piątek, 24 czerwca 2016

O tej ludzkiej części bloga :)

Wstęp dzisiaj zbędny, nie będę niepotrzebnie przedłużać.
Uwielbiam czytać takie posty, mam nadzieję że Wy też! Za pomysł dziękuję whippetzpasja :).
A teraz- kilka słów opisujących mnie najlepiej...

ZWIERZĘTA
Nie bez powodu ten nagłówek znajduje się na pierwszym miejscu. Sposób, w jaki spędziłam dzieciństwo, ukształtował moje dzisiejsze zainteresowania. 12 lat jazdy konnej, ciągłe przebywanie na wsi u zwierząt gospodarskich, odwiedzanie hodowli psów (zdjęcie po prawej na dole), w której pojawiam się do dzisiaj czy koty które w mojej rodzinie są od zawsze. To wszystko sprawiło, że zwierzęta stały się stałym elementem w moim życiu. Interesuje mnie każdy gatunek, chyba nie jestem typową psiarą. Kiedy zapytasz mnie, jaki gatunek najbardziej mnie w tej chwili (w sumie od daaawna) ciekawi, odpowiem że krowy i pszczoły. To chyba z braku dostępności źródeł o psach, które by mnie zaskoczyły treścią. Stąd też na studiach wybrałam specjalizację zwierząt egzotycznych, pomimo że preferuję raczej inny typ jeśli chodzi o pracę - wszystko po to, żeby móc dowiedzieć się czegoś nowego.
Tak, to dziecko w zagrodzie kóz to ja ;).

NATURA
jnn

Nigdy nie lubiłam zwiedzania, spacerów po mieście, wyjść w zamknięte miejsca. Na każdym takim zdjęciu jestem obrażona na cały świat. I tak jest do dzisiaj. Radość sprawia mi przebywanie w lesie czy na polu. Ciągle mówię, że jestem dzieckiem lasu. Nie boję się iść prosto przed siebie w nieznane miejsce, także w nocy. Na szczęście jest to rzecz którą mogę kontynuować nadal podczas codziennych spacerów z psem czy nocnych marszów z grupą survivalową :).
Wiążą się z tym także moje plany na przyszłość- przeprowadzka bliżej gór, bo w samych górach ciężko będzie mi rozwijać się jeśli chodzi o przyszłą pracę. Z gór zawsze wracałam z płaczem, od najmłodszych lat wchodziłam na spore szczyty męcząc rodzinę. To zdecydowanie moje miejsce na Ziemi. Z górami wiążą się też ukochane narty, na których jeżdżę od 4 roku życia i bardzo za tym tęsknię.
7


ADRENALINA
więcej zdjęć na fanpage'u ;)
Jako dziecko chodziłam po drzewach. Skakałam skąd tylko się dało. Nie bałam się żadnych szybkich pojazdów, kolejek w wesołym miasteczku. Właściwie...to nie bałam się niczego. Później mogłam przełożyć to na czarne narciarskie szlaki we Włoszech, a teraz biegi ekstremalne. Czasami sobie myślę, jak wiele razy ryzykowałam życie, głównie podczas jazdy na nartach. Ale ja nie potrafię inaczej! I nadal niczego się nie boję...a rodzina śmieje się, że zamiast płacić za biegi z przeszkodami zrobi mi bagno w ogródku ;).

WODA
6

To odpowiedź na pytanie ,,jaki jest Twój żywioł''? Za dawnych czasów siedziałam w wodzie tak długo, aż ratownik wyciągał mnie z niej na siłę. Głównie nurkowałam i skakałam z pomostu. Nie było mowy o spokojnym pływaniu. To mi zostało do teraz, mam wrażenie że na basenie na który chodzę dość często, ratownik tylko czeka kiedy będzie musiał po mnie skakać. Co z tego, że w zeszłym tygodniu ledwo zaliczyłam kraula na 3 na wfie...
(właśnie pomyślałam o zbliżających się wakacjach i spacerach nad jezioro dwa razy dziennie ❤)

MUZYKA
Żyję muzyką, idolami. Chcę być cały czas na bieżąco, co przy ilości zespołów i artystów które uwielbiam jest...trudne. Od 2009 jestem wierną fanką Ewy Farnej i to na jej koncertach bywam najczęściej. Słucham przeróżnej muzyki, aczkolwiek najważniejszy jest dla mnie przekaz i to, co reprezentuje sobą dana osoba. Właściwie to bardziej interesują mnie historie ludzi, czerpanie od nich emocji. Niektórzy mówią, że żyję innymi i trochę tak jest. Wymienię kilka dla mnie najważniejszych...Poza Ewą jest to Justin Bieber (to fakt, który pewnie wielu z Was zdziwił, ja natomiast patrzę na mój bilet i odliczam codziennie dni do listopadowego koncertu, do spełnienia jednego z większych marzeń), LoudKidz, 5 Seconds of Summer, Zeus, TGD, Cody Simpson, The Janoskians. Obeznanych musi niesamowicie dziwić różnorodność ;). O muzyce mogę rozmawiać tak długo jak o psach. 

BIEGANIE
II Galopada Braci Mniejszych z Pieszczochem z Husky Team'u
Nie lubiłam wf-u, jak tylko mogłam brałam zwolenienia. Nie potrafiłam (i nadal nie potrafię) grać w gry zespołowe. Poza nartami i wodą wszelkim aktywnością mówiłam NIE. Emet wszystko zmienił, trochę z konieczności szybkiego wybiegania go zaczęłam biegać, ale że nie potrafię robić czegoś bez celu, zaczęłam je wyznaczać. Nie trenuję systematycznie przez cały rok, co jest wielkim błędem i przez to brakuje mi odpowiedniej kondycji, ale mam nadzieję że nadejdzie ten moment. Mam na koncie kilka ukończonych biegów, poprawa wyników bardzo mnie mobilizuje do dalszej pracy.

ZOOFIZJOTERAPIA- AMBICJA
Trochę boję się takich tematów, ponieważ zwykle są źle zrozumienie, nie daj Boże jako ukazywanie swoich zalet, wychwalanie się. Dlatego ambicję wrzuciłam razem z moim kierunkiem czyli sprawą szalenie dla mnie ważną, a jednocześnie pochłaniającą wiele czasu i energii.
Co do samych studiów nie lubię wypowiadać się publicznie, najlepiej jak pytania będziecie kierować przez fb :).
Zoofizjoterapia jest działem,  o którym chciałabym wiedzieć już teraz jak najwięcej. Niestety to nie jest takie proste z racji małej dostępności materiałów, dlatego staram się na bieżąco śledzić cały internet (wiem, niewykonalne :P), tłumaczyć zagraniczne teksty, rozmawiać z weterynarzami, zoofizjoterapeutami a kiedy mogę, doszkalać się na seminariach. Pierwszy stopień studiów kończę dopiero na początku 2018 roku, ale już teraz wybrałam temat mojej pracy inżynierskiej, oczywiście dotyczący psów sportowych. I nie mogę się doczekać aż zacznę go realizować. W tym roku planuję zacząć już praktyki, zapewne wyrobię więcej godzin niż jest planowane. W naszej lecznicy mogłabym siedzieć cały dzień!

***
Nie wiem czy po krótce, może nawet za dużo. Ale rzeczy, które opisałam łączą się ze mną nierozerwalnie i mogłabym o tym pisać i pisać...
Przy okazji możecie zadawać w komentarzach pytania jeśli jakieś się pojawią, przypominam też o mailu i fb gdzie jestem dostępna cały czas.
W takim razie chwilowe odetchnienie od psich tematów za mną, w kolejnym poście opiszę Emetową suplementację i wyniki rtg (może do tego czasu będę mieć zdjęcia u siebie). A co wyszło, przekazywałam na fanpage'u.
Do następnego razu ! :)

12 komentarzy:

  1. 5SOSFam łączmy się! Mogę powiedzieć to samo co ty, jeśli chodzi o zwierzęta, muzykę i dzieciach lasu :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha a za mną chodzi post, żeby opisać moje etapy życia i wszystkie moje pomysły :D
    No cóż, jesteś osobą wszechstronną i można rozmawiać z Tobą na wiele tematów, super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W zwierzętach mam tak samo nie mogę zdecydować się tylko na jedno, wszystkie są tak samo kochane (poza pajęczakami, które mnie wyglądowo odpychają). Muzyki słucham (prawie) każdej (lubię też do tego śpiewać i tańczyć), adrenalina mnie pociąga, to uzależnienie. Każdym żywiołem jestem po trochu, nie mam swojego jedynego choć myślę że najbliżej mi do ognia :D
    Hahaha lekkoatletyka na w-f'ie to najgorsze co może być, za to poza w-f'em to inna sprawa, uwielbiam też wszelkie gry zespołowe :P
    Taką rzeczą którą naprawdę kocham i sprawia mi wiele przyjemność (jest moim talentem) jest (może mało kobiece) majdterkowanie, potrafie naprawić i poskładać do kupy dosłownie wszystko.
    Z niecierpliwością czekam na następny post.
    Pozdrawiamy K&F

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialna notka! Pierwszy raz taką widzę :) Ja też od dzieciaka czas spędzałam głównie ze zwierzętami, mam podobne zdjęcia nawet! też z kozami, końmi, psami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam posty z tej serii, może też kiedyś napiszę, ale na razie mam inne rzeczy. Ja również nie potrafię żyć bez muzyki, ale mam bardzo mało wykonawców, których lubię, wystarczają mi te 3-4.
    Też nie potrafię grać w gry zespołowe i nienawidzę wfu, mimo że lubię sport w postaci biegania, siłowni oraz oglądania piłki nożnej w telewizji :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna notka! Ja też mogłabym całymi dniami siedzieć w lecznicy choć gdy mam kiepski dzień to wolałabym być w domu :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Wychodzi na to, że jestem do Ciebie trochę podobna :D od dziecka miałam obsesje na punkcie zwierząt nieważne jaki by to był gatunek, gdzie było jakieś zwierzę tam było fajnie. Też skakałam po drzewach i innych i dziwię się, że nigdy nic mi się nie stało :D uwielbiam chodzić po lesie, łąkach. Wolę to niż wyjście do miasta gdzie wszędzie są ludzie. I tak samo kocham wodę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Super wpis! Uwielbiam poznawać osobę, która prowadzi bloga.
    Widzę że mamy podobne zainteresowania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zwierzęta od urodzenia i teraz jakoś ciężko bez nich żyć :)
    Skakanie z drzewa na drzewo, wspinanie się na niego to było coś :D
    Bardzo miło się czytało ten post :)
    Pozdrawiam,
    goldenowelove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie Ci zazdroszczę takiego kontaktu ze zwierzętami już od małego. U nas nigdy nie było psów czy kotów, aktualny pies jest naszym pierwszym... Mimo, iż się z nimi nie wychowywałam, działałam na własną rękę-ślimaki, glizdy i motyle to były główni moi podopieczni :D
    W górach jeszcze nie byłam, marzy mi się odwiedzić je choć raz... trzymam kciuki, byś dopięła swego i mogła przy nich żyć :)
    Prześliczna fotka przy 'wodzie' *.* Prawie nic się nie zmieniłaś, hihi :D
    Muzykę również uwielbiam, jednak nigdy nie ciągnęło mnie, by poznawać bliżej ich twórców czy konkretne albumy. Raczej 'skaczę' i słucham co mi w ucho wpadnie :)
    Bardzo fajny kierunek studiów! Mama mnie zachęcała bym się w niego zagłębiła, coś tam czytałam, ale już wiem do kogo walić z konkretnymi pytaniami :D
    Bardzo fajny post. Pierwszy tego typu który przeczytałam, jeśli inni również tak fajnie się opisali, to chcę więcej! :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ to jest wspaniały wpis! Jestem w nim totalnie zakochana, strasznie podoba mi się pomysł i sposób w jaki piszesz. Przeczytałam jednym tchem, i żałowałam, że tak szybko się skończyło :) Mamy wiele wspólnego! (poza adrenaliną, bo ja jestem z kolei typowym bojkiem :P) WSPA-NIA-ŁY!

    OdpowiedzUsuń
  12. No, nie ma to jak poznać kontekst w jakim przekazywane są treści :) Ja też spędzałam masę czasu na wsi wśród zwierząt, aczkolwiek nie wspominam tego z łezką w oku (gospodarz zakopujący żywcem kociaki i inne atrakcje, pozdrawiam). Miło mi się czytało i trzymam kciuki za wszystkie plany :D

    OdpowiedzUsuń