Nasz wyjazd na Węgry (i nie tylko) w kilku punktach!

Cześć Kochani! Żyjecie? To pytanie powinno być do nas, prawda? Blog zamarł na trzy miesiące i gdyby był to poprzedni lub każdy inny rok, miałabym sporo do opowiadania- chociażby o przebiegu naszych wakacyjnych aktywności i wyjazdów. Natomiast tym razem musiałam pogodzić się (z wielką chęcią!) z faktem, że prawdziwe wakacje rozpocznę pod koniec sierpnia. Także właściwie od wczoraj mogę powiedzieć o totalnym luzie i czasie dla siebie i psa, ale przede wszystkim czasie na plany, podsumowania i prawdziwe działania.
W czerwcu jak to zwykle, końcówka roku więc sporo zaliczeń, później sesja. Na początku lipca wspaniały wolontariat podczas Enea Bydgoszcz Triathlon i mój debiut w 1/8 ostatniego dnia. Zostało kilka dni na załatwienie różnych spraw i trzeciego tygodnia rozpoczęłam 6-tygodniowy staż w Poznaniu z fizjoterapii zwierząt. To był niezwykle rozwijający czas. Zmusił mnie do jeszcze szerszej nauki, myślenia i zmotywował do pracy. Ten zawód daje tak wiele możliwości i to jest najpiękniejsze. 


Gdzieś po starcie w polskiej edycji Hard Dog Race przyszła mi na myśl edycja węgierska, tym razem dystans Wild czyli 12 km z przeszkodami. Jedno słowo przerodziło się w realne planowanie wycieczki na Węgry. Dzisiaj w kilku zdaniach o tym, jak planujemy nasz wyjazd, który już za 4 dni!


1) Wybór daty i miejsca wakacji
Jechać na Węgry tylko po to, żeby wystartować w biegu z psem? Mało opłacalne, nie uważacie? Postanowiliśmy więc, że wycieczkę przedłużymy o kilka dni i zahaczymy fajne miejsce na Słowacji, zwiedzimy Budapeszt a później odpoczniemy w polskich Górach. 
Trzeba też wziąć pod uwagę dojazd- Węgry to kawałek drogi, my akurat wybieramy się autem ale znajdziecie też niezłe połączenie pociągiem. Dla chcącego nic trudnego.

2) Wybór miejsca do spania
Hotel, domek, namiot? Niektóre miejsca trzeba rezerwować wcześniej, więc warto zająć się tym od razu. My zdecydowaliśmy się na namiot, więc zaczęłam przeszukiwać miejsca campingowe. W Polsce nie było większych problemów, na Słowacji znalazłam miejsce z pięknym widokiem na góry, za to Węgry pozostają pod znakiem zapytania więc tam raczej pójdziemy na żywioł. Do wszystkich miejsc wysłałam maila z zapytaniem czy na pewno można przyjechać z psem. Z tym nie było problemu, nie musiałam też rezerwować pola z racji tego, że we wrześniu jest już pusto.
W Polsce miejsce wybierałam tak, żeby leżało mniej więcej w linii naszego powrotu z Węgier i aby trasy były ładne, ale znośne pod kątem przewyższeń i kilometrów. Padło na Beskid Śląski.

3) Formalności
Następny krok to potrzebne dokumenty. Podróżując z psem za granicę musimy pamiętać o dodatkowych wymaganiach. W naszym przypadku było to wyrobienie paszportu, co wiązało się z umieszczeniem chipa którego Emet nie miał. Z tego względu trzeba było ponowić szczepienie przeciwko wściekliźnie. Przy takiej wersji paszport jest ważny po 21 dniach, dlatego nie można zabierać się za to na ostatnią chwilę. 
Pamiętać też trzeba o zakazach wprowadzania psów w różne miejsca, szczególnie gdy naszym celem są góry. Beskid Śląski jest na szczęście przyjazny zwierzakom. 

Takie cuda od Titanum Grey :)
4) Lista potrzebnych rzeczy i zakupy!
Tygodniowy wyjazd to krótki czas, ale okazało się że brakuje nam kilku rzeczy. Wynajmując pokój byłoby łatwiej, natomiast nocując na campingu trzeba pamiętać o dodatkowych sprawach jak przedłużacz do prądu czy lampka ;). Polecam wykonanie listy, wtedy ryzyko że czegoś zapomnimy znacznie się zmniejszy. Ułatwi to też późniejsze pakowanie.
Szelki, które widzicie wyżej też są dość nowym zakupem i mam nadzieję, że nie zawiodą nas podczas zawodów jak i późniejszych górskich wędrówek. 
Zaopatrzyliśmy się także w matę do samochodu. Jest piękna, trwała..i trochę za duża. W każdym razie mam nadzieję, że Emetowi się spodoba i będzie grzecznie patrolował z tylnych kanap.

5) Planowanie tras
Nie jest to konieczne, zawsze można kupić mapę na miejscu, wklepać docelowe miejsce w telefon lub po prostu poruszać się wzdłuż szlaku. Ja postanowiłam zająć się tym wcześniej i w internetowej mapie zaplanowałam wyjścia na każdy dzień. Nie są to długie i trudne trasy i takie mają być. Emet nie jest na tyle sprawny a ja nie mam kondycji na całodniową wspinaczkę ;). 
Tak samo wybrałam trasę na Budapeszt- nie spędzimy tam wiele czasu, więc fajnie byłoby wyciągnąć z tego pięknego miasta jak najwięcej.

6) Pakowanie
Kto się zgodzi, że to najgorszy element podróży? Ze względu na psa i start w zawodach ilość bagażu znacząco wzrasta. Dokładając do tego namiot i inne rzeczy niezbędne na campingu, mam obawy czy się zmieścimy. Wyjeżdżamy w czwartek rano, jutro planuję zacząć zbieranie rzeczy w jedno miejsce bo później zaczyna się szukanie dawno nie używanych okularów przeciwsłonecznych albo kamizelki chłodzącej psa (tak, nie mam pojęcia gdzie są te rzeczy :P). 
Jeśli chcecie przerazić się ilością naszego bagażu dajcie znać, a w środę może ukazać się taki post.


Właściwie...to najgorsze jest czekanie. Kilka dni i pojedziemy na upragnione wakacje. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem bo sama wizja bardzo mi się podoba. Jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam na naszego instagrama- jesteśmy pod nową nazwą @bieganiezogonem a także na facebooka, którego także uaktywnię wraz z wyjazdem.

A jak Wasze wakacje? Już po wyjazdach czy jeszcze ktoś cieszy się byciem studentem i miesiącem wolnego więcej? 😸
Share:

2 komentarze:

  1. Jak fajnie, trzymam kciuki by wszystko się udało :)
    U mnie wakacje i dobrze i kiepsko. Z Leosiem nie było najlepiej i już się baliśmy, że będziemy się z nim żegnać ale chłopak na razie nigdzie się nie wybiera :)
    To były moje pierwsze wakacje już jako nie-studentka i stwierdzam, że bardzo to boli :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Plan jest naprawdę przedni! Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Waszej myśli! Dajcie później znać, jak Wam się podobało!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum