[Relacja] ZooKarina Dog Race, Gdynia 31.03.19r.

Hej Kochani!
Mam za sobą całkiem sporo startów w zawodach różnego rodzaju, ale przeważnie to te najbardziej kameralne bardzo długo wspominam. Tak będzie i tym razem, bo pomimo pierwszej edycji biegu ZooKarina Dog Race, organizatorzy stanęli na wysokości zadania a atmosfera była niesamowita. Zero poczucia rywalizacji, kibice mile nastawieni do psów, ciekawy pokaz Asi Korbal, piękna biegowa trasa, atrakcyjne nagrody dla najlepszych uczestników, bogate pakiety startowe za bardzo niską cenę udziału...mogłabym tak wymieniać. To przykład na to, że jak się chce to można! Można zorganizować imprezę, z której każdy (tak myślę) wraca zadowolony i czeka na kolejną edycję. 


Trasa liczyła lekko powyżej 5 km i jej profil nie był łatwy (przewyższenie 130 m). Dużo podbiegów i całkiem stromych zbiegów, aczkolwiek teren leśny na którym bieg się odbywał, był przepiękny. Pomimo trudności, warto było łapać zadyszkę przez te kilka kilometrów. Na starcie zjawiło się 110 uczestników, z czego 16 osób to przedstawiciele naszej drużyny Forest Gang.



Emet był...niesamowity. Nie wiem jak to inaczej określić. Zupełnie ignorował to, co dzieje się dookoła. Przepięknie biegł galopem, nawet na górkach trzymał się z przodu. Ten pies ma ogromny biegowy potencjał i pewnie chciałby gnać tak do mety, gdybym tylko była w stanie utrzymać jego szalone prędkości. Do momentu przedostatniej górki zegarek pokazywał mi średnie tempo 4:58, co oznaczałoby złamanie 25 minut. Niestety na podbiegach moje tętno wskoczyło na 188-190 i nie byłam w stanie nawet truchtać do góry. Mimo wszystko czas wykręciliśmy bardzo dobry, bo taki jaki do tej pory miewałam na płaskim! Ostatecznie wg zegarka średnie tempo 5:41 min/km, miejsce 38/110.

pakiet, a w nim medal dla człowieka i dla psa :)


Po zawodach jedliśmy i czekaliśmy na dekorację zwycięzców- Forestowa Ania z Borją wybiegała pierwsze miejsce w kategorii kobiet i drugie open! Następnie udaliśmy się nad morze - być tak blisko i nie skorzystać? Psy były w raju, Emet niekoniecznie - musiał być na smyczy i z każdą minutą coraz bardziej się tym stresował. Nagraliśmy filmy, zrobiliśmy sporo zdjęć i nadszedł czas na powrót.


Dla takich wspomnień warto było wstać o 4 rano. Zresztą, wszystko jest warte jeśli chodzi o nowe przygody z psami. ❤

Zdjęcia z samego biegu pojawią się na naszym fanpage'u. Ściskamy Was!
Share:

3 komentarze:

  1. Ładna relacja.
    Pozdrawiam z Atkinsem. 102/110 ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. nawet nie wiedzilam, ze sa takie fajne wydarzenia !

    OdpowiedzUsuń
  3. Hje, super sprawa. Też nie miałem pojęcia o takich imprezach. Chętnie poczytam o tym więcej :-)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum