piątek, 6 listopada 2015

Powrót na biegowe ścieżki

Powrót...hmm, to brzmi jakbyśmy mieli długi czas 'nicnierobienia' ;). Ale to nie do końca tak. Dzisiaj o tym, w co obydwoje wkładamy tak dużo sił i pasji. O bieganiu!

untitled-7021


Wakacje były czasem budowania kondycji u Emeta. Były same luźne spacery po polach a dla odprężenia i przyjemnego budowania masy mięśniowej - pływanie w jeziorze do dwóch razy dziennie. Z tego co udało mi się wyczytać, taką praktykę stosują osoby startujące w biegowych zawodach z psami tak, aby wchodząc w sezon można było skupić się na sprawach technicznych. Osoby te wspominają też o tym, że ich psy podpięte do pasa poruszają się tak jak docelowo na zawodach, czyli galopem. My także to stosujemy, możecie   podejrzeć to na poniższym filmiku wraz z zakrętem, nad którymi spędzamy trochę czasu ze względu na niedawne bardzo ostre wchodzenie i szorowanie smyczą po drzewie. Myślę, że już jest w porządku. Ciężko mi powiedzieć ile trwa taki nasz smyczowy trening, ale jak widzicie muszę utrzymać dość szybkie tempo żeby umożliwić mu swobodny galop, obecnie jest to około 10 minut- resztę biegnie luzem.
Kiedyś pisałam o tym, jak zacząć biegać z psem, jak to u nas się zaczęło, jak idą nam biegowe treningi. Jednak nie przypominam sobie, żebym wspominała o planach. A może planów nie było i nie ma?
Moim zdaniem biegania z psem nie można porównać do popularnych psich sportów (pomijając światowy poziom niektórych zawodników).u Mam na myśli trenowanie pod konkretny cel, jakim mogą być zawody. Wystarczy spojrzeć na roczny rozkład zawodów w canicrossie w naszym kraju- mając szczęście, może trafimy na jedną taką imprezę kawałek od nas. Przeważnie są to wydarzenia organizowane przez prywatne osoby, kluby. Nam udało się wziąć udział w Galopadzie Braci Mniejszych w Bydgoszczy. 
Ale czy to oznacza, że nie warto się poświęcać? Nie warto wstawać wcześnie rano? Nie warto męczyć się z deszczem wpadającym w oczy? Nie warto, nie warto, nie warto? 

S0031245


Pewnie dla niektórych tak jest. Są osoby, które potrzebują większej motywacji i często jest to wyznaczony wcześniej start, do którego można się przygotowywać. Dla mnie start w zawodach był urozmaiceniem treningów i sprawdzeniem psa w ciężkiej jak na niego sytuacji. Była to ciekawa przygoda, jak najbardziej chciałabym aby zdarzała się jak najczęściej. Co nie oznacza, że moja motywacja zmalała albo że zależy mi mniej na tym, aby kontynuować treningi. Moim zdaniem to duża kwestia indywidualnego podejścia. Dla mnie bieganie jest świetną odskocznią, a dla psa możliwością swobodnego biegania kilka razy w tygodniu. Sama złapałam się na tym, że ciężko dojechać mi komunikacją miejską po zajęciach po to, aby pies się wybiegał. Pies, który oznak braku ruchu nie wykazuje. A wstawanie rano po to, żeby wybrać się do najbliższego lasu i wspólnie przemierzać kolejne kilometry biegając? Dopiero to okazało się dla mnie na tyle motywujące, żeby z tego nie rezygnować. Co prawda lubię długie spacery, kilkugodzinne wędrówki po lesie. Ale gdybym wybierała się na nie co chwilę, zaczęłoby robić się nudno. Podczas biegania jest sporo możliwości, które sprawią że nudno być nie musi. Szczególnie, kiedy pies większość czasu spędza luzem (jak u nas). Wtedy mogę skupić się na swoich osobistych planach, jakimi są trenowanie w celu pobicia życiówki, pod konkretne zawody albo po prostu cieszenia się bieganiem samym w sobie. Pewnie gdyby nie pies, długo bym tego nie odkryła. Nie wiedziałabym, co to znaczy radość wynikająca z biegania oraz satysfakcja po nawet najcięższym treningu. Kiedyś moja aktywność sprowadzała się do zera. Teraz jest inaczej, lepiej.


Czy wystartujemy kolejny raz w zawodach? Jak będzie okazja, czemu nie. Ale zdecydowanie nie jest to mój cel, nie jest to rzecz do której dążę bo mogłabym się zawieść. Biegamy razem, dla siebie. I niech już tak zostanie :).
Jeśli chcecie śledzić biegowe losy (moje indywidualne także), zapraszam na biegowy fanpage.


*nie wiem dlaczego,ale w części tekstu nie działa wyjustowanie

21 komentarzy:

  1. Świetnie napisane.
    Bieganie to jedna z moich ulubionych sportów z psem. Taka prosta, idealna na zabicie nudy, niezastąpiona forma ruchu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądając filmik i widząc Emeta robiącego te ogromniaste susy zaczynam zazdrościć kondycji ;) Ja się do biegania nadal nie przekonałam, ale za to ostatnio bardzo dużo rowerujemy i muszę powiedzieć, że mamy z tego mega frajdę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! :) Ja próbuję biegać, ale czasem nie mam motywacji, ostatnio wzięło mnie na bieganie a tym bardziej, że gdy wracam do domu jest już ciemno, więc nie ma już takiej możliwości, żeby wybrać się na przejażdżkę rowerową, więc biorę go na biegi :) Jak na razie robimy bardzo krótkie dystansy przez moją kondycję :P Jestem pełna podziwu, że masz taką kondycję, że biegasz przy psie galopującym! :)

    Pozdrawiamy
    Dominika&Kentucky :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę kolejnych zawodów! Dużo motywacji życzę! :)
    http://typical-writers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. My życzymy motywacji nam, i Wam! Ttzeba tylko kupić pas z Biedronki (słyszałaś, masz?), przeczytać dalsze Twoje posty o bieganiu i na wiosnę, na lato będziemy profesjonalistami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy pas z firmy Hifica (można kupić na allegro). O pasie o którym piszesz słyszałam, są podobne do tych z Trixie. Zależy czego oczekujesz od pasa- jeśli chcesz mieć wolne ręce i po prostu przyczepić smycz do siebie to ok, ale jeśli chodzi o ciągnięcie- nie polecałabym, ponieważ pas w środku ma gumę która rozciąga się kiedy pies zaczyna ciągnąć. A pas powinien dobrze przylegać do ciała, nie naciągać się.

      Usuń
    2. Pas z biedronki zdecydowanie nie dla nas, Pies jak zobaczy sarnę od razu się wyrywa, kiedyś przetarł mi całą rękę smyczą i była oberwana ze skóry, a jeżeli by mnie pociągnął, to pewnie wyleciałabym w powietrze. Ja - 38 kg Pies - 55kg taka różnica :P

      Usuń
  6. Jejku, gratulacje! Ja nienawidzę biegać i raczej to się nie zmieni,dlatego bardzo was podziwiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nieodmiennie Was podziwiam za taką wspaniałą aktywność, bieganie, które dla mnie jest czymś niewykonalnym :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam, że dajesz radę biec z Emetem takim tempem, żeby on galopował, pełen szacun :D
    Ja jednak jestem typem chodziarza, nigdy biegać nie lubiłam, ale marszobiegi już bardziej mi pasują ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo podziwiam wszystkich biegających, szczególnie, że sama nie lubię biegać - po prostu strasznie szybko zaczyna mi się nudzić. Nie wyobrażam sobie, żebym miała przebiec np. półmaraton, bo to wiązałoby się dla mnie z totalnym zlasowaniem mózgu i śmiercią z nudów. :P
    Ty masz mój podziw w dwójnasób, bo Emet to wielki zwierz - sam fakt, że jeszcze masz wszystkie zęby zasługuje na szacunek. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dzięki, zęby mam i mam nadzieję, że tak zostanie bo niestety upadki się zdarzają :P.
      A półmaraton w planach, na wiosnę :D.

      Usuń
  10. My też biegamy, ale żeby być tak jak Wy, to wiele nam jeszcze brakuje. Oczywiście polubiłam fanpage :).

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
  11. Co za kondycja! Jesteśmy pełni podziwu. Nam też zdarza się biegać, ale do takiego tempa jeszcze nam daleko.

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas brak chęci do biegania, jesień i te sprawy. Ale od wiosny zaczynam regularnie biegać z Szastą, od czasu do czasu planuje rower do 3 km czasem 5 km w dwie strony :P

    OdpowiedzUsuń
  13. My biegamy i łapiemy wszelkie okazje aby brać udział w dogtrekingach, niestety w tym roku udało nam się zahaczyć jedynie o jeden. Mam nadzieję że będzie przynajmniej jeszcze jeden do końca tego roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi bieganie czy spacer w deszczu nie sprawia problemu i mogę zawsze wtedy wyjść z domu. Mam jednak psiego panicza zrobionego z cukru, który twierdzi, że bycie w deszczu na dworze nie jest dla niego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najwazniejsze, ze czerpiecie przyjemnosc z biegana dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Każdego motywuje coś innego, ale to dobrze, że potraficie cieszyć się czynnością samą w sobie. Podziwiam za zapał, bieganie może nie jest dla mnie "największym złem", ale moja aktywność zdecydowanie ogranicza się do spacerowania. Raczej nie byłabym w stanie zmusić się do wstawania rano tylko w tym celu, jak znam siebie, to deszcz również okazałby się dobrą wymówką. To po prostu trzeba lubić :) Psy za to wpadają w dziki szał, kiedy na spacerze zdarzy nam się poruszać szybciej, ale mają trochę inną koncepcję wspólnego biegania, niż Emet ;) A o takiej kondycji to mogę pomarzyć, póki co.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja niestety nie lubię biegać, kiedyś mnie to kręciło, ale teraz szybko się męczę. Uwielbiam za to rolki i rower z psem! :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  18. Super!
    zapraszam do nas :)
    http://lumendog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń