym bieganiem aby dokładnie powiedzieć, jakiego rodzaju ruchu potrzebuje, jak długo i jak często w ciągu tygodnia. Muszę wspomnieć o tym, że Emet i tak miał sporo ruchu, to nie jest tak że czekałam cały tydzień na dłuższy spacer. Jednak to było nadal za mało. Emet zdecydowanie nie jest psem sprinterskim, bieganie może być wolne ale długie (wyłączając głupawki po zbyt dlugim odpoczynku, co wiele osób rozśmiesza a dla mnie już stanowiło sygnał zbyt wielu emocji, zachowania kompulsywno -obsesyjne dokładnie). Odstępstwem od tego są ucieczki za zapachem w lesie czy na polu, ale to wynikło w trakcie jako skutek ogromu skumulowanej energii (tym samym ich nasilenie zmniejsza się z każdym tygodniem).
Doszłam do wniosku, że aby Emet miał zapewnioną potrzebę biegania, potrzebuje tego maksymalnie co drugi dzień, to znaczy przerwa może być jednodniowa. W innym wypadku problemy powracają. Wszystko co działo się przez ten czas kiedy Emet jest ze mną, wszystkie problemy powstały w wyniku zbyt rzadkiego wybiegania psa. Nie zastępował tego trening obedience, czy bieganie z nim podpiętym do pasa. Nie zastąpiły i nie zastąpią tego wycieczki do miasta. Teraz już wiem, że nie ma takiej rzeczy którą mogę wybrać zamiast swobodnego biegania. Starałam się znaleźć takie zajęcie, ale to nie ma większego znaczenia. Taka jest jego potrzeba i jeśli chcę mieć psa zrównoważonego, muszę tę potrzebę zaspokoić.
Emet bardzo dobrze wie czym jest przywołanie, odwołanie od psów, ignorowanie ludzi i wszelkich innych zjawisk. Wie, jak grzecznie witać się z dziećmi i psami. Wie, co to znaczy odpowiednia zabawa z psami bez cienia agresji. Wie, że pomimo psów obok ze mną też może być ciekawie ćwicząc obi. Motywacja na jedzenie i zabawki jest także na zadowalającym poziomie. Dlatego lata ćwiczeń nie pozostają bez znaczenia, bo bez tego może miałabym grzecznego psa ale takiego, z którym kompletnie nie mogę się porozumieć.
To ogrom emocji w nim powodował, że przeobrażał się w potworka. Potworka, przez którego często miałam dość wszystkiego. Wystarczyły dwa dni bez biegania i na swoją prośbę miałam znów niemiłe sytuacje, jak ucieczka do innego psa. I tak będzie zawsze. Tak jest teraz. Emet jest kochanym psem, chociaż ciężko w ogóle mi nazwać jego zachowanie. Gdyby dawał mi bardziej wyraźne sygnały, nawet niemiłe, wiedziałabym że sprawa jest pilna i mój pies potrzebuje dużo biegania. On wszystko tak to znosi, pod tym względem jest niesamowicie cierpliwy. Jasne, pies nie powie czego potrzebuje - są jednak psy, u których brak wybiegania widać od razu, nie trzeba się tego domyślać. Jak już pisałam, żadna inna aktywność nie powoduje tego samego efektu, chociaż jako dodatek dobrze się sprawdzają. Przykładem jest frisbee lub kilkugodzinne wyjście na miasto/koncert plenerowy.
Może zastanawiacie się w jak dużym stopniu wpływa to na zachowanie Emeta w sytuacjach, które zawsze powodowały wybuch emocji. A tak, że mogę odwołać go od psa, usiąść z nim i znajomymi na lodach, dobrze wykorzystać swoje wejście podczas grupowego treningu obedience, utrzymać z nim kontakt na spacerze z innymi psami, spokojnie przechodzić koło ludzi /rowerów itd które ignoruje. O ile znów nie zaburzę wymaganej ilości spacerów, nie muszę mieć obaw o udział w czymkolwiek z moim psem i jednocześnie nie zrzucam na niego winy, kiedy tego biegania zabrakło. Teraz bardzo dobrze łapię się na tym, że każda niemiła sytuacja do tej pory wynikła po zbyt długim czasie odpoczynku.
Teraz grunt to sprawić, aby padał na łóżko ze spełnienia po wystarczającym bieganiu a nie z nudów...a wszystko będzie toczyło się tak pięknie jak teraz :).
_DSC5869

17 komentarzy:

  1. Piękne jest to, jak potrafisz wczuć się w swojego psa. Widać, że Ci na nim zależy, że chcesz nieustannie polepszać Wasze relacje oraz dbać o komfort psychiczny i fizyczny Emeta. Życzę Ci dużo wytrwałości w tym, co robisz, a idzie Ci świetnie. Każdemu psu natomiast życzę takiego właściciela, jakim jesteś Ty. Cierpliwego, dociekliwego, bystrego i zaangażowanego. Takiego, który szanuje swojego psa i umie go wysłuchać, chociaż ten do niego nie mówi (nie dosłownie). Takiego, który "naprawia", a nie "wyrzuca do kosza" ;)
    Pozdrawiamy serdecznie i kibicujemy Wam non-stop!
    niedoskonaly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tak wybieganie psa to podstawa... wiem coś o tym...

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że w końcu znalazłaś właśnie ten sposób na Emeta. Mam problemy ze Spike'm, i może to faktycznie jest to, że też jest nie w 100% wybiegany? :) Podsunęłaś mi pomysł, może być on rozwiązaniem większości naszych (dobra, jego :D) problemów, z odwołaniem, z przywołaniem, z opanowaniem emocji i wielu innych, mniejszych problemów. Zmotywowałaś mnie też do wspólnego biegania z psem, ale nie wiem jak się do tego zabrać, ale jakoś sobie poradzę. Miałam długą przerwę w czytaniu Waszego bloga, jednak powracam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój Leoś jest spokojny, chyba nigdy nie był typem "biegacza" :D.
    Dawno Was nie widziałam! Ostatnie zdjęcie zachwyca <3.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię czytać Twoje posty, odkąd trafiłam na Twojego bloga, przeczytałam niemal każdy nowy post. Twoje wnioski czytam bardzo uważnie i porównuje sobie zawsze, do taj całej sytuacji swojego psa. Fakt na prawdę masz cielaczka, ale kochanego ;-) Życzę Ci samych takich dni, żeby Emet rozumiał Twoje potrzeby i obawy wobec niego i wzajemnie ! A tak poza tym to miłego nowego roku akademickiego! P.S. teraz to już chyba zaczniecie mówić konkretnie o zoofizjo ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację! Ruch jest bardzo ważny, u mnie też to się sprawdza. Zula po długim spacerze lub bieganiu zamienia się w autobusie w aniołka (na ogół też jest grzeczna, ale nie może się do końca uspokoić). Czasem nawet kładzie głowę na np. ramieniu obcej osoby, na które na ogół warczy i ucieka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. My ostatnio też chodzimy na takie dłuższe spacery, ale Wam życzę wytrwałości w tym, żebyś w 100% zrozumiała Emeta@ :D
    psi-zawrot-glowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście, zmęczonego psa po treningu można nawet w domu nie zauważyć. No w takim razie będę musiała dać się szczeniakowi bardziej wybiegać bo po tym co ogólnie mamy w grafiku, czasami dostaje tzw. schizu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastycznie,że wskoczyliście na właściwe tory... Czikę ciężko wybiegać tak aby "padła" . No chyba,że spuściłabym ją w pogoń za sarnami/zającem - wtedy tak :P

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam to aż za dobrze - Tytania również jest psem o ogromnej potrzebie ruchu, którą niespecjalnie manifestuje. Przynajmniej teraz, bo podlotkiem będąc doskonale dawała do zrozumienia, że biegańsko się należy. Przy czym ona potrzebuje tego do tego stopnia, że chodząc na treningi przyjeżdżałam do parku godzinę wcześniej, żeby mogła sobie pobiegać nim będzie musiała myśleć. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. obcięłaś włosy? :)
    na Gira super działa rower, mogę długo utrzymywać szybkie tempo nieważne, czy jest przypięty czy nie. I on się tym bardzo męczy, o wiele, wiele bardziej niż bieganiem ze mną czy spacerem z innymi psami. Dodatkowo bardzo mu się sprawność polepszyła.

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas wybieganie Milo do takiego stopnia, żeby faktycznie był zmęczony i kontent jest dość trudne. Strasznie szybko się regeneruje, a potrzebę ruchu i interakcji ruchowej z innymi psami (dzikie pogonie to jest to1) ma przeogromną. Może z czasem też znajdę kombinację, która spowoduje, że tę potrzebę w pełni zaspokoję :P.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zmęczony pies po treningu to najcudowniejsza chwila dla właściciela <3 mimo szkoły staram się, by pies miał codziennie chociaż godzinę aktywnego biegania, a dwa-trzy razy w tygodniu mamy jeszcze treningu agi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowne zdjecia :) Swietnie, ze juz na tyle poznalas Emecika, zeby spelniac jego potrzeby. Faktycznie szkoda, ze sam sie ich nie domagal, ale tak, jak napisalas, psinka nam nie powie, czego potrzebuje ;) Zycze Wam, zeby wybieganie sprawilo, iz w Waszym duecie bedzie juz tylko cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bieganie, dziś Rasta tak bardzo wczuła się w bieganie przy rowerze, że zapadło postanowienie: trzeba robić z dziewczyną osobne trening na pełnym gazie - uśmiech na jej pysku i metrowy wiszący jęzor jest bezcennym widokiem. Do tej pory myślałam, że rowerować będziemy zawsze w 3, ale jak się okazuje dziewczyna potrzebuje prędkości a pies dystansu, więc trzeba czasem się podzielić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi się Twój tok myślenia - fajnie że cały czas zastanawiasz się jak poprawić Wasze relacje, Wasz zespół, widać, że tworzycie zgraną drużynę. Myślę, że Emet nie mógł trafić lepiej i mocno trzymam za Was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  17. Po Muli od razu widać, że bidulka niewybiegana. Jednak ją duża dawka biegania często pobudza - ma szaleńcze tempo. Za to najbardziej męczą ją wypady do miasta, jednak w luźnym wspólnym bieganiu po polach czy lasach najbardziej się spełnia, na smyczy to nie to samo. I ja też lubię takie wspólne bieganie, tylko smutno mi że zawsze zostaję w tyle, ale wystarczy że się schowam, Mucha wraca i znowu się ścigamy:P Ja tez ciągle szukam, kombinuje, wydaje mi się że Mula spełniałaby się w zaprzęgach, ale ciężko coś takiego znaleźć w okolicy.

    OdpowiedzUsuń