czwartek, 10 sierpnia 2017

Góry Stołowe z psem- Błędne Skały

Zastanawiam się, czy macie jakieś konkretne plany dotyczące zabrania swojego psa w różne dalsze miejsca? Zupełnie odrębne od zawodów czy seminariów, bo to wyjazdy głównie realizowane dla ludzkiej przyjemności. Ja w zeszłym roku postanowiłam, że muszę zabrać Emeta nad morze i w góry. Wiecie, to jednak trochę inne tereny niż szare miejskie uliczki. No dobra, tak naprawdę jaka to różnica dla psa, w jakim miejscu odbędzie długi spacer? I wychodzi na to, że jednak korzyść jest dla mnie :D. Tak czy tak, ostatnią sobotę spędziliśmy w Górach Stołowych i chyba nikt nie narzekał. 
DSCF2257

DSCF2273
Jedyne wymagania co do psa w PNGS to trzymanie go na smyczy
Wyjechaliśmy pociągiem z Polanicy-Zdrój o 8 rano, ok. 9 wysiedliśmy w Kudowie-Zdrój. Do zielonego szlaku którym mieliśmy dojść na Błędne Skały, mieliśmy około 5 km miastem. To dość sporo, biorąc pod uwagę pojawiające się słońce i asfalt. Dlatego tylko odliczałam czas kiedy znajdziemy się w lesie. Po drodze znaleźliśmy dobre zejście do strumyka, więc Emet mógł się ochłodzić. W końcu upragniony cień, chociaż droga zaczęła dawać w kość. Na początku bardzo męczyłam się podejściem, ale wreszcie śmigaliśmy coraz szybciej pod górę. Pewnie po około dwóch godzinach byliśmy w okolicy Błędnych Skał. Udaliśmy się na labirynt skalny- polecam wcześniej kupić bilety przez internet, to pozwoli uniknąć kolejek w kasie. Bilet miałam na telefonie, ale ostatecznie nikt tego nie sprawdzał. Zaczęliśmy pokonywać ścieżkę wśród skał. Trasa jest bardzo przyjemna dla psa, oczywiście na trasie głównie kamienie ale przy takiej ilości cienia to naprawdę nie stanowi problemu. Po drodze robiłam kilka zdjęć, ale głowie głównie miałam dalsze plany co do trasy, więc trzeba było się streszczać. Przeszliśmy na punkt widokowy, Emet zaczął patrzeć przed siebie i totalnie nie zwracał na nic uwagi. Siedział nieruchomo przez dobre dwie minuty. To było coś magicznego. W tym miejscu dopadła go fala ludzkich rąk. Wszyscy grzecznie pytali o pozwolenie na mizianie Cielaka, właściwie podczas całej trasy ludzie byli miło do niego nastawieni. A Emet tylko na to czekał. Grzecznie stał i merdał ogonkiem, a kiedy trzeba było iść znów zasuwał do przodu. 
DSCF2304
DSCF2331-horz
Zafundowaliśmy sobie niezłe zakwasy mięśni. Mieliśmy do pokonania trochę skał i schodów na terenie Parku Narodowego. Niestety z Kudowy jest to kawałek drogi. Wracaliśmy szlakiem czerwonym, czas mniej więcej taki jak wejście zielonym. Właściwie było podobnie jeśli chodzi o trudność, z tym że ludzi było więcej i na bardziej stromych zejściach musiałam bardziej pilnować żeby nie ściągnął mnie w dół. Jeśli chodzi o psa, jestem zadziwiona jak dobrze sobie poradził. Codzienne ćwiczenia i masaże się opłacają! Nadal nie wiem jakim cudem ani razu nie stracił równowagi wskakując na wysokie skały, nawet jak dało się wejść płaskim. Skakał jak koza ❤. Do tego dzięki strumykom po drodze, nie było chwili kiedy chciał się położyć. Był bardzo dzielny i przede wszystkim idealnie grzeczny. Wycieczka jednak pozostawiła pewne ślady, ponieważ całą niedzielę ledwo się poruszał, mięśnie dały o sobie znać. Aczkolwiek trochę masażu i pies jak nowy na kolejny dzień. 
DSCF2357

DSCF2370

DSCF2376
Wspominałam o dalszej trasie jaką miałam zaplanowaną, gdyż początkowo zakładałam tego dnia wejście z psem na Szczeliniec. Jednak jestem taką gapą i poszliśmy w złym kierunku, a wydawało mi się że idziemy na Karnów. No cóż- powiem Wam, że dobrze wyszło bo ludzi mnóstwo i dla psów nic przyjemnego, ciągle tylko schody w górę a później to samo w dół. Długi spacer po Parku Narodowym i Błędnych Skałach był znacznie ciekawszy. Myślę, że bardzo mu się podobało w takich okolicach. Mi trochę brakowało większych podejść, ale to już sobie odbijemy w innych, wyższych górach! Na Szczeliniec wreszcie dotarłam sama, bez psa i postanowiłam wbiec na górę. 
DSCF2389
To był bardzo udany weekend, niestety ostatni w Polanicy…jutro kończę praktyki we Wrocławiu, w sobotę planujemy wracać do Bydgoszczy, bo za tydzień zaczynam kolejne, tym razem w zoo :). 
A Wy dajcie mi znać, czy byliście z psem w Górach Stołowych i jak tak, to w jakich rejonach? Może jeszcze kiedyś tam powrócimy.


7 komentarzy:

  1. Majówka w Górach Stołowych z psem była jedną z lepszych wycieczek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dłuższego czasu planujemy wyjechać z Chilli na jakiś kemping, ale jakoś nie możemy się zebrać ;) No może plus jest taki, że do morza mamy około 10 km, więc całkiem często tam jeździmy, ale i tak moim jak narazie niespełnionym marzeniem jest wędrówka z psem po górach <3 Jeśli mielibyście ochotę odwiedzić naszego bloga, byłoby nam bardzo miło :) Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałam wkleić link: http://pewienczarnypies.blogspot.com Zapraszamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W odległych planach mam wyjazd z psiakiem w góry i na Warmię/Mazury. Tylko ja sobie wymyśliłam Rabkę Zdrój i tamtejsze góry - tak z sentymentu, w dzieciństwie często wyjeżdżałam tam na wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham góry, a wyjazd w nie z psem to moje marzenie, które mam nadzieję kiedyś się spełni. Zazdroszczę wam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My też byliśmy w tym roku w Błędnych Skałach :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyjazd z psem w dalsze rejony to moje marzenie, ale aktualnie nie jest do spełnienia, bo Goya nie przepada za jazdą. Ale ostatnio przyzwyczajam ją do autka i jazdy i szczerze mówiąc - kiedy otwiera się drzwi samochodu - Goya do niego biegnie, jak szalona :D
    Widzę, że Wam wyjazd się udał, także super! Nas (ani mnie) jeszcze nigdy tak daleko nie było, także - zazdrościmy :3

    OdpowiedzUsuń