piątek, 18 marca 2016

Weterynarz razy...sześć?

Od początku tego roku prowadziliśmy bardzo aktywne życie, włączając w to codzienne spacery żeby spożytkować energię myśliwskiego, jak i treningi obedience poprawiające jego zachowanie w mniej codziennych i trudnych sytuacjach. Porządne treningi obi odbywaliśmy zwykle 2 razy w tygodniu w tym raz na placu szkoleniowym, poza tym ćwiczyliśmy pojedyncze elementy w domu i na krótszych spacerach.
W pewnym momencie, o czym już wspominałam, zaczęły pojawiać się dziwne sygnały ze strony Emeta. Na przykład przestał reagować na komendę przywołania, nie chciał skakać przeszkody, ale ogólnie była to kwestia jakiegokolwiek ruszenia się z miejsca. Kiedy miał przerwę, kładł się, co muszę wspomnieć że jest bardzo trudne do osiągnięcia gdziekolwiek ćwiczymy.                    
_DSC8692
W tym samym czasie stale zabierałam go na długie spacery do lasu, także z innymi psami. Tam nie było po nim nic widać, uciekał jak zawsze, kiedy siadaliśmy żeby odpocząć, on tylko zaczepiał do zabawy. Skakał, turlał się i był ciągle małym wariatem. W związku z czym jeszcze nie podejrzewałam problemów zdrowotnych, ewentualnie brałam pod uwagę nadmierną presję na treningach której przy tym stanie emocjonalnym nie możemy w pełni uniknąć. Znów kilka zmian, odpuściliśmy na chwilę ćwiczenia, chociaż o przetrenowaniu nie było mowy.
Pewnego dnia zaczął snuć się na spacerze. Wystarczyły dwie sytuacje, żebym od razu wybrała się do weterynarza. Jedna z nich to obojętna reakcja na obcą osobę na ulicy, która chciała go pogłaskać (trwało to jakieś dwie minuty), a każdy kto witał się z nami np. przy okazji zawodów wie, jaki mamy z tym problem.
_DSC8696

_DSC8708

_DSC8714
Nie będzie długiej historii odnoszącej się do tytułu postu, spokojnie.
U weterynarza badania krwi, podwyższony poziom granulocytów. I na tym mogłabym zakończyć... Odwiedziliśmy weterynarza jeszcze 5 razy, robiąc podstawowe badania. Objawów poza ,, grzecznym Emetem" nie było.
Dostawał serię zastrzyków + antybiotyki w tabletkach. Został porządnie odrobaczony, chociaż jest odrobaczany regularnie. Przez ponad 2 tygodnie nie było poprawy. To był najgorszy czas, niby pies zdrowy a coś jest bardzo nie tak...
W końcu po prawie 3 tygodniach (kilka dni temu) nastąpiła poprawa - zaczął wyrywać się do psów, chciał zjadać wszystko na spacerach, w domu roznosił swoje zabawki. W tym momencie wróciliśmy do codziennego wybiegania, powoli robimy elementy obi, bardzo się tego domaga.
_DSC8716

12825619_1054530774585443_483419611_n
Jego stan z tak długiego czasu nadal jest zagadką i dla mnie i dla weterynarzy. Badania krwi wskazywały na jakieś zapalenie, więc możliwe że taka ilość leków go wyleczyła. W najbliższym czasie czeka nas jeszcze bardziej rozszerzone badanie krwi, a w nieco późniejszym planowane od pół roku prześwietlenia. Chcę wykluczyć przewlekłe choroby,  bo jeśli problem ma powrócić lepiej sprawdzić to szybciej. Brałam pod uwagę jeszcze kwestie psychiki, możliwej depresji po wyjazdach mamy ale wątpię żeby nagle mu przeszło. Przy takim stanie pomagają już raczej tylko leki. Jak widzicie, wszystko opiera się na przypuszczeniach. Ale nie wybaczę sobie, jeśli nagle okaże się że jest na coś chory. Skoro już tyle pieniędzy wydaliśmy na zwykłe wizyty, chciałabym dowiedzieć się czy coś się za tym kryje.
To niestety spowodowało, że musieliśmy zrezygnować z treningowych zawodów obedience. Nie wiedziałam, kiedy jego stan się poprawi więc znalazłam osobę na nasze miejsce. Szkoda, że to wszystko wydarzyło się akurat w tym momencie. Jakby wszystko działo się przeciwko nam. A uwierzcie, że trenowaliśmy solidnie :). Teraz powoli będę wracać do poziomu sprzed miesiąca głównie pod względem codziennego życia, ale łatwo nie będzie. Nawet tak krótka mogłoby się wydawać przerwa, spowodowała spore pogorszenie w zachowaniu. Od tego roku mogłam już wreszcie mówić o odwołaniu od ludzi w lesie, a wczoraj ledwo udało się to z pomocą piszczałki ;).
Myślę, że już wszystko wyjaśniłam osobom, które pytały o Emeta a które nie odwiedzają nas na fb. Strona póki co nie działa tak jak może powinna, ale spokojnie, sezon biegowy już się zaczyna. Pierwszy start na początku kwietnia, postaram się pobiec z Emetem.
Najbliższym wydarzeniem, w którym weźmiemy udział jest seminarium obedience z Kamilą Buryn w Bydgoszczy (klik).  Zwolniło się jedno miejsce dla uczestnika z psem! Miejsca dla obserwatorów nadal wolne, więc zapraszamy. Mam nadzieję, że Emeciątko pokaże się tam z tej dobrej strony i będziemy mogli spokojnie przepracować kilka rzeczy. Najbardziej boję się klatki, bo od niedawna jesteśmy wyposażeni w materiałową ;).
Ściskamy Was mocno! W końcu chyba jestem na bieżąco z innymi blogami, a jeśli nie dajcie znać w komentarzu to i resztę nadrobię.
Dziękuję za wielkie wsparcie ❤

13 komentarzy:

  1. Dobrze, że już wszystko wraca do normy, mam nadzieję, że to nic poważnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowie najważniejsze i nic ponad to. Lepiej upewnic się parę razy niż potem mieć wyfzuty sumienia, że pies dawał syganły, a sprawę się bagatelizowało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Osoby, które mają Ciebie na snapchacie już wcześniej wiedziały, że coś jest nie tak i że jedziecie do weterynarza. Szkoda, że te dni zostały odpuszczone, jeśli chodzi o treningi... my odpuściliśmy treningi obi, ale już powracamy. Troszkę się popsuło, albo jest tak samo, sama nie potrafię tego ocenić. Emet to chyba wyzwanie pod względem treningów (chodzi mi tu o szkolenie) i pod względem zdrowia :D. Ale wszyscy trzymają kciuki, by takich sytuacji było jak najmniej, a ja trzymam kciuki, żeby więcej się nie powtórzyły. Zdrowie to priorytet w każdej dziedzinie, bo jednak border, który robi flipy i vaulty - czy jak to tam się to nazywa - a nie ma prześwietlonych stawów lub po prostu nie jest dobrze na to przygotowany, może mieć później problemy ze zdrowiem, także wszystko należy brać pod uwagę, pod swoją wygodę i wygodę Psa.
    Ile ja bym dała, by być obserwatorem w tym seminarium. Ile ja to bym dała. Jednak Bydgoszcz to jednak trochę daleko, a nie mam z kim dojechać. Siostra by to pewnie na sobotę przyjechała ze studiów, a ja bym nie dała rady przyjechać. I mogę się założyć, że rodzice by się nie zgodzili.
    Jak chodzi już o konkretny temat treningów, to dacie radę wszystko nadrobić do takiego stanu, jaki był kiedyś, a wierzę, że będzie jeszcze lepiej.
    To my życzymy wypracowania jak najlepszego stanu w treningach, dużo długich spacerków i jak najwięcej zdrówka dla Emeciątka ♥.
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, że zagwozdkę z nim macie już od dłuższego czasu - w lecie męczył się i badaliście mu serce? Może warto pójść tym tropem, powtórzyć echo, a może założyć holter? Odkleszczówki wykluczone? Trzymam kciuki! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, badaliśmy serce i później powtarzaliśmy u doktora Niziołka, wszystko było w porządku. Pewnie w lato problem wróci, dlatego wcześniej musimy wyrobić się z rtg i badaniem krtani (w kierunku neurologicznego porażenia). Teraz to było co innego, przez 3 tygodnie po prostu spał, był taki bardzo apatyczny. W tym momencie jest już normalnie, ale coś musiało być przyczyną..

      Usuń
  5. A to ciekawa rzecz. Tayra ostatnio przez dobre dwa tygodnie absolutnie nie miała ochoty na skakanie (a zauważyłam to, gdy mi wyraźnie protestowała przy ćwiczeniach na piłkach - i praktycznie tylko wtedy), a ja później zaczęłam dostrzegać jakąś dziwną sztywność tylnych łap. Tylko nie wiem, czy to nie była już czasem moja własna panika, która sprawiła, że dopatrywałam się rzeczy, których naprawdę nie było. No ale w krwi nic nie wyszło, ani w morfologii ani w biochemii, z dysplazją też to nie miało nic wspólnego, z więzadłami też nie - RTG czyste... Koniec końców samo "przeszło", a ja dalej nie wiem, o co chodziło.

    W każdym razie - zdrowia dla Emeta :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma nic gorszego niż brak odpowiedzi na pytanie "co psu jest"... Niestety, te objawy najbardziej kojarzą mi się z okleszczówkami, a skoro zostały wykluczone to nie pomogę radą. Al bardzo mocno trzymam kciuki, abyście z wetami znaleźli przyczynę i nie było to nic poważnego.

    OdpowiedzUsuń
  7. my byliśmy jednego dnia u weta 3 razy z powodu zwykłego przeziębienia, natomiast w badaniach mu wyszło, że miał zatrucie chemikaliami (nie wielkie, ale jednak) - nieco później.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorzej, jak się nie wie, co psu dolega.. Zdrówka Emecie, wracaj do najlepszego stanu!

    OdpowiedzUsuń
  9. To straszne, kiedy widzisz, że jest coś nie tak, ale nie wiesz co...:/
    Bardzo się cieszę, że jest już lepiej i mam nadzieję, że już tylko tak będzie, a stan zdrowia się nie pogorszy :)
    Śliczne zdjęcia! Pozdrawiamy; psotaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę dużo zdrowia i mam nadzieję, że teraz będzie już wszystko dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oby podobne zachowanie więcej nie miało miejsca, bardzo niefajnie tak nie wiedzieć co się dzieje. Znam to uczucie, teraz towarzyszy mi niemal cały czas - czasem nie mam pojęcia, czy to przewrażliwienie, czy naprawdę coś jest nie tak.
    Im szybciej zrobicie potrzebne badania tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku jak ja tu do Was dawno nie zaglądałam :( Przepraszam i uniżenie obiecuję poprawę! <3
    Mam nadzieję, że z Emetem wszystko wróci do normy i będzie dobrze! Musi być!

    OdpowiedzUsuń