piątek, 15 stycznia 2016

Obedience aktualnie- konkretny cel przed nami :)

Nastąpiła mała pomyłka i post z samym wstępem opublikowałam przypadkowo. Widziałam, że trochę osób już kliknęło, zresztą zauważyłam ten fakt dopiero po pojawieniu się komentarzy. Dzisiaj całość, zapraszam!
_DSC7669 Po Świętach i Sylwestrze spędzonych w Ciechocinku, wróciliśmy do treningów wypoczęci i pełni sił. Chociaż nie do końca, bo podczas wyjazdu Emet (jak zwykle) skaleczył się w łapkę i przez tydzień siedzieliśmy w domu. Pomijając to, wyjazd był bardzo udany. Byłam pod wrażeniem ilości zielonych terenów, tak naprawdę kilka minut po wyjściu z domu mógł biegać luzem w parku, na polu czy pod Tężniami. Co prawda w większości miejsc widniały regulaminy nakazujące trzymanie psów na smyczy, ale ani razu nie mieliśmy z tym problemów- ludzie jakby bardziej wyrozumiali, może to kwestia wdychania soli? :D Swoją drogą, byłam w Ciechocinku pierwszy raz odkąd mogę coś pamiętać i gdybym mogła, już bym stamtąd nie wracała. Emet też z pewnością.
Nie trenowaliśmy zbyt wiele, przypomniałam mu wymianę zabawek (chociaż tu jednak okazuje się, że czasami nie reaguje na komendę na zabawkę bo jej zwyczajnie nie chce wziąć), ćwiczyliśmy zostawanie (przydało się do ładnych zdjęć :P) i omijanie drzew- to na wielkich emocjach po tygodniu leżenia, w innym wypadku po prostu znikałby mi z oczu na kilka minut.
W tej nawałnicy nauki na studiach (przyznam, nie spodziewałam się aż takiego poziomu) nie napiszę osobnego postu odnośnie Ciechocinka, więc jeśli chcecie wiedzieć więcej- odsyłam do komentarzy.
Wszystkie zdjęcia w tym poście zostały zrobione podczas wyjazdu.

_DSC7683



_DSC7707

_DSC7711
Teraz czas przejść do obedience, w którym coraz bliżej do pewnego wydarzenia- Emeciątko zostało zgłoszone i opłacone na swoje pierwsze treningowe zawody w Zgierzu! :)
Teraz zaliczenie zerówki staje się celem numer 1, więc nasze obi aktualności przedstawię jako poszczególne zerówkowe ćwiczenia.

Ćwiczenie 1. Socjalizacja
Jak Emet wita się z ludźmi? Czeeeść, daj buziaka! A masz łapą! O, patrz jestem wyższy od Ciebie!- wie każdy, kto chciał się z nami przywitać. Oj tak, Emet też chciał i w ogóle gdyby mógł, to by się witał z każdym na ulicy, z panem pijakiem pod sklepem też.
Biorąc pod uwagę kilka godzin spędzonych na hali przed startem i mijaniem się z wieloma osobami, emocje powinny opaść.
Cielak powinien wysiedzieć ;).

Ćwiczenie 2. Waruj/siad przez 1 minutę.
Jedno z pewniejszych ćwiczeń (jeśli jest wybiegany), co nie zmienia faktu że zerwane wiele razy. Zostawię go w siadzie. Na hali zerwać może go tylko widok innego psa, ale jeśli uda się z każdym przywitać przed startem może zdarzy się cud i przy tym ćwiczeniu nie będzie ucieczki. Gorzej, gdy pojawi się nowy osobnik na horyzoncie ;).
Ostatnio jestem zadowolona z tego ćwiczenia, Emet wie że ma patrzeć się na mnie, zostawiam go na duże odległości- regulaminowe 10 kroków to malutko. Trzeba popracować tylko nad czasem.

Ćwiczenie 3 i 4. Chodzenie przy nodze na smyczy i bez smyczy.
Kiedyś nie widziałam sensu w podziale na smycz i bez, ale jednak u nas może się różnić- Emet podpięty do smyczy wie, że gdzieś idziemy i nie jestem pewna, jak zareaguje na zapięcie na hali. Na co dzień jak już jest przypięty to do szelek z puszczoną linką, więc będzie trzeba wprowadzić smycz. Plus taki, że chociaż przy jednym ćwiczeniu nie będzie mógł uciec :D.
Chodzenie w końcu się poprawiło, przez zmianę nagradzania nie ma krzywego tyłu i patrzenia na smaki, za to ciągle przy zbyt dużej presji traci kontakt. A potrafi tak cudownie chodzić, że aż się rozpływam! Niestety, tylko jak jesteśmy sami.

Ćwiczenie 5. Przywołanie.
Ile z tym kombinacji...jak zbyt wiele rozproszeń- o ile zacznie do mnie biec to żółwim tempem, jak zbyt wiele emocji- biegnie całym pędem najczęściej kończąć pacnięciem przede mną albo dostawieniem się z obrotem za moimi plecami. Zresztą czego to jeszcze nie wymyślił.
O ile móżdżek będzie na odpowiednim miejscu, powinien zrobić to ćwiczenie bo potrafi, naprawdę potrafi ;).

Ćwiczenie 6. Aport przedmiotu własnego.
Musiałam coś zepsuć, bo w pewnym momencie Emet przestał brać aport do pyska. Nigdy nie mieliśmy z tym problemu, a teraz ciężko to odkręcić. Na ten moment aport przyjmuje, trzyma kilka sekund i dostawia się z nim. Problem pojawił się z innej strony- kiedy wyślę go po aport lub podam mu żeby trzymał i chcę po chwili wymienić na zabawkę, nie wypuszcza aportu. Zupełna odwrotność. Moim zdaniem nie wypuszcza go ze stresu, z takiego samego powodu jak kiedyś nie chciał przyjmować go do pyska. Ma jakąś blokadę, nie do końca wiem dlaczego. Nie chcę wywierać na nim dużej presji, zresztą biegam w kółko jak głupia z zabawką żeby tylko go wypuścił, a on biegnie za mną z tym aportem i tak to wygląda. Może to być też kwestia przywłaszczenia przedmiotu. Ostatnio zaczęłam wymieniać aport na jedzenie i przy pokazaniu smakołyków jest w stanie go wypuścić, więc idziemy tą drogą. Jeśli wysyła się do aportu i dostawia z nim, może uda nam się dojść do całości przez ten miesiąc. Zablokować może go na pewno zbyt duże rozproszenie, wtedy będzie mieć problem z wyruszeniem po aport.
Tak odnośnie aportu, nasz się rozkleił więc czas rozejrzeć się za nowym ;).

Ćwiczenie 7. Skok przez przeszkodę.
Wiecie, no wiecie jaką wizję ma mały Cielaczek? A taką, że przeszkodę wykonuje się na ,,out" wykonując ciasny skręt wokół lewego boczka. O taki z niego agilitowiec! Nie, wcale nie żartuję. Nasza przeszkoda wygląda dokładnie tak jak napisałam (nie znam się na agility :P).
W efecie wykonuje jeden skok, z tym że zaliczone ćwiczenie może być jedynie kiedy nie ma powrotu, nie piszą co jeśli jest sam powrót :D.
Nie wiem skąd to się wzięło, możliwe że z omijania. Przerabiamy tak jak było od podstaw i może zaskoczy. Chociaż nie powiem, teraz jest całkiem zabawnie.

Ćwiczenie 8. Zmiany pozycji.
Proszę, nie myślcie że pies będzie wszystko pamiętał długi czas. W ten sposób po wakacyjnej przerwie zniknęły detale w jednym z lepszych ćwiczeń Emeta. Co prawda szczegóły i tempo to coś, na czym skupiamy się najmniej jeśli chodzi o zawody, ale w perspektywie codziennych treningów na pewno chcę nad tym popracować. To ćwiczenie także w dużym stopniu zależy od poziomu emocji, kiedy Emet jest zupełnie ,,rozwalony", zdarza mu się nawet nie zareagować na komendę. Przy dużym podekscytowaniu wychodzi najlepiej, ale biorąc pod uwagę że jest to ostatnie ćwiczenie, Cielaczek prędzej będzie znudzony więc skupimy się na jakimkolwiek reagowaniu na komendę.

_DSC7827

_DSC7831

_DSC7862

Przyznać się, kto się przeraził albo uznał, że niepotrzebnie pakujemy się w takie zawody, pomimo że treningowe?
Opisałam wszystko głównie pod kątem treningów w trudnym miejscu, bo nie jest to polanka przy domu gdzie jesteśmy sami i gdzie prawie każde ćwiczenie wykonywane jest na 10 punktów. Prawda jest taka, że największy problem mamy z rozproszeniami lub nagłym spadkiem motywacji- czasami coś nie gra, powodem może być inny pies, hałas czy pachnący listek. Jest dużo takich momentów, kiedy ciężko mi zmotywować Emeta do pracy. Co więcej, takie rzeczy z reguły nie przeszkadzają nam w codziennych treningach- bo to może nie być oczywiste. Problem pojawia się, kiedy Emet znajduje się w centrum uwagi- na przykład na treningu z inną osobą czy grupowym spacerze ze znajomymi. Dlatego na filmach możecie zobaczyć bardzo zmotywowanego do pracy psa. Ale za tym kryje się znacznie więcej. Nie do końca go rozgryzłam- widzę w nim ogromny zapał, kiedy ćwiczymy sami. Widzę łapanie kontaktu na spacerze i dobrowolne równanie. Widzę szybki zwrot do mnie kiedy zobaczy na horyzoncie innego psa. I szczerze, często się tym zamartwiam- tym, że to męczące i dla mnie i dla niego. Czasami różnica pomiędzy treningiem z kimś innym a naszym samotnym jest tak wyraźna, że aż wydaje się niemożliwa. Nie wiem do końca, co siedzi w jego głowie kiedy nie ćwiczymy sami, kiedy pojawia się element zainteresowania czymś nowym. To trudne dla nas obydwu. Wierzę, że nadejdzie taki moment, że będę mieć z nim taki sam kontakt przy innej osobie jak wtedy kiedy jesteśmy sami i kiedy świata poza ćwiczeniami nie widzi. Nie mówię, że treningi są dla niego udręką- gdyby tak było, pewnie nie ciągnęłabym tego dalej. Nadal sprawiają mu ogromną frajdę, do czasu pojawienia się bzdurnego rozproszenia prowadzącego do kompletnego rozbicia. Powroty do świadomości i kontaktu ze mną i tak są szybsze, ale zawsze będę porównywać te chwile z naszym codziennym życiem, kiedy to mam ochotę wziąć go na ręcę i nigdy nie wypuszczać. Walka o kontakt w każdej sytuacji nie jest podyktowana zaliczeniem zerówki na ocenę doskonałą albo chęcią dojścia do jak najtrudniejszych ćwiczeń. Jest podyktowana sytuacjami, z którymi spotkamy się na co dzień- przecież nie można izolować się od życia i kontaktów z innymi ludźmi, psami.
_DSC7868
Wiem, że odeszłam trochę od tematu, ale chcę żebyście wiedzieli, że obedience jest dla nas głównie pracą nad problemami. Obi zmieniło wiele i nadal zmienia na lepsze. Wobec tego nie mam większych oczekiwań odnośnie startu- wiem, że czasami tracę z nim kontakt który na zawodach może być ciężko przywrócić w krótkiej chwili. Jedziemy tam po to, aby spróbować zrobić przebieg w zupełnie nowej sytuacji, której tak naprawdę nie uda nam się odtworzyć na treningu. Jeśli dam radę utrzymać go cały przebieg przy sobie, będzie to coś wspaniałego. Jeśli nie, wrócimy bogatsi o nowe doświadczenia, z motywacją do dalszego działania, poznamy nowe osoby i psy. Na pewno nic nie stracimy, a dużo możemy zyskać :).
A jeśli chcecie zobaczyć nasz codzienny trening, mogę go nagrać w nieco cięższym miejscu, może uda się wyłapać to o czym tak dzisiaj się wielce rozpisałam. Właściwie byłoby dla mnie zaskoczeniem, jeśli ktoś z Was przeczytał całość.
Buziaki i dużo siły dla Was, moja zupełnie wyczerpała się przez studia!

*post dodaję z telefonu, jeśli są jakieś problemy proszę dajcie znać

17 komentarzy:

  1. Wybiegany pies to szczęśliwy pies :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba skupiłabym się pod katem tych zawodów nie na tym, żeby do 19 marca mieć zrobione wszystkie ćwiczenia, ale na wypracowaniu rytuału startowego i łańcuchach - tak, żeby pies wiedział, że warto być z Tobą nawet, gdy nie widzi nagród i że jesteś fajniejsza niż jakieś tam psy. A propos psów, jak masz jakieś starsze serdelki pod ręką, które się nie bawią z innymi psami to to będą teraz świetni kompani dla Emeta. Niech wie, że psy wcale nie są ciekawe. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, głównie na tym polegają nasze treningi dlatego sporo ćwiczeń się sypie, ale to o czym piszesz jest priorytetem.
      A o psy ciężko ;). Jak już możemy spotykać się z takimi do zabawy.

      Usuń
  3. Zdedydowanie nie uważam, żebyście się pakowali w coś, w co pakować się nie powinniście. Dziwię się, że nie próbowałaś startować wcześniej, moim zdaniem pójdzie Wam super :)
    Ja odwrotnie niż Ty boję się chodzenia na smyczy- Gi chodzi super bez niej, a na smyczy włącza mu się tryb "idę metr dalej bo jestem na spacerze". Podobnie boję się zostawania, bo Gi rozgląda się wszędzie i dupką co prawda siedzi, ale cała przednia część ciała się obraca. Z przywołaniem u nas jest podobnie jak u Was, tak myślę.
    W zeróweczce aport można donieść do połowy i zaliczają, ale skupiłabym się na zbieraniu go- nie wiem jak Emet, ale Giro lubi złapać sobie za boczek i poprawić -_-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam na myśli smycz, Emet reaguje tak samo :D. Tylko taki plus, że nie ucieknie.
      Z aportem identycznie, ostatnio tylko za boki łapie ale zobaczymy jak dalej będzie, on ma różne etapy z tym dziwactwem dla niego :D.

      Usuń
    2. ja bym bardzo chciała wystatować z Gi na wiosnę, ale boję się, że będzie jak zwykle kiedy ćwiczymy obok zawodów- gasi się, boi się, odsuwa, odchodzi, nie kontaktuje...

      Usuń
    3. Oj to ja mam więcej obaw. Ale liczę na to, że trochę oswoi się z sytuacją przebywając tam kilka godzin.

      Usuń
  4. Przed chwilą miałam napisany komentarz, ale stwierdziłam, że zdania, które napisałam, kompletnie nie miały sensu, więc warto napisać lepsze, żeby motywować siebie i Was :). Postaram się pominąć temat, że niektórzy kliknęli w niedokończony post, bo o tym wcześniej też się rozgadałam. Nie o tym post, teraz już naprawdę będzie serio komentowanie :P.
    Dzięki temu postu zrozumiałam, co dzieje się u Was za kulisami. Chociaż wiem, że to nieprawda, bo o Waszej pracy piszecie często, ale tutaj rozpisałaś się w punktach i bardziej konkretnie, także w sumie... mniejsza o to. Ćwiczycie naprawdę sporo rzeczy, ale widać, że dla siebie, dla przyjemności, a nie dla internetu. Blog to w sumie takie zapiski przygód, Wasz blog otrzymuje to miano ode mnie już któryś z kolei raz, mimo tego, że nigdy nie pisałam tego dosłownie.
    Dobra, dobra, przejdźmy już do tematu. Szczególnie rozbawił mnie sposób witania ludzi przez Emeta. Na początku rozbawił, teraz już wiem, że może być to niebezpieczne w przypadku pijanych ludzi. U mnie Beethoven nie wita się z ludźmi, dzisiaj na spacerze szli jacyś ludzie z kijkami, Pies był spuszczony bez kagańca i szedł obok mnie, więc tego Wam życzę - ignorowania ludzi na spacerach i też niereagowania na zaczepki, bo chyba więcej takich sytuacji jest.
    Drugi punkt może pominę, bo skoro u Was idzie to świetnie, to po prostu życzę Wam, żeby jednak Emet nie zrywał się z miejsca, jak zobaczy innego Psa. Co do trzeciego punktu i czwartego, bo w pewnym stopniu tworzą one "jedność", bo smycz nie powinna u Psa robić jakiegoś wrażenia i niezależnie od tego, czy Pies jest na smyczy, czy tej smyczy nie ma - powinien zadanie wykonywać tak samo, to może wypowiem się krótko i na temat. Tutaj jeden plus - dobrze, że nie jesteś bałwanem, bo jak Emet tak ślicznie chodzi, a Ty się rozpływasz, no to sama wiesz :P. Piąty punkt i u mnie, i u Ciebie to kluczowa kwestia. Tego się trzymajmy i razem wspierajmy! :D Psy to mają swoje sposoby na przychodzenie, czasami nie zdążą wychamować i na nas wpada, niektóre Psy zdążą się dostawić do nogi, niektóre siadają, niektóre po prostu czekają na nagrodę - co jeszcze? :D Co do aportu, to u nas jest gorzej, bo Pies zamiast dawać przedmiot, to ucieka, więc no. U Was może karma i inne pyszne jedzonko coś da, trzymam kciuki! 7 punkt może pominę, bo idzie Wam świetnie, to wystarczy tylko gratulować. Pierwsze zdanie, które napisałaś w 8 punkcie, jest ważne i jeśli nie będziemy czegoś ćwiczyć, utrwalać albo powtarzać, to Pies zwyczajnie zapomni, także to trzeci z kolei ważny punkt, zaraz po ignorowaniu ludzi i przywołaniu. To znaczy nie chodzi mi o zmiany pozycji, że to ważne, tylko o zapominaniu słowa przez Psa.
    Piękne mieliście tam tereny do spacerów, sama kiedyś w Ciechocinku byłam, co pewnie już wiesz. Pola, łąki i też nieco lasów są piękne. Szczególnie podobało mi się takie duże jezioro, nad którym płynęłam kiedyś statkiem wraz z końmi, szkoda, że nie miałaś okazji tego zobaczyć. W sensie tego jeziora. W wakacje koniecznie musicie jechać tam po raz kolejny, bo jak nie chcieliście opuszczać tego miejsca to oznacza, że według Was, według mnie w sumie też, to miejsce jest extra :D.
    U mnie motywacja jest do stu procent, u Psa niestety często znika. O rozproszeniach też coś wiem, to durne, że nie ma miejsc, w którym nie ma rozproszeń. Szkoda, że w niektórych jest dużo rozproszeń (najczęściej są to miejsca idealne do spacerów), a w niektórych mało (czyli te nudniejsze). Chyba każdy narzeka.
    Stracić tylko mogą tylko te osoby, u których motywacja często znika i nie mają na nic ochoty, w żadnym wypadku nie jesteście to Wy. Film chętnie wszyscy obejrzą (mam nadzieję, w każdym razie ja mega chcę go zobaczyć) i będzie to też taka motywacja dla Ciebie. Jak będziesz widzieć, że Emet się nie skupia, to będziesz jeszcze bardziej chciała nad tym pracować!
    Najdłuższy komentarz ever, buziaki również dla Was i także siły! ♥♥♥♥
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka kochana ♥ haha chciałam napisać, że to najdłuższy komentarz ever! Opisałam wszystko jak jest, bo przecież w końcu przyjdzie czas podsumowania zawodów i wtedy co, wiele osób mogłoby się zdziwić, oglądając np.nasze filmy chociaż ostatni typowo o obi jest z zeszłej zimy. Postaram się nakręcić coś nowego. Co prawda blog jest głównie zapiskami dla mnie, ale mając takich czytelników jak Ty, nie mogę zapomnieć że piszę także dla innych. A jednak ludzie oczekują prawdy, chociaż to rzadkie na blogach.
      Emet raczej ignoruje obce osoby, oczywiście chciałby się przywitać ale potrafi trzymać się mnie. Chyba że ktoś coś do nas powie, podejdzie- wtedy już coś się przestawia w tej główce ;).
      Moja motywacja raczej też nie spada, mam małe chwile załamania po treningach z inną osobą, ale po prostu wiem że tylko to nas może wzmocnić. Tak jak napisałam, nie można odizolować się od wszystkiego.
      Buziaki dla Was! ♥

      Usuń
  5. Co studiujesz? :)
    Póki nie spróbujecie, to nie dowiecie się, jak Wam pójdzie, dlatego też pchajcie się, gdzie tylko możecie :D
    Bardzo ładne widoki, miejsca no i zdjęcia :)
    Pozdrawiamy; http://psotaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fizjoterapia zwierząt w Bydgoszczy :)
      Masz rację, tak to bym się zastanawiała jakby mogło być.

      Usuń
  6. Jeju jakie piękne zdjęcia. Z niecierpliwością czekam na następny post :)
    Obserwujemy i zapraszamy do nas:
    oczamipsa365.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcia obudziły we mnie wspomnienia sprzed wielu lat. W 3 klasie podstawówki byłam na zielonej szkole w okolicach Gniezna i jedna z kolonijnych wycieczek była właśnie do Ciechocinka :-) Jeśli chodzi o OBI, to my nigdy nie próbowaliśmy. Pozostajemy póki co przy owcach. Posłuszeństwo tylko amatorsko;-)
    Pozdrawiamy, www.bordereyes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie piękne okolice! Emet jest taką ciamajdą czy takie okaleczenia zdarzają się częściej, więc trzeba zabierać apteczkę na każdy wyjazd? ;)
    Obi na Podkarpaciu jest chyba najpopularniejszym sportem, zawody organizowane są regularnie, lecz za udział z psem trzeba zapłacić 100 zł tak więc do zawodów nam daleko, nie chcemy się ośmieszyć.
    Może nakręcisz film gdy Emet będzie wykonywał ćwiczenia? :)

    neronon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla nas nauka podstawowych komend z Lilką zaczęła sie tydzień temu i warowanie jest póki co nie-do-przejścia z uparciuchem. Kiedy sa te zawody w Zgierzu? Chetnie podpatrzymy jak pracują inne psy.
    pozdrawiamy,
    Stefan Boxer & PROJEKT AMSTAFF

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 19-20 marca :) link do wydarzenia https://www.facebook.com/events/426540297551071/

      Usuń