piątek, 28 października 2016

Kiedy pies za bardzo skupia się na nagrodzie


Dobrze kochani, kilka wpisów i wiadomości skłoniło mnie do napisania tego postu. Brzmią one mniej więcej tak : pies ciągle patrzy mi na ręce kiedy coś robimy, pies ma mnie gdzieś, myśli tylko o smaczkach, po bardziej szczegółowe- pies odstaje zadem podczas chodzenia przy nodze itd. 
Umiejętność nie zwracania uwagi na to, co mamy w ręce jest też przydatna z punktu widzenia czysto wychowawczego- kiedy nasz żarłok będzie potrafił przenieść wzrok z jedzenia na nas, łatwiej będzie mu skupić się na naszej osobie kiedy do gry wejdzie odłożona nagroda czy przypadkowe jedzenie rozsypane na naszej treningowej polance. 

NA POCZĄTEK
1. Zrezygnujmy z saszetki na smakołyki lub chociaż przekręćmy ją do tyłu. Najlepszym rozwiązaniem będzie kamizelka treningowa czy nawet zwykła bluza z kieszeniami- byle pies nie kojarzył nagród z konkretną częścią garderoby (czy ręki).
2. Nie trzymajmy przygotowanych smakołyków w ręce, wyciągajmy je dopiero po komendzie potwierdzającej (u nas brawo)/lub kliknięciu klikerem. Zasada najpierw słowo/klik- później smakołyk.
3. Nie przyzwyczajajmy psa, że smakołyki są dostępne tylko na sesjach treningowych- po pojawieniu się ich pies na pewno będzie skupiał dużą uwagę na nagrodzie, skoro to ten wyjątkowy moment a na nas może popatrzeć przez pozostałą część dnia. O wiele łatwiej będzie, kiedy nasz czworonóg będzie miał świadomość, że może nagrodę dostać w każdym momencie, w którym zrobi coś co nam się spodoba. Fajnie mieć przy sobie smakołyki na każdym spacerze- nie uzależniamy zachowania psa od ich obecności w naszych kieszeniach. To samo w domu- ja mam poustawiane smakołyki w kilku łatwo dostępnych miejscach, żeby móc w każdej chwili po nie sięgnąć. Z kolei odnosząc się do głównego problemu czyli skupienia na nagrodzie, co jakiś czas możemy ustawić pojemnik ze smakołykami tak, żeby pies dobrze wiedział gdzie one leżą, ale nie mógł sam sięgnąć- na początku trochę pomarudzi, będzie próbować wejść na szafkę- czekajmy na moment, kiedy zwróci się o pomoc do nas- bardzo pochwalmy wzrokowy kontakt i powędrujmy po nagrodę, którą tak bardzo chciał. My mu pomogliśmy- kontakt z nami będzie stawał się etapem pośrednim do zdobycia przysmaku. Kwestia jest indywidualna, u nas to bardzo fajna zabawa i zupełnie nie wpłynęła na późniejsze żebranie na widok domowego jedzenia, a jeśli nawet- kontakt wzrokowy zachowany :).
4. Emocje! Dbajmy o to, mocno chwalmy psa- budujemy w ten sposób nagrodę socjalną, uczymy psa wyczekiwania na nagrodę i tego, że kontakt z nami prowadzi do pojawienia się ulubionego przysmaku czy zabawki.


ETAP 1
WYPRACOWANIE KONTAKTU WZROKOWEGO
Stajemy przed psem, możemy wydać mu komendę siad. Odstawiamy zamkniętą rękę (aby nie pomylić z ćwiczeniem samokontroli) ze smakołykiem w bok- węch psa nie zawiedzie, więc będzie świadomy ich obecności. Jeśli dotyczy Was ten problem, prawdopodobnie wzrok psa pójdzie za ręką. Czekamy na zerknięcie na nas- szybko potwierdzamy naszą komendą na potwierdzenie dobrze wykonanego zadania i sięgamy do kieszeni/szafki na której leżą smakołyki aby możliwie szybko nagrodzić psa. Smakołyki zostają w zamkniętej ręce. I tak do kilku/kilkunastu razy w sesji aby nie zniechęcić psa. Możemy wykonać kilka krótkich sesji w odstępach w ciągu dnia. Nie jestem za tym, aby pomagać psu cmokaniem/wypowiadaniem jego imienia- to powinna być jego decyzja. Oczywiście później możemy wypracować też taką komendę, jednak to inna sprawa niż uczenie psa nie zwracania uwagi na smakołyki w ręce. Kiedy już opanujemy ten etap, przechodzimy do lekkiego poruszania ręką ze smakołykiem i ponownie czekamy na kontakt wzrokowy. Stopniowo ruszamy ręką góra-dół, na boki. Możemy dołożyć drugą rękę, także zamkniętą ze smakołykami- wtedy rozpraszające będą dwie ręce. Cel zawsze ten sam- pies ma oderwać wzrok od smakołyków i przenieść go na nas- wtedy natychmiast potwierdzamy i nagradzamy schowanymi smakołykami. Możemy również wydłużyć czas spojrzenia na nas czyli najpierw czekać sekundę, później dwie itd. Czy różnicujemy smakołyki, to znaczy nagradzamy lepszymi niż trzymamy w ręce? Ja tego nie robię- mój pies wariuje na punkcie każdego lepszego smakołyka, a poziom emocji i tak jest u niego wysoki. Dostosujcie to do swojego psa- nagradzanie czymś bardziej atrakcyjnym niż suche chrupki, może oczywiście pozytywnie wpłynąć na szybszą naukę. 

ETAP 2
REZYGNACJA Z ATRAKCJI 
Czyli zrezygnowanie z czegoś, co pies chce dostać na rzecz tego, co my możemy mu zaoferować. Jeśli dobrze to przeprowadzimy, może być bardzo pomocne w uzyskaniu kontaktu wzrokowego (poza innymi korzyściami, jak praca pomimo rozproszeń). Dobrze, to znaczy najpierw słowo, później smakołyk. Mój ulubiony przykład opisany w poście o spaleniu miski- rezygnacja z innych psów. Ćwiczymy to w ten sposób : gdy widzimy zainteresowanie psa innym psem, zatrzymujemy się i nieruchomo czekamy. W końcu nasz pies odwróci się do nas- mocno chwalimy, cieszymy się, następnie sięgamy po nagrodę. Pies bardzo szybko zobaczy, że droga do uzyskania nagrody prowadzi przez emocje- warto się cieszyć, bo to spowoduje pojawienie się smakołyków.
Ćwiczenie rezygnacji możemy też zaaranżować sami- mając psa na smyczy, rzucamy smakołyk na odległość dłuższą niż smycz. Po napięciu smyczy przez psa (który będzie chciał dosięgnąć przysmak) czekamy, aż zwróci się w naszym kierunku. Energicznie chwalimy, możemy uciec kilka kroków i oczywiście mocno nagradzamy atrakcyjnym jedzeniem.

ETAP 3
SAMOKONTROLA
Wszystko, co uczy psa kontroli nad sobą, uczy go też większego skupienia na nas. Szczególnie u psów nakręconych na jedzenie czy zabawki jest to ważny etap- czekanie na coś dobrego. Wiele psów nie potrafi czekać, dlatego też często chce dostać nagrodę jak najszybciej. Z samokontrolą jednak ostrożnie- zerknijcie na ten post. Jak ćwiczyć samokontrolę pewnie wiecie, jak nie mogę napisać o tym post lub odpowiedzieć w wiadomości, tylko proszę dajcie znać :).

ETAP 4
ODŁOŻONA NAGRODA
Ten rodzaj nagrody uczy psa pracy pomimo atrakcji obok, a więc zwracania uwagi na nas w oczekiwaniu na nagrodę. Przykładów pracy z odłożoną nagrodą jest kilka. My wykorzystujemy ją najczęściej przy zmianach pozycji i zostawaniu- na podstawce za psem kładę kilka smakołyków, staję przez psem (lub obok niego) i wydaję komendę. W momencie kiedy chcę go nagrodzić (np. ładne pac czy wyczekanie zostawania) zwalniam go do nagrody na podstawce (warto mieć na to osobną komendę słowną). Odłożoną nagrodą może być rzucona piłka, następnie przykładowo przywołanie psa i w nagrodę zwolnienie go do zabawki. Kombinacji wiele, zasada ta sama- nagroda jest odłożona, zwalniamy do niej psa po wykonaniu zadania.

INNY POMYSŁ?
Wypluwanie smakołyków. 
Wydaje się (i jest) dość zabawne, ale u wielu osób się sprawdziło. Trzymacie smakołyk w ustach, po potwierdzeniu nagradzacie psa wypluciem smakołyka w jego stronę. Przy tym bardzo pomoże kliker, aby móc potwierdzić wykonanie zadania a nie próbować powiedzieć coś z parówką w ustach. Inna kwestia, to czy Wasz pies zrozumie skąd leci nagroda- mój nie pojął :P.

NAGRADZANIE W OBEDIENCE
Mały dodatek dla obimaniaków, jak chceliście. Po zastosowaniu powyższych zasad i solidnym przećwiczeniu etapów nie sądzę, żeby był problem z zerkaniem na Was zamiast na smakołyki. W tym obedience nie będzie się różniło od chociażby nauki sztuczek. 
Jednak każdy wie, że kontakt wzrokowy jest w obedience niezwykle ważny. Dążymy do tego, aby utrzymać go przez wszystkie ćwiczenia (poza tymi kiedy tracimy psa z oczu). Najbardziej widać to podczas chodzenia przy nodze- tam kontakt powinien być zachowany przez cały czas. Problem pojawia się przy błędach w nagradzaniu- kiedy już nauczymy psa patrzenia na nas, mogą posypać się inne detale które później będziemy naprawiać. Mam na myśli głównie prawidłową pozycję przy nodze.
1) Nagradzajmy psa lewą ręką- w ten sposób unikniemy odstawiania zadu. Ustawiając odpowiednio kąt ręki, możemy ładnie wyprostować psa. To samo z głową- jeśli uważamy, że jest za mało wyciągnięta w górę- przy nagradzaniu podajmy smakołyk nieco wyżej.
2) Nie skręcajmy się do psa- przesuwanie naszej sylwetki w lewą stronę do psa, spowoduje jego wycofanie i odstawanie zadu (często za nas czyli odwrotnie jak w punkcie 1). Bądźmy wyprostowani. To sprawi również, że pies który ma świadomość utrzymania kontaktu, będzie go szukać. Jeśli zobaczy, że ciągle za nim patrzymy i pilnujemy go, sam przestanie to robić. 


Powiedziałabym, że ten problem jest dość powszechny u psiarzy. Ale przecież sami nauczyliśmy tego nasze psy. Na szczęście, nie trudno to odwrócić, więc zabierajcie się do pracy. Macie inne pomysły, piszcie! :)

13 komentarzy:

  1. Fajnie opisane, z moją Tolką też przećwiczę, chociaż ona jakaś oporna jest na takie rozkazy i ćwiczenia, ale nic dziwnego - nie uczyłam ją od szczeniaka. W ogóle ostatnio przydarzyła nam się straszna rzecz ;/ Złapała kleszcza. Kupiłam fiprex i na razie spokój ale w sumie głupia ja jestem bo nie pomyślałam wczesniej, żeby jej cos zaaplikować. Wyciaganie tego było koszmarem - dobrze ze tylko jeden !

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, dziękuję, dziękuję za ten post!
    O ile z Mirą nie mam z tym najmniejszego problemu, to sprawa z Czesiem jest dosyć skomplikowana. Cześ jest ostatnim psem na ziemi, dla którego szkolenie jest supi-ekstra-fajne.. Mam ochotę zacząć z nim coś robić, chociaż dla rozrywki i dla umilenia wspólnego czasu. Chcę, żeby przekonał się do tego, że szkolenie jest frajdą. Ten wpis baaardzo przyda mi się na starcie z nim, być może dzięki niemu uniknę szkoleniowych wpadek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas przez jakiś czas był problem z nagrodą. Szasta skupiała się głównie na smaczku a nie na komendzie. Na dłuuuugi czas odstawiłam smakołyki i pracowałam z nią na pochwałę głosową albo na zabawki. Pół roku bez smaczków zadziałał cud :) Szasta nie skupia się na jedzeniu tylko na komendzie. Już nie próbuje mi wyrwać smakołyka z ręki bo przecież zadanie zrobione - nie ważne że zrobiła do połowy, to smaczek się należy ;)
    Post bardzo przydatny zapewne wrócę do niego kiedyś ^^
    Pozdrawiam, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, świetny wpis ;) Własnie często tak jest, że ładujemy nasze psiaki smakami, a potem możemy mieć problem z psem zbyt nakręconym na nagrody, żeby robić dobry trening.

    OdpowiedzUsuń
  5. super artykuł, udostępnię u mnie na fb

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo przydatny post! Nela jest mega nakręcona na smakołyki, bardziej skupia się na nich niż na mnie, zastosuję Twoje rady. :)
    http://smallshaggy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny post! A co najważniejsze bardzo przydatny. Właśnie borykam się z tym problemem, ale zastosuję się do tych rad. Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak bardzo chciałam szybko przeczytać do końca ten post, czekałam na etapy 2-4, a nie miałam internetu! Ale już mam, więc póki działa, to czytam i piszę :D.
    Byłam jedną z tych osób, które czekały na tego posta i borykały się z tym problemem. Niedługo zastosujemy się do powyższych rad i zaczniemy inaczej przygotowywać się do treningów, dzięki! <3
    psi-temat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój psiak zrobi wszystko dla smaczka :D Ale my nie tresowaliśmy nigdy Leosia jak Ty pracujesz Emetem :). Akurat w tym momencie smaczków mu nie odmawiamy, kochany ma już prawie 12 lat ale oczywiście linię trzyma :D Poza tym mój Leon to aniołek :D

    OdpowiedzUsuń
  10. To było mega pomocne, mojemu by się to przydało, szczególnie, że na przykład na spacerach nie zwraca na mnie uwagi, ze smakołykami jest lepiej, ale to nie to samo co na podwórku:(
    http://kreatywnosc-jest-kluczem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo pomocny post! Dzięki! Mój pies tylko patrzył się na smaczek a teraz skupia się na mnie. Bardzo Ci za to dziękuję! Jesteś jakimś treserem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Nie, Emet jest moim pierwszym psem i wszystkiego uczę się sama.

      Usuń