piątek, 17 czerwca 2016

Nasza konieczność - BARF

Kto jest z nami na tyle długo, wie że był całkiem długi czas kiedy żywienie Emeta opierało się na barfie. Co spowodowało, że w pewnym momencie wróciliśmy do suchej karmy? Wpłynęło na to kilka czynników- spalona miska i kwestia podawania mięsa na spacerach latem (prawie 1kg dziennie), treningi i szybkie najadanie się na nich psa, problemy z szybkim zjadaniem a później z wymiotowaniem całych części, następnie przeprowadzka i brak normalnej wielkości zamrażarki, w końcu kwestie finansowe- kiedy zaczęłam analizować niezbędne dodatki i nie chciałam doprowadzić do niedoborów dając samą podstawę która już kosztowała mnie tyle co karma średniej półki.
Powrót do karmy nie był łatwy, o ile spadek formy, utratę prostej sylwetki i inne przeczekaliśmy aż wszystko wróciło do normy, tak trwało nieustanne poszukiwanie odpowiedniej karmy. Był problem z przyswajaniem, do tego alergia na zboża, kukurydzę, gluten i kto wie co jeszcze. Kiedy chwilę było dobrze, zaraz problem powracał. Tak trwaliśmy mniej więcej do końca marca tego roku. Alergia nasiliła się w takim stopniu, że Emet wygryzał wszystkie łapy. Musiałam pilnować go w nocy, a kiedy wracałam do domu po zajęciach witał mnie z podniesioną łapą, albo w ogóle - kiedy nie był w stanie wstać z łóżka. Ponad miesiąc bez spacerów, bez treningów. Byłam załamana, widziałam że męczy się leżąc całe dnie. Nie było żadnego sposobu na zajęcie go, bo nawet nie miał ochoty ruszać się z miejsca. Buciki zakładane na przemian, kiedy jedna łapa dochodziła do siebie, kilka dni później znów było to samo. Opuszki wyglądały jak cienkie błonki, a czasami jakby były odcięte skalpelem i wisiała sama skóra. Uprzedzając wątpliwości, byliśmy w stałym kontakcie z weterynarzem. Od samego początku łapy były przemywane ale brak poprawy wskazywał na wewnętrzny problem.
Wtedy dałam sobie ostatnią szansę na wyprowadzenie psa na prostą bez ponoszenia kosztów testów (chociaż cały czas o tym myślę, ale to nie na nasze możliwości) jak i sterydowego leczenia- taką propozycję dostałam od razu ale już nie z powodów finansowych odrzuciłam. Jedyną radą był powrót do barfa (drugą opcją którą mogłabym rozważyć to najlepszej jakości karmy rybne, ale chyba nie muszę pisać jaki to koszt przy ponad 40kg psie). 
Prawie z dnia na dzień zaczęłam podawać samo mięso, bo gorzej nie mogło być. I tak Emet znów jest na barfie. 
Co zmieniło się od ostatniego czasu? Poza mięsem, warzywami i owocami Emet dostaje czystek, ostropest plamisty, preparat mineralno-witaminowy i żółtka. Zioła na pewno wpłynęły na dość szybkie usunięcie alergenów z organizmu, czystek sprawdził się wcześniej u mnie w rodzinie, a teraz w przypadku Emeta. Rozglądam się za innymi dodatkami, ale cały czas wolę być ostrożna z chemią.
DSC_0229

hbj
przykład codziennej przekąski - jabłko z ziołami i witaminami
Kwestię smakołyków rozwiązały te naturalne, jak Let's Bite które dostaliśmy od sklepu apetete.pl. Póki nie ma treningów, nie mamy z tym problemu. We wrześniu będzie trochę zachodu ale nie będę robić niczego kosztem jego zdrowia. Oczywiście wszystkie posiłki dostaje teraz w domu.
_DSC8825-horzs


DSC_0143-horz


I to chyba tyle z naszej historii. Efekty takie jak kiedyś- wszystko na plus. A co najbardziej istotne, mniej chemii. Łapki na ten moment są  w bardzo dobrym stanie. To co się zmieniło na minus ale dla mnie- wchodząc do sklepu myślę tylko o tym czy jest mięso na kolejny dzień, o sobie zapominając. Ale czego nie robi się dla psa? 
Za kilka dni ponownie odwiedzimy weterynarza, tym razem na rtg. Dlaczego i co z tego wyniknie, napiszę wkrótce.
Buziaki!

24 komentarze:

  1. Biedne te łapki jego :( Dobrze, że już lepiej. Ach, Emet ma najlepszą opiekunkę na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajć i ten problem z łapkami :(
    Ja ze swojej strony mogę polecić olej kokosowy do jedzenia. Ja swojej daje tak 2-3 razy w tygodniu widać poprawę, stosujemy od listopada jakoś. U nas szczególnie wypadająca sierść i pękające opuszki. Dość że w jedzeniu miała olej to smarowałam jej. I na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć że działa :)
    Może coś da wam olej kokosowy u was :)
    Pozdrawiamy,
    goldenowelove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emet też przez jakiś czas dostawał, muszę kupić bo sama lubię używać :D. Na razie smaruję mu balsamem do łapek.

      Usuń
  3. Jego alergie muszą być męczące :/. Jeśli chodzi o Let's Bite, to zdecydowanie dobrze się u mnie sprawdzają. Są w miarę miękkie, pachnące, a co idzie za tym - są idealną motywacją. Na dodatek są naturalne. powodzenia przy Emecie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama długo zastanawiałam się nad przejściem na BARF'a, jednak po przemyśleniu w podróżach i na wakacjach zrezygnowałam. Oh, alergia to dramat... Byłam u jednego weta, bo Lacky strasznie się drapał (w między czasie dostawał karmę z kurczakiem) i niby tam pobadał, stwierdził, że pies prawdopodobnie jest uczulony na kurczaka. Wtedy od razu go wykluczyłam diety i przestrzegałam zaleceń (co się okazało jakiś inny składnik w karmie wywoływał drapanie, nie kurczak). To była jakaś masakra, ale gdy zmieniłam karmę na tą z jagnięciną było ok (bo nie miała już uczulającego składnika w sobie). Nie dawno byliśmy u bardzo dobrego specjalisty, który porządnie przepadał psa i powiedział, że pies nie jest alergikiem. Dla mnie to ogromna ulga, bo Lacky uwielbia suszonego kurczaka i wreszcie może na niego pracować... Co do Let's Bite - Lacky kocha te przysmaki, mieliśmy kilka już opakowań. Przy najbliższym zamówieniu wrzucę go do koszyka.:) Życzymy Wam powodzenia no i wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  5. My jesteśmy na barfie w zasadzie głównie z jednego powodu... Nie dałabym rady kupić psom naprawdę dobrej karmy za te pieniądze, które wydaję na mięso. Z dodatków podaję drożdże, algi, czystek, ostropest, MSM, taurynę i l-karnitynę. Psy wyglądają super, zwłaszcza młoda, Zu ma się dobrze, mimo jej dziwnych problemów zdrowotnych (to jest temat na długą notkę, w zasadzie nikt nie wie, czy nie domaga jej układ krwionośny czy jednak oddechowy). Próbowałaś zbiorowych zamówień? U nas znacznie ograniczają koszty mięsa, w sumie supli też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mięso muszę kupować z dnia na dzień z racji braku miejsca. Zresztą kiedyś próbowałam szukać u nas barfujących ale bez skutku więc ciężko by było się z kimś zgadać. Te suplementy które wymieniłaś też planuję dokupić tylko jeszcze szukam gdzie będą dobrej jakości, bo w eko nie dostałam.

      Usuń
  6. A ja mam jedno pytanko odnośnie BARF'a, bo już od jakiegoś czasu się zastanawiam czy przejść na dietę BARF ale w sumie nigdzie nie mogę znaleźć ja; zrobić dzień przerwy czy po prostu zacząć podawać surowe mięso od tak?? Może tutaj rozwiejesz moje wątpliwości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są różne szkoły. Większość zaleca podawanie surowych nieoczyszczonych żwaczy chociaż przez kilka dni, ale ciężko je dostać, ewentualnie prosto z rzeźni. Najpierw cała doba głodówki, później już podajesz samo mięso. Na początku bez kości, wszystko stopniowo. Emet dostawał teraz wszystko od razu i też nie było problemów, ale warto uważać. Chociaż mięsem krzywdy nie zrobisz, ale niepotrzebnie żeby pojawiły się problemy żołądkowe.

      Usuń
    2. Właśnie czytałam o żwczach ale jak później ich szukałam to znalazłam tylko jeden sklep który by je sprzedawał, może to ja źle szukałam. Myślę że zdecyduję się na dzień głodówki i od razu zacznę mięso dawać, i tu mam jeszcze jedno pytanie od jakiego rodzaju mięsa zacząć??
      Byłabym wdzięczna za jeszcze tą odpowiedź i wielkie dzięki za poprzednią :P

      Usuń
    3. Tak jak evel pisała niżej, zacznij od chudego mięsa, takiego z którym pies nie będzie miał problemów ze strawnością. Indyk, jak nie możesz to kurczak. Byle jeden rodzaj przez jakiś czas (ja trzymałam się tygodnia) później zaczęłam wprowadzać ostrożnie kości i inne rodzaje mięs.

      Usuń
  7. Ten pies całym sobą potwierdza, że warto karmić BARFem, szkoda tylko, że to nie jest takie tanie i proste jakby się wydawało :/ Ale najważniejsze, żeby pies się dobrze czuł, już się wystarczająco namęczył z tymi łapami. Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli mogę wtrącić - obecnie uważa się, że podawanie żwaczy nie ma większego sensu. Zaczyna się obecnie po prostu od jednego rodzaju chudego mięsa, np. indyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, dlatego piszę że szkoły są różne. Jednak jakąś podstawę to miało ;).

      Usuń
  9. Też mam alergik (wziewna i pokarmowa). U nas sprawdziła się karma Brit Care Venison & Potato - bezzbożowa a cena przystępna, dodaję jeszcze do jedzenia preparaty z kwasami tłuszczowymi omega 3 i 6, i czasem kawałek wędzonej makrelki :) I muszę przyznać że dawno nie mieliśmy żadnych problemów ze skórą. A co do nagród to świetnie się sprawdzają suszone szprotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ta karma też sprawdzona. Tak naprawdę pies może być uczulony na kilkanaście składników więc nie zawsze uda się znaleźć odpowiednią karmę. A szprotki kupuję, to zdecydowanie ulubione przysmaki :).

      Usuń
  10. ehh nie ma lekko z alergikami... u Was jest ten plus, że na BARFie pies wychodzi na prostą z problemami. U nas odwrotnie, na BARFie mamy jazdy, bo nie potrafię skomponować psu diety z tego, co jest mi dostępne... :( Ale cieszymy się z Waszych rezultatów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też myślałam żeby Kentucky'ego przenieść na Barf, ale jednak pozostawiam go na suchej karmie plus dostaje co jakiś czas surowe kości. Dobrze, że łapki już wyleczone! :) no to trzymam kciuki za zdjęcia rtg aby wszystko wyszło prawidłowo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja podziwiam osoby, które stosują BARF. Sama chciałabym dawać swoim kotom takie jedzonko, ale czas przygotowania tego i brak miejsca w zamrażarce mnie po prostu przerasta. Nadal mam nadzieję kiedyś spróbować swojej przygody z BARFem, ale chyba jeszcze nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dawaj chemii, kup drożdże browarnicze - są świetnym źródłem witamin z grupy B, mają w sobie naturalny stymulator odporności i polepszają stan okrywy włosowej. Koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wyczytałam u Was, że warto podawać więc zaraz zamawiam :).

      Usuń
  14. Bardzo pocieszna psina, szkoda tylko że ma te problemy z łapkami :C
    Olu szacunek Ci się należy za to. Widać że dbasz o niego. To się ceni

    OdpowiedzUsuń
  15. Powodzenia, oby wszystko się polepszyło i Emet czul się lepiej :) Chętnie poczytam więcej informacji o Barfie, zastanawiam się na takim karmieniem ale mam wciąż za małą wiedzę a nie chcę zrobić krzywdy psom...

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznaję, że u nas dieta barf sprawdziła się doskonale! Początkowo był tylko problem z tym, jak karmić psa w podróży. Spędzam dużo czasu w delegacji i trudno byłoby jeździć z surowym mięsem. Na szczescie znajoma poleciła mi gotowe produkty oparte na BARF - http://belloandfriends.pl/ - które zawsze zabieramy ze sobą.

    OdpowiedzUsuń